Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki

25.10.2015
niedziela

Spojrzenie z zewnątrz na polskie wybory

25 października 2015, niedziela,

Taka perspektywa ma wiele oczywistych słabości, ale ma też istotne zalety. Obserwatorzy z zewnątrz nie doświadczyli wielomiesięcznej gorączki wyborczej, która – jak każda gorączka – ogranicza zdolność myślenia. Obserwatorzy z zewnątrz nie pytają, jak nowy rząd wpłynie na ich własny portfel i karierę. Obserwatorzy z zewnątrz pamiętają, że w demokracji najważniejszy jest demos, a nie bliski im układ polityczny. Obserwatorzy z zewnątrz nie mieszają plemiennych strachów i pobożnych życzeń z rzeczywistością.

Moja zewnętrzna, choć subiektywna ocena wyborów jest następująca.

Dlaczego PiS wygrał? Po pierwsze dlatego, że potrafił przedstawić kompleksowy program socjalny po wielu latach radosnego neoliberalizmu. To prawda, że w tym programie są duże dziury. Nie wiadomo też, skąd wezmą się pieniądze na jego realizację. Nawet najlepszy program socjalny może upaść w starciu z kapryśnym i zachłannym rynkiem. Socjalny program PiS wielu wyborców jednak przekonał, bo PiS w przeciwieństwie do PO czy Zjednoczonej Lewicy nie był utożsamiany z nową, bogatą klasą arystokracji gospodarczo-politycznej.

Po drugie, PiS wygrał, bo postawił na nową generację liderów politycznych. Część z tych młodych liderów się nie sprawdziła, czego najlepszym przykładem jest niesławne trio madryckie. Część z nich sprawdziła się jednak ponad wszelką miarę, o czym świadczą sukcesy Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. PiS pod wodzą Dudy-Szydło i Kaczyńskiego to diametralnie inny zespół niż PiS pod wodzą braci Kaczyńskich. Aż dziw, że fakt ten nigdy nie dotarł do świadomości ich politycznych przeciwników.

Po trzecie, PiS wygrał, bo postawił na polityczne centrum, rezygnując z ekstremalnych i kontrowersyjnych postulatów politycznych. Jest różnica, gdy partia na pierwszy plan wysuwa kwestię emerytur, a nie kwestię zbrodni smoleńskiej. Centrowy wyborca chętniej odda głos na partię mówiącą o zmianie polityki rodzinnej niż o czystce w policji czy wojsku. Nawet fakt, że PiS schował do szafy swój kontrowersyjny projekt nowej konstytucji, pokazuje zmianę strategii politycznej.

Oczywiście po dojściu do władzy partia może zapomnieć o pomocy społecznej, zamach pałacowy może odsunąć Beatę Szydło, a ekstremalne żądania starej gwardii PiS powrócą na agendę. Jeśli tak się stanie, wyborcy przekażą mandat innej formacji w najbliższych wyborach. Takie są prawa polityki w państwach demokratycznych.

Dlaczego przegrał anty-PiS? Po pierwsze dlatego, że utracił wiarogodność po wielu latach sprawowania władzy. Reformy prekariatu wyborca nie powierzy partii, która ten prekariat wprowadziła, i to na masową skalę. Anty-PiS przed wyborami straszył polskim Orbánem i Erdoğan, choć przez lata usprawiedliwiał działania antyliberalne – albo pod presją fundamentalistycznych biskupów, albo pod presją fanatycznych zagranicznych sojuszników (mam na myśli choćby obozy CIA).

Po drugie, anty-PiS przegrał, bo zajmował się głównie swoimi partyjnymi problemami, zapominając o wyborcach. Ewa Kopacz została premierem, bo potrafiła zbudować konsensus na szczycie PO, a nie dlatego, że miała jakiś pomysł na przyszłość kraju czy talent w dziedzinie komunikacji politycznej. Leszek Miller obsesyjnie trzymał się stołka, choć widział, że jego postać odstrasza lewicowego wyborcę.

Po trzecie, anty-PiS przegrał, bo nie wypracował pozytywnego programu nowoczesnej i sprawiedliwej Polski. Straszenie PiS mogło zadowolić ludzi związanych z obozem władzy, ale nie rzesze polskich wyborców z niepokojem patrzących w przyszłość. Anty-PiS nie wypracował pozytywnego programu, bo nie miał na swym zapleczu intelektualistów, którzy taki program mogliby stworzyć. PO i Zjednoczona Lewica miały oczywiście poparcie wielu wybitnych intelektualistów, którym nie po drodze było z PiS, ale niewielu z nich miało dostęp do ich salonów. Zadziwiająco wielu intelektualistów związało się ostatnio z PiS, choć zazwyczaj nie są to osoby znane z telewizji.

Na temat przyszłości anty-PiS jeszcze trudniej spekulować niż na temat przyszłości partii Kaczyńskiego. Część tych formacji może pójść do łóżka z PiS, a inna część może się zmarginalizować. PO może się odmłodzić i odrodzić lub rozpaść na wiele małych koterii. Lewica może się wreszcie uwolnić od komunistycznej przeszłości i stanąć do walki z prawicą pod wodzą Adriana Zandberga. Niewykluczone jednak, że lewica przejdzie do historii, bo w Polsce trudno o katolewicę będącą w stanie zdobyć głosy większości.

