Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki

23.05.2015
sobota

Ryga: szczyt o niczym

23 maja 2015, sobota,

Pamiętam czasy, gdy Unia Europejska była obiektem podziwu i zazdrości. Szczyty przywódców Unii decydowały o losach Europy. Krajom w naszym regionie dawały szansę na dobrobyt i bezpieczeństwo. Te czasy skończyły się parę lat temu. Szczyt UE w Rydze jest tego najlepszym przykładem.

Sytuacja na wschodzie Europy jest dramatyczna. Kraje będące obiektem partnerstwa wschodniego są pod ogromną presją Rosji – nie tylko gospodarczą, ale też militarną. Ich rządy są niesprawne, gospodarki niewydajne, społeczeństwa ubezwłasnowolnione, czy nawet zniewolone. To, co widzimy w Donbasie, to tylko przedsmak tego, co zapowiadają kolejne lata wojen i bezprawia.

Jest oczywiste, że ten bałagan rozleje się na całą Europę – jak to było w przypadku konfliktów bałkańskich. Unia Europejska chowa jednak głowę w piasek i organizuje szczyt, by ogłosić światu, że nie zamierza w sprawie Europy Wschodniej nic sensownego zrobić.fot. Mikhail PalinchakNie będzie perspektywy członkostwa dla żadnego kraju na Wschodzie, nawet gdyby udało mu się kiedyś zbudować prawdziwy kapitalizm i demokrację. Nie będzie pomocy wojskowej, żeby bronić się przed nielegalną agresją. Nie będzie żadnej znaczącej pomocy gospodarczej. Liderzy Unii nie byli nawet w stanie jednoznacznie obiecać zniesienia wiz dla obywateli krajów wschodnich. Aż dziw, że nazwa „Partnerstwo Wschodnie” nie została zastąpiona nazwą „Mur Wschodni”.

Perspektywa zbliżenia do Wschodu została zastąpiona perspektywą odgrodzenia się od Wschodu. Donald Tusk powiedział sąsiadom Unii w Rydze, że nie jest to „konkurs piękności”, co w tłumaczeniu na język mniej dyplomatyczny oznacza, że kraje te są zbyt brzydkie, by się nimi na salonach Europy zajmować. Jean-Claude Juncker powiedział, że szczyt w Rydze nie jest wymierzony przeciw Rosji, co po rosyjsku oznacza, że Unia nie zamierza zrobić nic, co by spędzało sen z oczu Putinowi.

Zaraz mi ktoś powie, że moje oczekiwania są mało realistyczne. Nie można pompować pieniędzy do skorumpowanych krajów, a pomoc wojskowa może się źle skończyć. Na ukraińskich migrantów nikt nie czeka z otwartymi ramionami, a obiecywanie Białorusi członkostwa w Unii w nagrodę za demokrację jest mrzonką w erze Łukaszenki.

Czy to wszystko jednak oznacza, że nic kompletnie nie da się zrobić i lepiej czekać z założonymi rękami na katastrofę? Przeczytajcie na przykład, co w sprawie Ukrainy proponuje George Soros. Dla niego siła społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie jest większą odporą na zakusy Rosji niż siła ukraińskiej armii. Lecz w to społeczeństwo obywatelskie trzeba poważnie zainwestować. Nie wystarczy dumny tweet z Brukseli.

Problemy Unii nie polegają na tym, że brakuje strategicznych alternatyw, ale na kompletnym paraliżu wyobraźni i woli działania – tak na wschodzie, jak na południu Europy. W Afryce Północnej też z każdym dniem rośnie scenariusz piekła i UE chowa głowę w piasek, podobnie jak to jest na wschodzie Europy.

Obecny paraliż Unii Europejskiej jest rezultatem konfliktów, jakie narosły w trakcie kryzysu euro. Jest konflikt wierzycieli z północy i dłużników z południa, jest konflikt krajów ze strefy euro i tych członków UE, które w euro nie są, jest konflikt starych i nowych elit tak na południu, jak na północy.

Zamiast rozmawiać na temat Partnerstwa Wschodniego – na szczycie w Rydze kraje członkowskie załatwiały swoje wewnętrzne problemy. Grecy namawiali innych do złagodzenia polityki oszczędzania, Finowie zaś do zakręcenia kredytowego kranu. Brytyjczycy lobbowali, by ograniczyć emigrację z samej Unii, a Włosi namawiali, żeby przyjąć imigrantów spoza Unii. Hiszpański rząd kombinuje, jaki typ polityki w Europie pomoże mu wygrać nadchodzące wybory z Podemosem, a nie jak pomóc Europie Wschodniej.

