Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki

13.04.2015
poniedziałek

Unia Europejska powinna się na nowo wymyślić

13 kwietnia 2015, poniedziałek,

W polskiej debacie na temat Unii Europejskiej szokuje jedna sprawa: brak argumentów na rzecz reform.

Polska na integracji wyszła dużo lepiej niż wiele innych krajów i właśnie jej powinno zależeć na tym, by ta Unia przetrwała w niezłej kondycji. Oczywiście Polska nie musi za obecny bałagan płacić tak jak Niemcy czy Holandia. Imigrantów w Polsce jest niedużo. Mniej jest młodych bezrobotnych niż w takich krajach jak Grecja lub Hiszpania. Ale nawet w Polsce odczuwa się niemoc Brukseli w takich kwestiach jak Ukraina czy bezpieczeństwo energetyczne. Nawet wspólny rynek w UE „nie działa” – zdaniem polskiej komisarz Elżbiety Bieńkowskiej.

Według Eurobarometru zaufanie do UE w ostatnich latach spadło w Niemczech z plus 20 proc. do minus 29 proc., we Włoszech z plus 30 proc. do minus 22 proc., a w Hiszpanii z plus 42 proc. do minus 52 proc. W zeszłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego antyeuropejskie partie odniosły ogromny sukces. Wyjście Grecji i Wielkiej Brytanii ze struktur unijnych jest coraz bardziej prawdopodobne. Polityka zagraniczna UE jest w rozsypce. Najważniejsze kwestie dotyczące Europy dyskutuje się dziś w Berlinie, a nie Brukseli.

Dekadę temu Unia Europejska była obiektem podziwu i zazdrości. Dziś jest dla wielu symbolem skąpstwa, kryzysu, konfliktów i dyktatu. Rozum sugeruje wprowadzenie poważnych zmian w konstrukcji Europy, jednak w Polsce jakakolwiek idea zmian jest przyjmowana bez entuzjazmu. Albo wręcz wrogo.

Wieloletni europoseł z ramienia PO Jacek Saryusz-Wolski w wywiadzie z Agnieszką Lichnerowicz w Radiu TOK FM nazwał moje propozycje poważnych zmian w UE „naiwnym bajaniem” przypominającym „tony z Kremla”. Tym, którym nie podoba się obecna polityka Brukseli, zasugerował przeprowadzkę do Unii Euroazjatyckiej. Pan Saryusz-Wolski to oczywiście przykład skrajny. Bądż co bądż jest on w dużej mierze odpowiedzialny za obecny bałagan w Europie. Łatwiej mu rzucać obelgi niż powiedzieć mea culpa. Czy znajdą się w Polsce politycy mówiący głośno i rozsądnie o potrzebie poważnych reform w UE?

W innych krajach członkowskich w kampaniach wyborczych sporo się dyskutuje i obmyśla plany na uzdrowienie UE. A u nas cisza. Czy prezydent Komorowski ma jakiś program naprawy UE? Pan Duda ostrzega przed wejściem Polski do strefy euro, ale nic nie mówi na temat reformy unii walutowej i wpływie tej unii na Polskę. Jako poseł do Parlamentu Europejskiego powinien coś o tych sprawach wiedzieć. Tylko pan Korwin-Mikke ma pomysły, co zrobić z UE, ale tych akurat nie wypada traktować poważnie.

Myślenie, że jakoś to z tą Unią będzie – pomimo doświadczanych kłopotów – jest bliskie wielu polskim komentatorom, nie tylko politykom. Na przykład wytrawny i światły redaktor tygodnika POLITYKI Adam Krzemiński napisał duży esej o Europie pod znamiennym hasłem: jeszcze Unia nie zginęła. Argumentuje w nim, że UE – jak wiele hybrydowych tworów – „kruszy się, ale i krzepnie zarazem, chwieje i scala”. Jego zdaniem mówienie o możliwym końcu Unii jest mocno przesadzone, bo idee niezbywalnych praw człowieka, rządów prawa, rozdziału władz, suwerenności ludu i demokracji przedstawicielskiej bynajmniej nie dobiegają kresu. Krzemiński nawet dodaje, że choć Houellbecq czy Zielonka biją Unii Europejskiej podzwonne, to w Chinach liczba chrześcijan szybko rośnie. To mu pozwala na konkluzję, że „zmierzch Zachodu i jego systemu wartości może trwać bez końca. Podobnie jak upadek Unii”.