Nastąpiła nowa era w historii politycznej Polski. Za jakiś czas będziemy wiedzieć, jak nowa władza odpowie na zaufanie wyborców.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 42

Dodaj komentarz »
  1. „Zapamiętajcie, że za nieszczerość i tchórzostwo zawsze trzeba płacić. Nie wyobrażajcie sobie, że przez całe lata można uprawiać służalczą propagandę na rzecz radzieckiego lub też jakiegokolwiek innego reżimu, a potem powrócić nagle do intelektualnej przyzwoitości. Raz się skurwisz – kurwą zostaniesz” – pisał blisko 70 lat temu George Orwell…

  2. Raczej nie należy liczyć na zwycięstwo lewicy pod wodzą Adriana Zandberga, skoro mamy do czynienia raczej z lewactwem, które z jednej strony ogłosiło kosmiczny program gospodarczy, a z drugiej strony którego kierownictwo ujawniło będąc w młodzieżówce lewackiej, że chce wyprowadzenia Polski z NATO i likwidacji polskiej armii. Nawiązując w tym kontekście do sławnej wypowiedzi Alfreda Lampe o braku zapotrzebowania na Polską armię, można wprawdzie powiedzieć że zawsze można w to miejsce mieć armię rosyjską, ale nie wiem czy to daje szansę na wygraną w jakichkolwiek wyborach w Polsce.

  3. Pan profesor pisze, ze jednym z powodow wygranej PiS jest „kompleksowy program socjalny”. Trudno mi dostrzec owa kompleksowosc, to prostackie rozdawnictwo nie do zrealizowania. Poza tym nie wymienia Pan jednej z mozliwych przyczyn – odwolywanie sie do ksenofobii oraz patriotyzmu plemiennego, nastrojow zagrazajacych nam regresem cywilizacyjnym. Jaki ilosciowo byl wplyw roznych czynnikow jest niemozliwe do okreslenia, jednak musimy wziac pod uwage i te najbardziej zlowrogie. I pozostaje nam tylko uwaznie sledzic nastepne posuniecia Kaczynskiego. Nie daje wiary twierdzeniu, ze trojca Kaczynski-Duda-Szydlo to odmienna jakosc w stosunku do tandemu braci Kaczynskich. Jedyna moja nadzieja sa szeregowi dzialacze PiS, moze nie wszyscy ogarnieci szalenstwem Kaczynskiego.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Zmiana była oczekiwana i się dokonała . Nie ma powodów do histerii libertynów kiedy tworzy się historia . Polska jest latawcem na uwięzi Traktatu Lizbońskiego i NATO , a sznurek na którym ten „latawiec” fruwa trzymają bankierzy.
    Jaki jest margines „wolności’ to zobaczymy w najbliższym czasie po kursie
    dolara i euro do złotówki.
    Czekajmy cierpliwie na efekty ekonomiczne podejmowanych decyzji przez nową ekipę.

  6. PiS wygral bo PO nie mialo zadnych pozytywnych osiagniec w ciagu 8 lat. Nawet po 8 latach PO nie mialo strategii dla Polski i nie wiedzieli po co wygrali wybory w 2007 i 2011. W ciagu 8 lat podwoili dlug publiczny stawiajac Polske na krawedzi zaglady.
    Kosekwencje 8 lat pasozytnictwa PO spadna na PIS. Polacy juz sromotnie placa.
    Gdy rzadza ludzie bez wymogu elementranych kwalifikacji prowadzi to do samozaglady.

  7. Nooo i w Polityce ludzkim głosem… Cuda, cuda. Ale już za późno: pisanie bzdur o kordonach sanitarnych/faszyźmie + odezwa że tylko na PO należy głosować, które teraz się okazuje no patrzcie NIEWIARYGODNA. A wy niby co?

  8. Prof. Zielonka dalej wierzy w socjalizm, tym bardziej, że PiS żadnego socjalizmu nie wprowadzi, ani nie będzie próbować. Skończy się na retorycznym wzmożeniu.

  9. Cieniutka ta analiza! O jakim kompleksowym programie socjalnym PiS mowi Pan Szanowny? Ja chyba cos musialem przepuscic bo nic co moznaby nazwac programem PiS nie zwrocilo mojej uwagi

    Uwaga nie na temat: Kiedy Labour i Lib Dems przegrali ostatnie wybory w Wielkiej Brytanni , prezesi tych partii prawie natychmiast zrezygnowali ze stanowisk i przeprosili swoje elektoraty za przegrana. A w Ciemnogrodzie, piekna Barbara usmiecha sie zalotnie a Ewa ciagle jest dumna ze wszystkiego. Ot i klasa naszje „Klasy Politycznej”

  10. Jak zwykle niestety osamotniony glos rozsadku w POLITYCE.
    Panie Janie.

    Wedlug redaktora Kowalczyka et consortes – PiS wygral bo „mowil o trupach”.

    Do powodow z jakich przegral anty PiS dolozylbym nadgorliwe starania sie pro-platformianych mediow w tym POLITYKI.
    Im bardziej sie staraly (starali) tym bardziej PO tracil – namolnosc.

  11. Faktycznie, ma pan rację, katolewica niewiele różniłaby się od pisuaru.

  12. Panie Profesorze w Polsce po 1989r NIE BYŁO LEWICY. Była ekipa postkomunistycznych aparatczyków siedzących po lewej stronie sali ale ABSOLUTNIE nie będących lewicą. Jeżeli bronili praw pracowniczych to tylko klientalnych grup zawodowych ale NIGDY JAKO ZASADY. Byli całkowicie bezideowi, interesowni, skupieni na celach osbistych i merkantylnych. Obecny zalew agresywnego prawactwa to właśnie plon ze ,,siewu” SLD.

  13. @głos zwykły

    Kosmiczny jak kosmiczny.
    Jeśli dbałość o prawa pracownika nazywasz kosmosem…może 25 lat neoliberalnej propagandy zaszkodziło?

    Młodzi Socjaliści byli z tego co pamiętam przeciwko bazom armii USA i ogólnie militaryzmowi. Takie prawo młodości, ale tylko krowa nie zmienia poglądów.

    Na portalu Defence24 jest ankieta, którą wypełniła Partia Razem dotycząca bezpieczeństwa tak zewnętrznego jak i wewnętrznego.
    Są za utrzymaniem 2% PKB na obronność i za obecnym kierunkiem modernizacji technicznej armii (całkiem niezłym kierunkiem).
    Przypominam zaś, że redaktor naczelna tego tygodnika w którym komentujemy, była za znaczącym ograniczeniem wydatków na obronność (chyba padło to w wywiadzie dla Superstacji ).
    Także Razem nie jest wcale takie lewackie.