Unia Europejska nie jest państwem i dlatego nie należy oczekiwać, że będzie działała wobec Wschodu w stylu Bismarcka czy Napoleona. UE nie ma armii, rządu centralnego, europejskiego odpowiednika narodowej racji stanu. Nie znaczy to jednak, że jest tylko pionkiem w polityce międzynarodowej.

Jej siła niegdyś wynikała z gospodarczej potęgi i autorytetu moralno-prawnego. UE była symbolem dobrobytu i rządów prawa. Stworzony przez Unię porządek gospodarczo-prawny był poszerzany na coraz to nowe obszary, w tym Polskę. To wszystko zostało jednak pogrzebane.

Unia jest dzisiaj wewnętrznie skłócona, w wielu krajach pogłębia się bieda, drzwi do wrót Unii są zamknięte. Przywódcy Europy spotykają się, żeby rozwiązywać swoje wewnętrzne konflikty i problemy. Nie mają czasu i ochoty, żeby patrzeć na zewnątrz.

Przyjdzie nam za to zapłacić wysoką cenę. Polakom w szczególności.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Unia nie może sobie pozwolić na oddanie inicjatywy politycznej i militarnej innym globalnym graczom. Przewaga technologiczna Europy w XX wieku jest już historią.
    Na poczatku XXI wieku Azja stała się okrętem, sterem i samodzielnym żeglarzem , co nie dociera do świadomości bawidamków i dewiantów seksualnych z Europy i Ameryki.
    Próba wmontowania Europy w konflikt wewnętrzny na Ukrainie nie jest sukcesm politycznym Globalnych graczy z Europy , a jest ich klęską .
    Azjaci przyglądają się ze spokojem powolnej agonii zarozumiałych Europejczyków. Europa nie może być politycznym komiwojażerem, sprzedajacym towar podrzucany przez pozbawionych talentu politycznego neokonów.
    To kiedyś dotrze do pustych głów elit euroepejskich , ale role w polityce światowej będa już rozdane i dla Europy zostanie rola statysty.

  2. Marna Unia.Kiedyś wielka a nynie marna.
    Sama sobie tak zrobiła ?
    Myslę,ze z pomocą USA.
    Pomysł „Partnerstwa Wschodniego” nie urodził się w UE.
    Pomysł by Libię rozwalic także nie.Bo UE przecież takich sił nie miała .
    Bez VII Floty to te samoloty z UE nad Libią były by ślepe jak kocięta.
    Nie jest to żadna schadenfreude ,bo z czego tu się cieszyc.
    Z wystawienia do wiatru Ukrainy czy pomysłów na zatapianie ?
    Niech ta UE wreszcie stanie na własnych nogach eliminując także tzw agentów wpływu.

  3. Historycznie ostrożna polityka wobec nieefektywnych reżimów okazywała się dobra. My jako Polacy możemy być temu przeciwni z uwagi na doświadczenia historyczne, ale z faktami raczej nie należy dyskutować. Natomiast na dalszą integrację w kierunku wspólnych polityk nie ma woli politycznej i zgody społeczeństw poszczególnych krajów. I wsio.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przeprowadził Pan BŁYSKOTLIWY WYWÓD, OPARTY NA DWÓCH FILARACH:
    1- Rosja jest agresywna
    2-Kapitalizm jest najlepszym systemem

    Moim zdaniem, te podstawy są fałszywe.

    Częstotliwość militarnych akcji ZSRR/Rosji, są minimalne w skali ostatnich 50 lat.
    Przynajmniej w porównaniu z innymi globalnymi graczami.

    Kapitalizm istnieje od zawsze.
    I niewiele zmienia w skali świata w położeniu miliardów ludzi poddanych jego oddziaływaniu.

    Unia ma siłę przyciągania.
    Ale, fałszywe jest założenie, że siłą i pieniędzmi można przyspieszyć rozwój społeczny.
    Zmiany mentalne, czy w samoorganizacji narodów, nigdzie sie nie udały.
    Do tego trzeba DOJRZEĆ- zarówno elity jak i społeczeństwa.
    Europa jest wzorcem.
    Jakie są fundamenty tego mitu?
    Na czym zbudowano fundamenty dobrobytu?
    Czy nie na eksploatacji kolonii przypadkiem?
    Nowo kandydujący nie mają kolonii, by budować na nich swoją potegę gospodarczą…..