Nie wiem, czy konkluzja Pana Krzemińskiego jest trafna. Tylko wróżki wiedzą, co się wydarzy w przyszłości. Chciałbym jednak wiedzieć, co o tym względnie optymistycznym scenariuszu przesądzi. Czy Unia przetrwa w obecnej formie bez poważnej kuracji? Jakie leczenie trzeba zastosować? Niestety redaktor Krzemiński nie próbuje odpowiedzieć na tego typu pytania. Dla niego siła Europy (czy Zachodu), będącej odzwierciedleniem pewnych wartości, jest równoznaczna z siłą konstrukcji instytucjonalnej, jaką jest UE. Moim zdaniem tych dwóch rzeczy nie należy mieszać.

Pojęcie Europy istnieje już od starożytnej Grecji i podlega ono stopniowej ewolucji pod wpływem społecznych, technologicznych i kulturowych trendów. UE, a wcześniej EWG, istnieje przez sześć krótkich dekad w wyniku umów zawartych w formie prawnych traktatów. Wartości europejskie należy definiować i kultywować, instytucje europejskie należy zaś reformować tak, by odpowiadały na nowe wyzwania rzeczywistości. O reformach w UE Pan Redaktor nie wspomina, bo zakłada, że Unia, tak jak Europa, jest tworem naturalnym czy nawet wiecznym. Tak jednak nie jest. UE może się jutro rozlecieć i nie oznacza to końca Europy czy Zachodu. Być może oznacza to nawet nowy początek Europy, bo – moim zdaniem – UE jest dzisiaj hamulcem, a nie motorem postępu i integracji w Europie.

Pan Krzemiński ma rację, że pojęcia Europy nie można oderwać od spraw religii, ale w UE na religię nie ma miejsca. Czy istnieje religijne acquis w traktatach europejskich? Choć co niektórzy politycy polscy chcieli wymienić Boga w konstytucji europejskiej, to pomysł nie przeszedł. Idee praw człowieka, rządów prawa, rozdziału władz, suwerenności ludu i demokracji przedstawicielskiej są w traktatach, ale trudno je realizować. EWG planowała przyjąć w swój poczet Hiszpanię pod rządami dyktatora Franco, bo argumentowano, że nie ma czegoś takiego jak „faszystowski banan” (hiszpańskie banany były ważnym elementem deliberacji EWG). Rola UE w obronie praw człowieka w trakcie wojny na Bałkanach jest do dziś przedmiotem poważnej krytyki. A co dziś Unia robi, żeby bronić praw człowieka tonących imigrantów na Morzu Śródziemnym?

Realizacja europejskich idei demokracji i suwerenności ludu jest też w UE wdrażana dość nijako. Parlament Europejski otrzymuje coraz więcej uprawnień w każdym kolejnym traktacie, ale mała liczba osób idących do urn w wyborach europejskich świadczy o tym, że nie jest on postrzegany jako źródło demokratycznej legitymizacji. Już nie mówiąc o tym, że coraz więcej w tym parlamencie jest osób nawołujących do zlikwidowania UE.

W normalnej demokracji wyborcy po kryzysie strefy euro „wywieźliby na taczkach” polityków odpowiedzialnych za stworzony chaos, ale w UE zrobiono odwrotnie. Symbol unijnego ancient regimu, Jean-Claude Juncker, dostał najważniejszą posadę. W Brukseli wybór ten został nazwany triumfem demokracji, bo Juncker był tzw. spitzenkandidat, czyli pupilkiem największej partii. Ciekaw jestem, ilu Polaków świadomie głosowało za tym, by szefem Komisji Europejskiej był właśnie Juncker? Za wyborem Donadla Tuska na szefa Rady Europejskiej pewnie by paru głosowało, ale nikt ich o zdanie nie pytał.

Dotychczas legitymizacja UE opierała się głównie na gospodarczej efektywności, a nie społecznej partycypacji. Ta pierwsza pasuje na dobrą pogodę, ale pogoda jest czasem paskudna i UE nie ma żadnego pomysłu, jak włączyć obywateli w swoje decyzje. Bez tego nie odbuduje się zaufania społecznego. Bez tego triumfują tacy politycy jak Farage, Wilders, Savini, Le Pen czy Korwin-Mikke. Bez tego słońce nie wzejdzie na zachodzie, by użyć słów redaktora Krzemińskiego.