  14. Etykietkę lewaka łatwo przypiąć, gorzej udowodnić. Można jeszcze pokazać Sandberga w koszulce z podobizną Marksa jak uczynił to Kukiz (sam występował w T-shircie z podobizną Hitlera; tłumaczył później, że to był tylko artystyczny happening). Cóż, jeśli ktoś coś mówi, to warto zapytać: dlaczego? czy ma w tym interes? Ikony bez kontekstu nic nie znaczą.
    Mam w domu czapkę budionnówkę (z czerwoną gwiazdą) kupioną na wycieczce w Wilnie, którą kiedyś założyłem na grill-party w moim ogrodzie. Czapka służyła jako rekwizyt. Była przy tym dobra zabawa. Czy to jednak znaczy że jestem bolszewikiem?
    Niewiele osób pamięta , że właśnie przed kilkoma latami Sandberg (i Nowacka) protestowali przeciw wojnie w Iraku, gdy elita intelektualna zasłoniła oczy i udawała, że tak ma być, bo co zrobią Amerykanie jest zawsze słuszne. I co się okazało?
    W tej kampanii wyborczej i w życiu publicznym media głównego nurtu zdają się nie zauważać, że nasz kraj szykuje się do wojny z Rosją inspirowanej przez Amerykanów. Na przykład mała Finlandia, która ma też negatywne doświadczenia historyczne ze Związkiem Radzieckim nie należy do NATO i daje sobie radę z Wielkim Niedźwiedziem.
    Nas nie stać nie tylko na porozumienie, ale nawet na dialog z Rosją.
    Na marginesie: nikt dotąd nie uzasadnił racjonalnie, jaki interes miałaby Rosja w tym, aby zaatakować nasz kraj, jak byłby w tym jej interes imperialny. Czy mając takie poglądy też jestem lewakiem? Gdyby batiuszka Stalin mógł słyszeć o naszych fobiach i historycznym poczuciu zagrożenia, że strony imperium sowieckiego, tarzałby się ze śmiechu w grobie!

  15. Red. Zielonka: ” …. gdy partia na pierwszy plan wysuwa kwestię emerytur, a nie kwestię zbrodni smoleńskiej”.

    Zbrodni smoleńskiej, pisze Pan? Gratuluję, tygodnika Polityka zaczyna w końcu doceniać znaczenie fizyki, w szczególności grawitacji?
    🙂
    Ale nie jest Pan pierwszy, już przedtem red. Żakowski, min. Sikorski i premier Tusk zanotowali podobne pomyłki freudowskie – do znalezienia w sieci.

  16. A ja się nie zgadzam.
    Owszem, Ewa Kopacz nie spełniła się w roli lidera.
    Owszem, PO nie potrafiła wyjść z twarzą z afer.
    Owszem, PO nie potrafiła pokazać kursu, który porwałby ludzi…
    Owszem, zabrakło młodych…
    Tyle, że PiS, które wygrało wybory, miało dokładnie te same problemy — w telewizyjnych starciach Beata Szydło wypadała jeszcze gorzej; za partią stały większe afery; rozmiękczony program był dla wszystkich i dla nikogo; a „młodzi liderzy” zachowywali się jak zdalnie sterowane roboty — zupełnie bez autentyzmu.
    Nie. PO przegrała walkę, której nawet nie podjęła. Przegrała walkę z negatywną wizją obciachowej partii złodziei, której nie wypada popierać. Coś jak SLD w roku 2005. I mogę się spodziewać podobnej przyszłości — może nawet gorszej, bo jest .Nowoczesna, która może już teraz przejąć wielu wyborców, a jest wolna od negatywnego wizerunku; podczas gdy SLD praktycznie do dzisiaj nie znalazło dla siebie alternatywy, ciągnąc za sobą na dno ‚żelazny elektorat’.