  6. Zawsze wracamy do sedna – czym jest Unia? Czy jest jednolitym podmiotem politycznym? Nie, jest zaledwie formą współpracy grupy europejskich państw w ściśle określonych obszarach. Do jej obsługi wytworzyła bizantyjską administrację, ale sprzeczne interesy krajów członkowskich zawsze będą paraliżować skuteczną politykę zagraniczną zwłaszcza jeśli ma być nastawiona konfrontacyjnie wobec takich potęg jak Rosja.

  7. „…co zapowiadają kolejne lata wojen i bezprawia.”

    Te wojny juz trwaja i po czesci owa podziwiana Europa sie do tych konfliktow przyczynila. W efekcie ma Europa fale uchodzcow ktorzy za pomoca byle balii i przeciekajacej lajby tysiacami probuja dotrzec do brzgow europejskich. Za chwile szalenstwa trzeba kiedys placic. I dobrze, ze masow plyna, gdyz warto by „Europa piekna i bogata” poznala na wlasnej skorze efekty swojej dzialalnosci. Ukraina w porownaniu z tym co zrobiona ludom Bliskiego Wschodu i polnocnej Afryki to maly pikus. Slusznie pisze Pan o latach wojen i bezprawia – tylko niewlasciwy kontynent ma Pan na mysli.

    Pozdrawiam

  8. ”Te czasy skończyły się parę lat temu.”
    Aha. Skończyły się, gdy wywiad amerykański wykorzystując prezydencję polską postanowił rozszerzyć Europę (a praktycznie NATO) o Gruzję, Azerbejdżan, Armenię ….
    Okazało się, że cała ta potwornie rozbudowany i kosztowny aparat biurokratyczny w zasadzie jest przybudówką CIA i działa w sposób jawny na niekorzyść krajów które je utrzymują.

  9. Szanowny Redaktorze, jest taka bajka w której pewien pastuszek z nudów kilka razy krzyczał wilki. Wieśniacy się zbiegali by bronić owieczek a tu żadnych wilków.
    Któregoś razu wilki naprawdę przyszły, niestety wieśniacy sądząc, że to następny fałszywy alarm zignorowali jego wołanie.
    Było po owieczkach.

    Pan wydaje się robić za takiego pastuszka.
    Wyolbrzymienie nie dodaje Panu wiarygodności a wprost przeciwnie.

    Co do szczytu i szczytowania, sprawa jest bardzo prosta, bez Rosji Unia czy USA niczego nie dokonają, żadne zaklęcia rzeczywistości nie pomogą.
    Czy Putin jest be czy cacy nie ma żadnego znaczenia, żaden car nie pozwoli na parkowanie okrętów amerykańskich na Krymie.
    Merkel to rozumie, nasi politycy najwyraźniej nie więc Merkel odesłała ich do kąta.

  10. Turcja na wstąpienie do Unii czeka już 50 lat.
    Spełniając większość wymogów formalnych i kryteriów.

    Partnerstwo Wschodnie to zaledwie przedsionek stowarzyszenia.
    Czy zmienione zostaną ze względów politycznych kryteria wstąpienia?
    Najpierw, zmiany wewnętrzne……
    A te zajmą kilka pokoleń.

  11. Jest to szkic do księgi pt. „Marzenia, złudzenia, klechdy, mity, baśnie, szeptanki, podania i zwykłe bajania na temat Europy”

    Europa była wzorem dla siebie i dla świata, gdy była potęgą polityczną, gospodarczą i wojskową. Którą sobie zarobiła na 2 główne sposoby:
    1. grabienia innych państw i niepaństw, oraz całych kontynentów.
    2. rozwojowi nauki, edukacji, przedsiębiorczości.
    Zaczęło się to dawno temu, więc Europa, którą w pierwocinach można liczyć od czasów Rzymu i Grecji, wyprzedziła inne wielkie państwa i cywilizacje (Chiny, Indie, Egipt, Mezopotamię, Persję, oraz cywilizacje Nowego Świata)

    Dobrobyt Europy ciągle jest pochodną dawnych podbojów. W nauce zaczęła odstawać od Ameryki. Azja przejmuje, lub przejęła i gospodarkę, i innowacyjność, prężność, ekspansję i przejmuje siłę edukacyjną.