Nadanie sensu demokracji w płaszczyźnie ponadnarodowej i włączenie obywateli w proces podejmowania decyzji w UE są pierwszym ważnym obszarem do przeprowadzenia gruntownych reform, ale tych płaszczyzn do reform jest więcej, głównie w sferze gospodarczej i polityki zagranicznej. Unia Europejska – żeby przetrwać – musi się na nowo wymyślić. Na obecną chorobę Unii nie wystarczą aspiryna i ciepła woda. Nie jest to teza wygodna dla polskich elit politycznych, których największym zmartwieniem jest to, jak wydawać pieniądze unijne. Pieniądze unijne to jednak nie to samo co przysłowiowa manna z nieba.

Premier Mazowiecki i minister Skubiszewski lansowali kiedyś dobrą tezę: nic o nas bez nas! Jednak dyskusja o nowym kształcie UE toczy się dziś bez nas, bo w tej kwestii nie mamy nic mądrego do powiedzenia. Zważywszy że integracja europejska jest fundamentem polityki Polski, konkluzja ta brzmi dość ponuro.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 38

Dodaj komentarz »
  1. Unia jest jak ZSRR. Instytucje jak komisja europejska, parlament i rada europejska sa fikcja. Wladze maja Niemcy. A demokracja nie istnieje. Przykladem jest ‚wybor’ dezertera Donka, za zamknietymi dzwiami przez tajemne osoby.

    Unia poinna byc federacja z bezposrednimi wyborami na najwyzszych szczeblach.

  2. Idąc za poetyką papieża Franciszka można by rzec, władze Unii Europejskiej to zidiociali starcy i trzęsące się staruszki. Oni już niczego sensownego nie wymyślą, oni czekają już na swój naturalny (?) koniec. Europa najlepsze swoje epoki ma za sobą. Europejczycy kiedyś tworzyli naukę, filozofię, sztukę, wielką literaturę, mieli rozległe plany urządzania lepszego życia, dziś o wszystkim tym zapomnieli, ogarnęła ich demencja starcza, owszem, coś bełkoczą, mamroczą pod nosem, ale nikt posługujący się jakim takim rozumem nie jest w stanie pojąć o co im chodzi. Czy w ogóle im o coś chodzi?

  3. Europa się zestarzała , przypomina „chór staruszków z miasta Pruszków”. Gdyby nie ta lokomotywa niemiecka, to UE powinna udać się do dobrego geriatryka, albo przyjąć kurację hormonalną.
    Nawet awanturę z wojną domową na Ukrainie zafundowano Europie w prezencie z zewnątrz. Jeżeli Europa będzie tak „stygła”, jak to się dzieje przez ostanie parę lat, to trzeba będzie zaprosić do Europy barbarzyńców , bo dewiacje seksualne elit, nauka społeczna gender i korporacje ponadnarodowe są w stanie doprowadzić do upadku UE w okresie jednego pokolenia .

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Kiedy przyjmowano Grecję do strefy Euro sam Joschka Fischer argumentował, że naciąganie wyników ekonomicznych jest do zniesienia. I Unia to zniosła. Kiedy przyjmowano 10 nowych krajów, już inni argumentowali, że oni co prawda niewiele wiedzą o demokracji ale trzeba ich przyjąć żeby się nauczyli. I tu Unia się zakrztusiła. Nagle okazało się, że siła tych nowych państw zaczęła Unię rozbijać. Zaczęło się rwanie czerwonego sukna i równanie w dół. Każdy sobie. Płać bo mi się należy a ja ci za to po pysku. Równia pochyła zwiększyła jeszcze spadek w kryzysie 2008. Ta jazda po pochylni rzeczywiście wymaga zatrzymania drastycznymi środkami. Ale czy to źle, że ci, którzy nic nie dalia raczej zaszkodzili i zaszczepili egoizm jakoś nic nie mają do powiedzenia? A może lepiej? A może te drastyczne środki to wyrzucenie za burtę tych, którzy tylko biegają po pokładzie i wrzeszczą? Na jakieś 50 lat? Może ci z naszej chaty ze skraju na dalekim wschodzie i zachodzie na prawdę nie powinni mieć nic do powiedzenia.
    Jak to jest, że pouczanie Europy ma polegać na żądaniu pozbywania się imigrantów kiedy Niemcy mają bardzo dobre doświadczenia z Turkami, którzy dzisiaj na pewno wnoszą więcej pozytywów do niemieckiej kultury niż choćby Polacy? Bo z Polakami to tylko policja i pościgi za złodziejami aut. Czy tak ma w praktyce wyglądać polski wkład do dyskusji o Europie?
    Osobiście myślę, że fatalna rola Merkel w Unii zostanie kiedyś dostrzeżona. To jej wschodnia mentalność, kompleksy, chęć odgrywania na Rosji i żadne doświadczenie z demokracją winne są bardzo mocno dzisiejszemu regresowi idei unijnej.