  17. jabol
    26 października o godz. 12:57
    A jak ty sobie wyobrażasz, że partia Razem sobie wyobraża dbałość o prawa pracownika?
    Co, że partia Razem z budżetu sfinansuje miejsca pracy? Wiadomo, że Urzędy Pracy w Polsce dają pracę tylko urzędnikom, zaś fundacje i organizacje pracujące na rzecz osób niepełnosprawnych, których w Polsce jest podobno aż 5 mln, wspierane przez PFRON są w stanie zaoferować tylko pomoc w formie umów śmieciowych. Wypadałoby więc raczej rolę w/w instytucji ograniczyć jako nieefektywne.
    Co do związków zawodowych. Negatywną stroną Związków zawodowych w Polsce jest okoliczność, że w sferze przedsiębiorstw państwowych doprowadziły do uprzywilejowanej i marnotrawnej pozycji pracownika, ale nie na koszt kapitalisty, lecz państwa i społeczeństwa. Tam gdzie jest jednak prywatny kapitał, związki radzą sobie lepiej, bo z reguły nie mają charakteru pasożytniczego. Prawo chroni Związki zawodowe i tam, gdzie związki funkcjonują podstawowe prawa pracownicze są przestrzegane, jednak największym pracodawcą w gospodarce są mikro przedsiębiorstwa. Wiadomo także, że w zakładach pracy, które zatrudniają niewiele osób sytuacja pracowników wygląda źle. Są oni zdani na łaskę pracodawcy. Korzyści z funkcjonowania Związków zawodowych nie mają więc charakteru strategicznego.
    Faktycznie więc sytuacja pracowników jest zależna od dwóch podstawowych czynników. Po pierwsze stopy bezrobocia i tzw. stopy zastąpienia pracownika. Po drugie od kultury prawnej społeczeństwa. Zwłaszcza ten drugi wskaźnik jest niekorzystny dla pracownika, gdyż nawet w miarę polepszania się sytuacji podażowo popytowej pracowników, a więc ich siły przetargowej o prawa pracownicze i pieniądze – pracodawca w Polsce i tak będzie miał świadomość, że pracownik jest raczej przedmiotem niż podmiotem stosunków pracy. Wynika to z bardzo utrudnionej w Polsce egzekucji praw pracowniczych przez zainteresowanych na skutek złego obsadzenia osobowego i złej organizacji, oraz złej pracy tego co określamy Wymiarem Sprawiedliwości i instytucjami ochrony praw obywatela. Tak więc problemy pracownicze wiążą się najogólniej to ujmując z zacofaniem cywilizacyjnym Polski. Z tym przede wszystkim, że elity społeczne nie są w gruncie rzeczy wcale takie elitarne, lecz że tam raczej dominuje mierność. Ustrój jednak państwowy jest tworem w miarę nowoczesnym. W obecnych instytucjonalnych rozwiązaniach brakuje jednak właściwej treści. Brakuje fachowego urzędnika, sędziego na odpowiednim poziomie, oraz adwokata, czy radcy prawnego, który przeciętnie w ogóle nie kieruje się etyką zawodową. W tych warunkach przeciwnikiem pracownika nie jest wcale wielki kapitał, czy neoliberalna koncepcja państwa, lecz okoliczność, że w wyniku historycznego kompromisu 89r. podstawą ustrojową państwa przez ostatnie 25 lat stały się osoby o mentalności złogów postkomunistycznych. W wyniku tego okresowo wracają kryzysy na tle nieelastyczności struktur władzy tak jak PRL. Tyle że w Polsce mają one charakter miotania się od ściany do ściany z wyborem opcji politycznych rządzących państwem i społeczeństwem. Rzecz jednak w tym, że za tym wszystkim stoi pewna struktura instytucjonalna, która jest na papierze, jako demokratyczna i praworządna, ale w praktyce, tak nie działa. Z buntowników większą rację ma więc Paweł Kukiz, że państwo nie służy obywatelom. Nie ma jednak on racji, gdy sądzi, że same zmiany ustrojowe mogą ten stan rzeczy zmienić. Najważniejsza bowiem wydaje się wymiana ludzi, którzy w praktyce źle pełnią swoje role i funkcje społeczne. I problem polega nie tylko jak się ich pozbyć, ale także jak się ich pozbyć, nie zastępując ich ludźmi tak samo źle funkcjonującymi tyle że w nowej fasadzie. Nie jest to jednak dla mnie kwestia establishmentowa, lecz cywilizacyjna. W tym sensie każda partia polityczna od prawa do lewa jest potrzebna, jak i taki twór który tworzy tylko ferment, jak bezprogramowy ruch protestu Kukiza i partia facecjonisty Korwina Mikkego. Ten ostatni zresztą pokazuje, że skrajna i naprawdę liberalna prawica ma zdolność do ułożenia sobie stosunków z Rosją, gdyby oczywiście Rosja nie traktowała tego rodzaju prawicy jedynie instrumentalnie, lecz partnersko dla stworzenia nowego układu stosunków w Europie.

  18. Axiom,
    To nie PiS wygrał, tylko PO przegrało.

  19. Te wybory to początek wielu zmian. Początkiem było pojawienie się Nowoczesnej Ryszarda Petru, Ruchu Kukiza, Porozumienia Lewicy i Razem. Wielką zmianą jest też zwycięstwo PiS nad PO. Ciekawe, jak długo Kaczyński wytrzyma w roli lidera na tylnym siedzeniu, bo w kampanii przed wyborami nie zdzierżył i wyszedł na pierwszy plan przed Beatę Szydło. Pewnie dzięki temu PiS ma szansę rządzić samodzielnie.

  20. Szanowny Panie redaktorze z Polityki

    PO ma teraz szanse na przeobrazenie sie w cos wartosciowego by moze Polska na tym skorzysta.

    Slawomirski

  21. …jeszcze nie wybrano nowego rzadu po wgranej PIS ajusz slychac glosy ze i tak nic sie nie zmieni ,ci co krytykowali rzad PO juz krytykuja ,,rzad,,PIS to staly element krajobrazu polskij demokracji

  22. @kruk
    26 października o godz. 2:34
    A jako ojciec dwojga czekam na tysiączek obiecany przez PADa i StraSzydło. Niestety mam lęki bo ,,złoty pociąg” nadal nie znaleziony a bez tego czuję, że to tylko będzie wina Tuska, że ,,kasę wyczyścił uciekł z pieniędzmi do Brukseli”.

  23. Ja od wewnątrz spoglądam .Bardzo od wewnątrz bo z małego miasteczka.
    Widywałem przez lat kilka młodzieńca z miłą buzią ,koralikami na szyi ,torbą sznurkową z motywami andyjskimi i w sandałach ,także pózną jesienią.Demonstrował swoją odmiennośc.Sympatycznie.Spózniony hippies.Prawie lewak.
    Zobaczyłem go znowu przed paru dniami.Odmienionego.W panterce,bojówkach ,butach pustynnych i zielonym berecie (rangers).Wzrokiem przenikliwym omiatał.Był,chyba,na patrolu w poszukiwaniu lewactwa.
    Tak to jest .Zandberg lewactwo szerzy lecz rosną także w siłę zdrowe patriotyczne kadry ,które lewactwu mówią „nie”

  24. Panie Profesorze, Kaczyński wcale nie postawił na młodego Dudę tylko tchórzliwie wystawił młodego żeby się samemu nie skompromitować w razie pewnej – jak wszyscy sądzili – przegranej z Komorowskim. Wszystko pomieszał Kukiz uniemożliwiając de facto zwycięstwo uzrędującego prezydenta. I wtedy ruszyła dopiero lawina, której wcześniej nikt a już na pewno ten „genialny strateg” nie przewidział…