    Europa się starzeje, a chce żyć wygodnie. Jest tu sprzeczność: żeby być wygodnie starym, trzeba być bogatym i dobrze zabezpieczonym. Starość nie sprzyja skutecznemu zabezpieczeniu i nie sprzyja bogaceniu się.Należy się wzbogacać za młodu. Młodość już minęła.

    Wzór Europy słabnie wobec krajów wschodniego pasa kontynentu i sąsiedztwa. Wzór kapitalizmu się degraduje, pazerność i wynaturzenia jego czołowych graczy zniechęcają, co prowadzi do szukania czegoś innego.

    Europa przez całe dekady nie mogła się zdecydować na Turcję, choć ta bardzo chciała do Europy. Teraz już niespecjalnie chce, albo wcale. Tym bardziej Europa nie zechce ani Ukrainy, ani innych państw, które oznaczają tylko dwie rzeczy: problemy, i wielkie problemy.
    Wielkość tych problemów zależy od stosunku Europy do Rosji i wzajemnie. Im lepiej tym lepiej, im gorzej tym gorzej – dla Europy.
    Co to znaczy lepiej, można wydyskutować i sprawdzić tylko wtedy, gdy nie urządza się przepychanek o Krym, Donbas, czy cokolwiek innego. Wtedy jest gorzej dla Europy, niekoniecznie jednak gorzej dla Rosji.

    Rosja jest państwem obrotowym: może Europa, może Azja, oraz samodzielna pozycja globalna. Ma czym kusić każdego i każdy musi ją w swoich interesach uwzględniać.
    Ryga to pokazuje: niby się o czymś debatuje, a realnie – o niczym. Nic jest dobre, bo nie dotyka Rosji. A jak o Rosji, to należy poważnie. Do czego Europa powinna podejść poważnie. Co nie jest proste.

    Nie jest to proste, bo Europa to jest Polska: Polska chce doić Europę, ale nie chce za nią brać odpowiedzialności. Narzekanie, wyciąganie ręki po forsę i przywileje jest dobre, bo nieodpowiedzialne.
    Kidy przychodzi czas na odpowiedzialność, Polska znika. Krzyczy zza krzaka: zrobić desant na Donbas! Niech desantują się politycy z Wiejskiej. Jarosław Kaczyński ma podobno pistolecik.

    Nie – interesik, ale pistolecik.

    Europejczycy wolą robić interesy, Polska woli pistolecik.

    Wojny światowe nauczyły Europejczyków tego i owego, oprócz tego, czego nie nauczyły.
    Nauczyły tego, że lepiej robić interes i żyć z niego przyzwoicie, niż robić wojnę i ginąć w ruinie.
    Polska, jako kraj zwycięski, czyli przegrany, bo ocalona przez Moskwę, nie odrobiła lekcji europejskiej.

    W tej sytuacji, Europa jest bajką. Za to Rosja jest rzeczywistością.
    Europa proponuje Rosji złudzenia. Ona ma własne, jeszcze lepsze. A poza tym ma swoje konkretne interesy.

  12. „Przeczytajcie na przykład, co w sprawie Ukrainy proponuje George Soros.Dla niego siła społeczeństwa obywatelskiego na Ukrainie jest większą odporą na zakusy Rosji niż siła ukraińskiej armii. Lecz w to społeczeństwo obywatelskie trzeba poważnie zainwestować.”
    Ha, ha, ha… świetny dowcip. Rozumiem jeszcze Sorosa. Siedzi sobie w USA, a o Ukrainie wie tyle co obejrzy w Fox News, czy inym CNN.
    Ale pan? Naprawdę pan to kupił?
    Przecież nie trzeba być żadnym jasnowidzem, żeby wiedzieć jaki byłby efekt dofinansowania tego „społeczeństwa obywatelskiego”.
    Społeczeństwo dostałoby obiecanki, a kasa wpadłaby do kieszeni róznych Poroszenków czy Jaceniuków.

  13. Uważam, że George Soros dobrze kombinuje. Ruskich zdobycie Krymu i cała zbrojna rozpierducha na Ukrainie kosztuje, jak dotąd 1 bilion USD. Warto więc wydać 40 mld na Ukrainę, bez angażowania się w konflikt. To się opłaca! Przy którymś kolejnym bilionie wydatków na kolejne ruskie imperium i rządy takie jak zawsze, to państwo dalej się rozpadnie. Jeśli cena za to będzie np. 200 mld USD, to nadal uważam, że to się opłaca! Dla Polski tym bardziej jest to opłacalne, że w zasadzie nas to nic nie kosztuje.