  6. Dobrze powiedziane :
    „Unia Europejska powinna się na nowo wymyślić”
    Dobrze ,bo przecież nikt inny na nowo wymyślec nie może oraz dobrze bo nie ma wskazań ,kto w tej UE ma się na nowo wymyślec.

    Polska już swoje zrobiła.Dostarczyła krwi świeżej,demograficznie dodatniej w krajach starych a także wybudowała infrastrukturę udostępniającą biznesowi krajów starych nowy,świeży i obiecujący rynek zbytu.Łącznie z integracją z Financial Industry krajów starych,umożliwiającą golenie kraju nowego do samej skóry z gwarancja nieopodatkowanego transferu zysków.
    Pewnie Polska ma jeszcze więcej zasług integracyjnych.
    Wymieniłem główne.
    To,że Polska,miast myslec aktywnie o wymysleniu,oczekuje z niecierpliwoscią ,nowej i ostatniej manny unijnej,jest zrozumiałe.
    Ta manna uwieńczy koniec transformacji.
    Zaciekły spór polityczny,przykryty mgła smoleńską (b.wygodną dla stron sporu) toczy się o to,kto będzie dysponentem i beneficjentem tej manny ostatniej a kto odejdzie z kwitkiem i ulegnie dezintegracji.
    Osobnicy pragmatyczni zasilą zwycięzców a osobnicy psychotyczni będą trwac ,bez pieniędzy,lecz z przekonaniem zwyciestwa moralnego w enklawach romantycznego smrodu.
    Czy w takich warunkach obiektywnych EU moze oczekiwac od „Polski”
    istotnego wkładu w „wymyslenie na nowo” ?
    Zdecydowanie nie może.
    Może za lat kilkadziesiąt,gdy kolejny masywny wstrząs geopolityczny „Polskę” znów wskrzesi.

  7. za czasow PRL-u wielu entuzjastow wydawalo ciezko zarobione zlocisze zeby przerobic swoje 126p na Ferrari czy Porsche. Czegus, coby nie robili i jak na glowach nie stawali to 126p, tak przed i po retuszu, byl niczym innym jak tylko taczka z silnikiem.

    Dzisiejsza Unia to taki 126p po retuszu. Unia, pchana energia entuzjastow jak Pan S-W, zmieniala sie zbyt szybko i w oderwaniu od realiow w poszczegolnych krajach. Nie da sie pogodzic liberlanych i tolerancyjnych Skandynawow z obyczajowym Ciemnogrodem jaki mamy w Polszcze. Nie da sie pogodzic pragmatycznych Niemcow ze skorumpowanymi i samolubymi Italianos. I jak namowic namowic Francuza zeby tak jak Anglik pamietal ze „Pactum Sunt Servanda” .

    Unia jest nie do ruszenia!

  8. Według Zielonki Unia jest hamulcem , A nie motorem europejskiej integracji.
    Brzmi efektownie jak zawsze Zielonka , szkoda , że tak mało proponuje wzamian.
    Problemem Unii jest to , że zbyt szybko rosła w ostatnich dekadach. Temu okresowi gwałtownego wzrostu towarzyszyła rosnąca różnorodność , interesów , tradycji i świadomości historycznej. UE jest związkiem krajów narodowych, w którym większość decyzji jest wciąż podejmowanych jednogłośnie i w której te kraje narodowe zazdrośnie strzegą swoich praw. Mimo tego narzekanie na brak demokratycznej legitymacji Unii jest przesadzone. Państwa narodowe zrzeszone w UE są w końcu demokracjami. Rozwiązanie problemów Unii leży w w tak zwanym centrum Europy w którym najbardziej rozwinięte kraje europejskie np. Francja, Niemcy i Benelux przyspieszają swojæ integracje i w ten sposób dają dobry przykład peryferiom. Jest to jedyna droga do przyspieszenia integracji. Równoczesna integracja 28 tak różnych członków , o tak różnych celach i na tak różnych strzeblach rozwoju, jest rzeczywiście zbyt powolna.