  25. Dlaczego przegrała lewica?
    Trzeba było słuchać tych co ostrzegali 🙂
    Bawi mnie upatrywanie porażki w: błędnym wybraniu kandydatki na prezydenta (za młoda, za ładna), zbyt mało mobilnej kampanii, krótkiego czasu antenowego, a na końcówce w uszczknięciu głosów przez Razem. To wszystko pewnie prawda, ale nie zasadnicza. Czy już zapomniano, iż wszystkie media niezależne (czytaj: liberalno-lewicowe) prowadziły nieustannie kampanię przeciwko PiS! I nie zaszkodziło to, a może nawet pomogło 🙂
    Kluczową sprawą był brak interesującego dla rodaków programu.
    Pewne hasła „tradycyjnie lewicowe” wprost zostały przejęte przez PiS, jak np. obniżenie wieku emerytalnego, podniesienie kwoty wolnej od podatku. Po 25 latach tworzenia „gospodarki dobrobytu”, przydałoby się być może pomyśleć o skróceniu czasu pracy do 35 godz. tygodniowo.
    Ponadto, mam wrażenie, dzisiaj obywatela najbardziej bulwersuje dostępność do służby zdrowia (a właściwie jej brak) oraz tzw. wymiar sprawiedliwości.
    A lewica od lat tylko o: dyskryminacji gejów, kobiet, in-vitro, aborcji, tęczy, pedofilii (bo w kościele? :)…
    W końcu wyznacznikiem tego ugrupowania stała się już tylko nienawiść do Kościoła katolickiego, hierarchów i wierzących. A Polak, choć nie chce w kościele pedofilii, kapłanów-urzędników czy biznesmenów (bo ma ich wszędzie wokół:), to jednak rozumie wagę autorytetu moralnego jego przedstawicieli, docenia trwanie przy chrześcijańskich wartościach. Szczególnie, iż w dzisiejszym świecie innego sprawdzonego autorytetu brak.
    Powtarzam, takie widzenie roli lewicy, to opcja bogatych, którzy nie mają innych (życiowych) problemów 🙂
    A propos. Może wiecie coś na temat partyjki „Wolność i Równość”?

  26. Ten „kompleksowy” (chyba żart autora) program to paralela tego co pisał Brzechwa
    „Jeśli dziś otrzymam władzę,
    Daję słowo, że zasadzę
    W ciągu pięciu dni na piasku
    Drzewa mego wynalazku.
    Już nie szyszki, nie żołędzie,
    Ale rosnąć na nich będzie
    Schab surowy i pieczony,
    Boczki, szynki, salcesony,
    Mortadela i serdelki,
    Mięs przeróżnych wybór wielki,
    Nawet prosię w galarecie,
    Jeśli tylko zapragniecie”

  27. Tylko dwie uwagi.
    W twierdzeniu, że rynek jest „kapryśny i zachłanny” jest tyle samo prawdy , jak wierze w to, że rynek wszystko sam załatwi i ureguluje. Rynek nie decyduje o wysokości i jakości świadczeń socjalnych w danym kraju. O tym decyduje polityka. Natomiast napewno żadna organizacja społeczna , polityczna , albo gospodarcza nie może bez końca wydawać więcej jak zarabia, bo straci swoją wiarygodność u wierzycieli i ostatecznie wypłacalność ( patrz np. Grecja ), za której los też oczywiście mają być odpowiedzialne rynki.
    Drugie to pisowskie dzielenie polskiej sceny politycznej na PiS i anty-PiS. To przecież nic innego jak wbijanie klina w polskie społeczeństwo. Tu my jedyni sprawiedliwi, a tam stoi ZOMO.

  28. głos zdziwienia
    26 października o godz. 15:53
    Jeśli chodzi o USA to nie widzę, aby w Europie amerykanie rozbudowywali swoje siły zbrojne. Wprost przeciwnie. Żołnierzy amerykańskich i sprzętu jest b. mało. Nie jest zaś prawdopodobny sam atak atomowy USA na Rosję. Jeśli chodzi o Polskę i jej interes, to osobiście jestem przekonany, że Polsce potrzebna jest o wiele silniejsza armia, niż obecna. Polityka Niemiec oraz uzgodnienia w sprawie rozbrojenia Niemiec mają oto taki skutek, że słaba Polska mogłaby się rozpaść na skutek inwazji wojsk Rosyjskich. Wówczas w naturalny sposób powróciłby kwestie kształtu terytorialnego Polski. Nie sądzę, aby społeczeństwo niemieckie nie chciało wykorzystać sytuacji powiększenia swojego terytorium o tereny, które utracili po II WŚ. Wymagałoby to jednak radykalnego osłabienia USA. Tak więc Polsce potrzebne jest bardziej silne i agresywne USA, niż samej USA. Polska powinna bardziej szanować CIA niż społeczeństwo USA, wreszcie to w interesie Polski jest zabieganie, aby USA interesowały się samym terytorium Polski jak i republik post radzieckich. Jako że USA jest historycznie ostrożne jeśli chodzi o ryzyka konfrontacji. Polska nie ma tutaj alternatywy. Powinna wzmocnić swoją armię, która powinna stanowić czynnik odstraszający i stabilizujący. Polska powinna ubiegać się o silniejszą pozycję polityczną na wschodniej flance NATO, a nigdy nie będzie ją miała jeśli nie będzie miała o wiele silniejszej, o wiele bardziej ofensywnej armii niż teraz. Nadto Polska powinna być przygotowana na to że musi absolutnie zdecydowana na poniesienie wielkich ofiar, aby zachować nawet obecną pozycję. Taka jest nasza sytuacja geopolityczna musimy być narodem walki, a nie narodem w którym dominuje ideologia i mentalność „murzyńskości”, jak to trafnie określił Radek Sikorski.