  14. Wykreślono mi tutaj bez uzasadnienia dwa moje komentarze. Domagam się ich przewrócenia. Albo jest wolność słowa i obowiązuje jakiś regulamin, lub wszystko zależy od czyjegoś widzi mi się.

  15. Niepowodzenie szczytu w Rydze jest przedewszystkim sukcesem polityki Putina. Jego „zdecydowana ” postaw w sprawie stowarzyszenia Ukrainy z UE, przyczyniła się w decydujący sposób do zahamowania zapętów stowarzyszeniowych zarówno u potencjalnych kandydatów , jak i w Unii.
    W ostatnich latach Unia rosła o wiele szybciej jak się integrowała. Po fali ekspansji , konieczna jest fala Integracji.
    Wiem , że ta Idea jest niepopularna w w wielu europejskich krajach , w tym przedewszystkim w UK, ale tylko taka nowa ofensywa integracyjna może uratować Unię przed całkowitym rozkładem i przy okazji oddzielić ziarna od plew.
    Partnerstwo wschodnie, albo śródziemnomorskie w tym wypadku tylko niepotrzebnie rozprasza środki i siły konieczne do integracji.

  16. Sprawa Ukrainy dla Polski jest ważna ze względów strategicznych, a nie przede wszystkim Unijnych. Ukraina jest najważniejszym w ostatnich latach niepowodzeniem Putina i Rosji, a jednocześnie Rosja bez Ukrainy jest jak niedźwiedź bez jaj na etacie w cyrku. Sprawa integracji UE jest prosta, nie może ona się dalej posunąć bez ogromnych transferów środków, tak jak ma to miejsce w sfederalizowanych państwach. A na to nie ma ani zgody, ani warunków i nie jest taki krok w ogóle rozważany w UE. Pozostaje więc Europa różnych prędkości.

  17. Chciałem jeszcze dodać, że Europa w osobie UE już dawno swoje granice kulturaln osiągnęła , a nawet przekroczyła i Putin ma pełną rację roszcząc sobie prawa do Ukrainy , Białorusi, Armeni, lub, Azerbejdżanu. To są kraje , które mają prorosyjską tradycję i kulturę , a nie europejską. Błędem było już przyjęcie do UE takiej typowo prorosyjskiej Bulgari, tradycyjnie zaprzyjaźnionej z Rosją, w której ta teraz Unii bruździ i Bułgaria staje się czymś w rodzaju piątej kolumny Rosji w UE. Podobnie ma się rzecz z Węgrami. Wystarczy z resztą spojrzeć jak przebiega geograficzna linia podziałów politycznych w Polsce , aby zrozumieć o czym piszę. Wschód polski wychowany pod carską kuratelą , pozostaje także tradycyjnie politycznie i obyczajowo zacofany, oraz niechętny Europie.
    Zbawienie Europy napewno nie leży w poszerzaniu wpływów terytorialnych, a w integracji i starannym doborze czlonkow i przyjaciół, co oczywiście nie wyklucza dobrych stosunków z wszystkimi krajami świata.

  18. A ja tam bym sie nie martwil.

    Ostatecznie Prezydentem Europy zostal Donald Tusk.
    Dzieki niemu mamy w Polosce zielona wyspe.
    Europe tez naprawi.
    A Partnerstwo Wschodnie – toz to twor wybitnego meza stanu Sikorskiego.
    Jak moze nie dzialac?

    Moze pomoc Europie Komorowski bo ten wybitny polityk bedzie juz niedlugo bezrobotny

  19. Bułgaria i Czechosłowacja w przeszłości być może orientowała się na Rosję. No, ale jakie więzi mają łączyć z Rosją np. Węgry, Finlandię, Armenię, Białoruś, Ukrainę, czy Gruzję? Rzekoma prorosyjskość tych krajów wynika po prostu stąd, że elity tych krajów zostały mocno przetrzebione przez Rosjan i w niektórych przypadkach zastąpione przez Rosjan. Na tej samej zasadzie Bismarck a potem Hitler chcieli uczynić Polaków bardziej proniemieckimi. Nie wyszła im taka polityka na dobre. Podobna polityka także czkawką dzisiaj odbija się Rosji.