  9. „Imigrantów w Polsce jest niedużo.”

    W zasadzie to zdanie mówi wszystko. Niedużo to bardzo eufemistyczne określenie, w mniejszych ośrodkach to w Polsce nie ma żadnych imigrantów, bo niby czego mieliby tak szukać? Ostatnio Al Jazeera zrobiła reportaż o umierającym mieście Bytomiu. Może pan prof. obejrzy reportaż, a potem wyjdzie na oxfordzką High Street i zaczepi pierwszego lepszego Polaka, będzie spora szansa, że będzie akurat z Bytomia. Pogadacie sobie wtedy o tym jak świetnie Polska wykorzystuje fundusze UE i co z tego wynika.

  10. UE, UE, UE i UE. UEeeeeeeee!

    Mówienie o UE jako całości to troszkę demagogia panie psorze, troszkę mnie Pan tu rozczarował.

    UE to warstwy wspólnot, bo taki był proces formowania tego co obecnie znamy jako UE, poprzez nawarstwianie się różnych wspólnot.

    I tak mamy wspólnotę gospodarczą (EWG). Ta warstwa unijna jest moim zdaniem nie do zdarcia, ona się raczej nie rozpadnie nigdy.

    Inna sprawa z tym co jest na tym nadbudowane czyli proces budowania wspólnoty politycznej – tu można być sceptycznym, bo ta budowa jest w ogóle niedokończona, a to co jest jest rachityczne i nietrwałe.

    Podobnie konstrukcja instytucjonalna – kwestia legitymacji społecznej, biurokracji, możliwości korumpowania polityków posadami unijnymi (zwłaszcza w krajach takich jak Polska).

  11. „W normalnej demokracji wyborcy po kryzysie strefy euro „wywieźliby na taczkach” polityków odpowiedzialnych za stworzony chaos, ale w UE zrobiono odwrotnie. Symbol unijnego ancient regimu, Jean-Claude Juncker, dostał najważniejszą posadę. [..] Ciekaw jestem, ilu Polaków świadomie głosowało za tym, by szefem Komisji Europejskiej był właśnie Juncker? Za wyborem Donadla Tuska na szefa Rady Europejskiej pewnie by paru głosowało, ale nikt ich o zdanie nie pytał.”

    Sadze, ze jest to najbardziej istotna czesc felietonu. Instytucja zwana Unia Europejska coraz bardziej przypomina „old boys club”, gdzie w ramach tzw „procesu demokratycznego” jedynym „prawem” a przede wszystkim obowiazkiem szerszego ogolu jest zaakceptowanie decyzji zapadajcych za zamknietymi drzwiami. Same stanowiska „w Brukseli” coraz bardziej maja znamiona synekur dla politykow, ktorzy wypadli lub sa na granicy wypadniecia z polityki krajowej.

    Pozdrawiam

  12. Unia stała się poprostu wygodnym chłopcem do bicia dla wszelkiej maści polityków narodowych idących wygodnym tropem nacjonalistów. To, że Zielonka raczej bezmyślnie tym tropem podąża jest dla mnie raczej zawodem.
    Unia nie jest odpowiedzialna za kryzys bankowy, ani za nadmierne zadłużenie krajów członkowskich. To nie Unia potrzebuje greckiekiego ratunku jak to sugeruje Tsipras, ale Grecja unijnych pieniędzy.
    Unia Europejska jest skomplikowanym tworem politycznym, co przedewszystkim zawsze widać w czasach kryzysu, bo w dobrych wszyscy chętnie i całkiem oczywiście korzystamy z dobrodziejstw związanych z jej istnieniem i funkcjonowanie.
    Wylewanie dziecka z kąpielą jak to czyni Zielonka za przykładem nacjonalistów jest przedwczesne i niepotrzebne.
    Unia jest silna umiejętnością kompromisu swoich narodowych państw członkowskich, a nie młóceniem nacjonalistycznych bredni. Które z państw członkowskich Uni jest przekonane , że traci na tym członkostwie niech pierwsze wystąpi.