  29. maciek.g
    Cytacik z Brzechwy – palce lizać!
    A swoją drogą wiesz zapewne, że miasto, z którym jakoś tam jesteśmy związani, czyli Radom, jest na liście tych, które PIS chce „odzyskać” w drodze wymuszonych referendów lub przyspieszonych wyborów samorządowych.

  30. @AOlsztynski
    28 października o godz. 18:40
    ,,A Polak, choć nie chce w kościele pedofilii, kapłanów-urzędników czy biznesmenów (bo ma ich wszędzie wokół:), to jednak rozumie wagę autorytetu moralnego jego przedstawicieli, docenia trwanie przy chrześcijańskich wartościach” Chyba żartujesz z tym autorytetem? Jego ,,docenianiem czyli respektowaniem? To jest tylko PAMIĘĆ MIĘŚNIOWA wtłaczana od przedszkola za pomocą prostackiej indoktrynacji. Żadnego zrozumienia dla doktryny – bo wtedy flirt z nacjonalizmem byłby niemożliwy jako ANTYCHRZEŚCIJAŃSKI. Wtedy nienawiść do pedałów, lewaków ,,bezrobotnych jako leni na socjalu” byłaby niechrześcijańska, gdy tym czasem nasi katolicy wręcz celebrują tą nienawiść i się przez nią samo indentyfikują. Autorytet? Tak – to co z przestrzeganiem wtłaczanych przez kler obsesji antyseksualnych? Z tego co widzę katolicy oddają się rui i poróbstwu z jednakową intensywnością co ,,lewactwo”. Ze względu na wysokość przyrostu naturalnego coś czuję, że także lekceważą rozkazy panów w czarnych sukienkach odnośnie antykoncepcji.
    W zasadzie z tego co owe autorytety propagują jest tylko przestrzegana ,,wspólnota nienawiści”: do lewaków, do odmieńców seksualnych, do nie-Polaków (kto nim jest decydują arbitralnie rzecznicy Polaków-katolików). Jeżeli zapytasz o sprawy doktrynalne tychże ,,rozumiejących wagę autorytetu moralnego” to pomimo 14-15lat indoktrynowania usłyszysz w najlepszym wypadku ,,nie wiem” ale zwykle popłynie stek herezji, wybiórczo akceptowanych ,,prawd” etc. Nawet msza niedzielna obumiera ,bo zaczyna zawodzić pamięć mięśniowa wobec sobotniej libacji czy ćpania a nie daj Boże jeszcze wyjazdu na studia do dużego miasta gdzie matuś albo sąsiedzi przypilnują – to wtedy ruina a nie katolicyzm. Jedynym co im finalnie pozostaje w głowach z ,,nauk autorytetu” to zaszczepiana WSPÓLNOTA NIENAWIŚCI – no w końcu są oprymowani w kraju gdzie każde życzenie kleru jest w końcu spełniane. A za granicą wabi ,,lewacka” Unia swoim wyluzowaniem, obrzydliwą tolerancją, ohydnym socjalem

  31. Do Sławczan.
    Straszne stereotypy, uproszczenia i materii pomieszanie. Ale odpowiadam.
    Niektórym i taka „pamięć mięśniowa” by się przydała (bo nie otrzymują żadnego wzorca – oprócz lansowanego w mediach komercyjnych i Internecie).
    Nie wszyscy katolicy flirtują z nacjonalizmem (owszem patriotyzm konserwatywny nie ma wiele wspólnego z „oświeconym”).
    Nie zauważyłem, iżby katolicy szczególnie widzieli bezrobotnych „jako leni na socjał” (chyba myli Pan osoby wierzące z członkach partii liberalnych)
    Sam Pan sobie przeczy, z jednej strony katolik to bezmyślny wykonawca zaleceń hierarchów, a z drugiej „oddający się rui i poróbstwu” (czego zabraniają)
    Co do „wspólnoty nienawiści” – jest takie powiedzenie: widzisz źdźbło w oku innego a nie belki w swoim. Proszę wejść na dowolne forum liberalno-lewicowe i zobaczyć jak odnoszą się tam do osób wierzących.
    Skoro przedstawia Pan tak głęboki upadek Kościoła, to po co Pan tak się przejmuje, rzekomym jego wpływem?

  32. Wreszcie jakiś rozsądny głos w Polityce, uwzględniający rzeczywistość – taką jaka jest, a nie jaka powinna być.

  33. @AOlsztynski
    Po co im poswiecam tyle ,,mocy przerobowych? Otoz oni chca takze moje zycie ksztaltowac wg. swoich mnieman.
    Piszac o kontroli zycia przez hierarchow a z drugiej piszac o ,,rui i porobsrwie” bynajmniej nie przecze sobie. To cos na ksztalt ,,dwumyslenia” Ludzie ksztaltowani przez totalitarne instytucje i systemy bez trudu cos takiego godza w sobie . Przykladem polityk gloszacy publicznie konserwatywne wartosci a prywatnie chodzacy do burdelu. On nawet nie jest hipokryta on w obydwu sytuacjach pozostaje soba.
    Przydentura Bronislawa Komorowskiego jest dobitnym przkladem, ze pomimo tego, ze jest on katolikiem nie bylo obelgi (lacznie z pomawianiem o wspoludzial, na zasadzie ,,qui bono” w ,,mordzie smolenskim”. Cala ra plwocina leciala ze strony obozu politycznego i jego zwolennikow wyznajacych ,,katolickie, konserwatywne wartosci”. Teraz ten oboz bedzie urzadzal nam (Panu zapewne bedzie taki obstalunek odpowiadal) rzeczywistosc na wzor i podobienstwo wyznawanych przez siebie wartosci.

  34. witam,
    rewelacyjny artykuł, prosimy o więcej 🙂

  35. Ciekawa i rzeczowa analiza. Na oceny przyjdzie jeszcze czas.

  36. Sprawa przyczyn dojścia do władzy PiS jest dość prosta. Elektorat odrzuca rządy, które dzielą Polaków na dwie grupy tj. wykorzystywanych i eksploatowanych oraz tych, którzy są uprzywilejowani. Elektorat także sprzeciwia się korupcji jako elementowi sprawowania władzy w sensie administrowania, prowadzenia dochodowego biznesu, oraz sprawowania kontroli nad społeczeństwem. Elektorat ma także pozytywne postulaty: chce by administracja i sądy oraz władza ustawodawcza służyły ludziom, a nie jedynie nimi zarządzały, nie ponosząc przy tym faktycznie odpowiedzialności za złe rządy. Dalej elektorat chce bezpieczeństwa socjalnego, a jednocześnie rozwoju gospodarczego, opartego na innowacyjności. Obecna opozycja polityczna jeśli myśli o powrocie do władzy czy dojściu po raz pierwszy, albo kolejny do władzy, powinna wsiąść pod uwagę rzeczywiste powody upadku PO. W Polsce inaczej niż w krajach post radzieckich grupa beneficjentów jest szersza i najogólniej to ujmując obejmuje elity społeczne. Elitami są nie tylko politycy, ale także bogaci biznesmeni, naukowcy, wyżsi urzędnicy, pewna część dobrze sytuowanych przedstawicieli elitarnych zawodów. Członkowie owej elity w szerokim tego słowa znaczeniu mają możliwość dysponowania nie tylko swoimi znacząco większymi dochodami, ale także usługami i wpływami. Pogłębia to nierówność materialną i faktyczne zróżnicowanie pozycji prawnej obywateli III RP. Układ ten był i jest dość sztywny i pozostaje do dziś bezrefleksyjny, co oznacza, że taki sam będzie w najbliższej przyszłości, a w związku z tym dziwić nie może że jego zmiana i kryzysy, które zarówno on wywołuje, jak i które mogą wywołać walczący z nim i sfrustrowani nim ma charakter rewolucyjny.

  37. W Polsce oprócz antysemityzmu funkcjonuje jeszcze jeden krąg nienawiści mający swoje korzenie w totalitaryzmie i kolonializmie państw ościennych. Chodzi tutaj o okradzenie z majątku i lżenie przedwojennych klas posiadających głównie burżuazji, oraz polskiego ziemiaństwa i arystokracji. Uważam za bzdurne twierdzenia Andrzeja Ledera, że oto totalitaryzmy niejako społecznie unowocześniły Polskę. W jaki niby sposób? Awans społeczny ludzi z nizin społecznych do odgrywania ważnych ról społecznych spowodował jedynie to, że zajęli oni pozycję swoich poprzedników, petryfikując przy tym proces ewolucji społeczeństwa feudalnego i stosunków feudalnych, oraz samej demokracji z oczywistej fikcji do faktycznej rzeczywistości.

  38. @głos zwykły
    jako znawca stosunków społecznych petryfikujących.
    Zostawiając Ledera na boku.
    Nie jestem w stanie rozwikłac jak ci z nizin zajęli petryfikując z fikcji do rzeczywistości.
    Jakaś iluminacja ?
    Czy tylko zwykłe bajdurzenie ?

  39. patogen
    3 grudnia o godz. 18:17
    PRL miał tak mocną podbudowę teoretyczną że przetrwała ono do dzisiaj, ale desygnat tej podbudowy miał się i ma się dalej znaczenie gorzej niż sama teoria na jego temat. Co tu nie rozumieć?

  40. Trzezwy glos Pana Profesora od razu pokazuje, ze warto wyjechac i przewietrzyc sie.
    Panski glos jest w harmonii z komentarzami o sytuacji w Anglii widocznymi w angielskich mediach.
    Kiedy Polska dorobi sie wlasnego BBC, Independent i Guardiana ?
    wyborcza zaczela jako odpowiednik Liberation, ale szybko przeksztalcila sie na kretynowata szmate w stylu stronniczych gazetek Ruperta Murdocha , jak The Times i The Wall Street Journal ( czytam wyborcza codziennie, bo rzeczpospolita to flaki z olejem).
    Kraje Unii w najgorszej sytuacji – Hiszpania,Portugalia i Grecja staraja sie obalic monopol dwoch partii korporacyjno- centrowych. W Ameryce tez dwie partie sponsorowane przez globalne korporacje uciskaja zwyklych ludzi.Ukazy Billa Clintona spowodowaly w latach 2000-2015 zamkniecie 60 tysiecy zakladow produkcyjnych i strata dobrze platnych miejsc pracy przez miliony Amerykanow.
    https://www.youtube.com/watch?v=ErMrkPsWr8U
    U nas tez czas na zlamanie monopolu POPIC w krajowej polityce.
    A moze Krasnal to na prawde Konrad Wallenrod , ktory chce osmieszyc polityke chadecka i oddac nas w szpony kolonizatorow z City i Wall street ?

    Moze katolewica bedzie dobra alternatywa dla PIC ?
    Spoleczna nauka Kosciola ( teologia Wyzwolenia uciskanych spoleczenstw Ameryki Lacinskiej ) plus msze,spowiedz,Wigilia i Boze Cialo ?
    Obrzedy pomagaja nam utrzymac tozsamosc tak samo jak Zydom ?

  41. PIS wygral bo odwolal sie do romantycznej koncepcji narodu ktora jest tak bliska wiekszosci Polakow i ktora wynosza ze szkoly. Narod jako suweren, bedacy ponad prawem, a nie spoleczenstwo wolnych obywateli, jak w Oswieceniu. Nie jest to zreszta oryginalna mysl polska ale zapozyczona z Niemiec. Niemcy we wschodnich Niemczech znowu mowia Wir sind das Volk, i Polacy mowia to samo. Widmo krazy nad Europa – widmo etnicznego nacjonalizmu.

    Wiecej tutaj (po angielsku):

    https://mirekkruk.wordpress.com/2016/02/23/das-volk/

  42. A ja się nie zgadzam. A przynajmniej niezupełnie…

    > Po pierwsze dlatego, że potrafił przedstawić kompleksowy program socjalny po wielu latach radosnego neoliberalizmu.
    Ani nie mieliśmy „radosnego neoliberalizmu”, ani PiS nie przedstawił „kompleksowego programu socjalnego”. To przeciwstawienie słuszne, ale nie w realiach polityczno-ekonomicznych, tylko w wizerunkach partii politycznych. Bo tu PiS jest konsekwentnie socjalny, a PO odwoływała się do modernizacji (bardziej) i liberalizmu (mniej).

    > Po drugie, PiS wygrał, bo postawił na nową generację liderów politycznych. […] Część z nich sprawdziła się jednak ponad wszelką miarę, o czym świadczą sukcesy Andrzeja Dudy i Beaty Szydło.
    A mnie uderzało, jak słabo wypadał Andrzej Duda w debatach telewizyjnych. Był jednym z najsłabszych biorących w nich udział. Uderzała sztuczność, nienaturalność, zupełna nieumiejętność interakcji.
    Beata Szydło wypadała lepiej, ale też wydawała się trochę gorszą kopią bezbarwnej Ewy Kopacz.
    Więc dlaczego wygrali? Powiedziałbym, że nie dlatego kim są i jakie mają zdolności, ale dlatego że umiejętnie wykreowano ich publiczny wizerunek.

    > Po trzecie, PiS wygrał, bo postawił na polityczne centrum, rezygnując z ekstremalnych i kontrowersyjnych postulatów politycznych.
    To banał, ale też dodałbym, że PiSowi się udało ukryć skrajność części postulatów, w znacznej mierze dzięki Korwinowi, Kukizowi i Ruchowi Narodowemu, które odsunęły PiS od politycznej ściany.

    > Dlaczego przegrał anty-PiS?
    Anty-PiS, czyli kto? Bo ja bym o to, przede wszystkim zapytał.
    Narracja, że mamy PiS i Anty-PiS była już pierwszym wielkim wsparciem dla PiSu. Partia, która powinna być na marginesie polityki (ze swym antydemokratycznym podejściem i programem jakby wyjętym z archiwów sprzed 50-60 lat) stała się obowiązkowym elementem rozmów o Polsce i polskiej polityce. Często słyszę, że skoro jest jakaś „prawda A” to trzeba wysłuchać „prawdy B” „tej drugiej strony” — i zawsze jest to przeciwstawienie centroprawicowych liberałów („prawda A”), PiSowi („prawda B”), gdzie inne poglądy na świat są niedopuszczalne.

    > Anty-PiS przed wyborami straszył polskim Orbánem i Erdoğan, choć przez lata usprawiedliwiał działania antyliberalne
    Trochę to rozmyło poparcie dla PO czy ZL, ale ilu wyborców analizuje spójność retoryki politycznej?
    Mam innego kandydata na to miejsce — PO, czy ZL poszły w ślady PSL, czyli partii, która może mieć nawet kilku dobrych działaczy w regionie, ale której wizerunek, cel i wizja Polski są zupełnie nieczytelne. Stąd zresztą i pewien sukces .Nowoczesnej, która w ostatnich wyborach była najwyrazistszą siłą anty-PiSową.

    > Po drugie, anty-PiS przegrał, bo zajmował się głównie swoimi partyjnymi problemami, zapominając o wyborcach.
    Czy PO, czy ZL tak bardzo różniło to od PiSu? Przynajmniej PO potrafiła sięgnąć (tak to wyglądało z zewnątrz) po badania opinii publicznej i budować na nich program, tak jak PiS. PiS było tylko wizerunkowo skuteczniejsze, co częściowo wynikało z faktu, że przez poprzednie osiem lat nie musiało dokonywać żadnych trudnych wyborów i reform.

    > Po trzecie, anty-PiS przegrał, bo nie wypracował pozytywnego programu nowoczesnej i sprawiedliwej Polski. Straszenie PiS mogło zadowolić ludzi związanych z obozem władzy, ale nie rzesze polskich wyborców z niepokojem patrzących w przyszłość.
    Powiedziałbym, że niezupełnie. Ja nie wiem, czy anty-PiS mógł taki program przygotować, bo w nim są i Razem i Nowoczesna. A to są różne wizje Polski, choć oczywiście wolałbym ich spory w parlamencie niż rządy PiS. Choćby dlatego, że zapewne nikt nie łamałby konstytucji…
    Nie zgodziłbym się też, że „straszenie PiSem” działać może tylko na ludzi związanych z obozem władzy, w czym czuję jakieś echa pisowskiej retoryki przeciwko KODowi. Nie, nie trzeba być związanym z obozem władzy by się obawiać Ziobry w ministerstwie sprawiedliwości, ułaskawienia Kamińskiego, smoleńskich śledztw Macierewicza, czy ekonomicznych talentów przywódcy PiSu — Jarosława Kaczyńskiego… Choć historia pokazuje, że tyran u władzy głównie szkodzi elitom, to szkód wystarczy, by i przeciętnym obywatelom zaszkodziły.

    > Za jakiś czas będziemy wiedzieć, jak nowa władza odpowie na zaufanie wyborców.
    To już nie jest zgadywanie, to już widać świetnie. Pytanie — jak wyborcy odpowiedzą na zdradę władzy?

    PS.
    Dodałbym jeszcze jedno. Mam wrażenie, że polska polityka ruchem wahadła porusza się między pozytywizmem modernizacji (z zapatrzeniem na Zachód, czy to bardziej liberalny, czy socjalny) a romantycznym sarmatyzmem popuszczania pasa (przy czym nie chodzi mi tylko o kwestie ekonomiczne, ale szerzej — o brak modernizacyjnych ambicji). Pozytywizm się zużył, ale jest nadzieja, że „romantyzm” go rozpędzi.

  43. Pis wygrał ponieważ PO zawiodło. To od lat jest walka między tymi dwoma partiami i tak stało się również tym razem.