  13. @ Bywalec 2,

    Jakosc roznego rodzaju struktur najlepiej jest oceniac w czasach trudnych, gdyz wtedy, jak na dloni, widac niedoskonalosci tego, co sie stworzylo. Ma Pan racje, ze Unia stala sie chlopcem do bicia i czesto jest obwiniana o rzeczy, za ktore odpowiedzialnosci nie ponosi. Niemniej to tylko czesc obrazu. Narastajace niezadowolenie spoleczne jest jednak oznaka istnienia problemow. Oczywiscie, najprosciej jest na to machnac reka i twierdzic, ze wszystko jest dobrze a winni sa: nacjonalisci, margines eurosceptyczny, skrajna prawica itd.
    Tyle tylko, ze ignorowanie istotnych symptomow zazwyczaj konczy sie zle dla tych, ktorzy je lekcewaza.
    UE zapewne jest silna umiejetnoscia kompromisu narodowych panstw czlonkowskich. Tyle tylko, ze jest to kompromis na samej gorze, kompromis elit politycznych, ktory niejednokrotnie oderwany jest od spoleczenstw narodowych majac jednoczesnie bezposrdni wplyw na ich codzienne zycie. Na politykach „u siebie” obywatel jakos tam sie moze odegrac, politycy w Brukseli sa praktycznie poza jego zasiegiem.

    Pozdrawiam

  14. Twierdzenie , że Unią Europejską trzęsą jacyś brukselscy politycy bez demokratycznej legitymacji , należy właśnie do tej antyunijnej propagandy , ktora stała się ostatnio tak popularna.
    Wszystkie istotne decyzje w UE podejmuje Rada Europy , która jest zgromadzeniem szefów rządów i państw członkowskich UE. Demokratycznej legitymacji raczej im odmawiać nie można.
    To właśnie oni zazdrośnie strzegą swoich wpływów i władzy i starają się przez właściwą politykę personalną w Unii nie dopuścić do zbytniego wzrostu znaczenia innych unijnych instytucji.
    Unia na obecnym w obecnym stadium rozwoju nieustanna próbą wytargowania narodowych interesów z interesami całego związku , z tym że ostatnio niebezpiecznie często biorą górę narodowe egoizmy. Antyunijna propaganda służy właśnie usprawiedliwieniu tych tendencji.
    Unia , zjednoczenie Europy, to mozolna polityczna praca i szukanie kompromisów, raczej pozbawiona fajerwerków. Te łatwiej odpalić jednowymiarowym i durnym nacjonalizmem..
    Bezpośrednia demokratyzacja unijnych instytucji niosłaby za sobą niechybnie wzrost ich politycznego znaczenia i tutaj na przeszkodzie stoją narodowe interesy poszczególnych. Wytarowanie interesów narodowych z interesami całej Europy to jest unijna polityka.
    Unia nie jest organizacją doskonałą i znajduje się w ciągłym rozwoju i napewno popełnia też błędy, ale wylewanie z tego powodu dziecka z kąpielą, nazywanie jej hamulcem integracji europejskiej, jest antyeuropejską propagandą i zwykłą bzdurą. .
    Ludzie typu prof. Zielonki, ktorzy sugerują że wystarczy rozpieprzyć UE, aby na jej miejsce móc zbudować idealną integrację europejską, są albo antyeuropejskimi oszustami , albo zwykłymi …

  15. „Jednak dyskusja o nowym kształcie UE toczy się dziś bez nas, bo w tej kwestii nie mamy nic mądrego do powiedzenia. Zważywszy że integracja europejska jest fundamentem polityki Polski, konkluzja ta brzmi dość ponuro.”
    To jest,niestety,błędne rozpoznanie Proffa.
    Fundamentem polityki Polski ,wedle błyskotliwego sformułowania mgr inż W.Pawlaka jest „WYCISKANIE BRUKSELKI”.
    Milcząco i z pewnym obrzydzeniem zaakceptowane przez tzw główne siły.Z obrzydzeniem dyskretnym.
    Wracając do mojej wypowiedzi wcześniejszej ,Proff z wysokości
    Fellow of.. winien rozpoznac stan rzeczywisty nowych.
    Dzisiaj słuchając CR (PR jest tu niesłyszalne) rejestrowałem dyskusję nt,że Czesi osiągną stan zamożnośc Niemców AD 2015 w roku 2050.Wykładnia,dosyc pokrętna była taka,że stracili lat pięcdziesiąt do Niemców,grzęznąc w socjalizmie .Nie będę przekazywał poglądów Czechów w tej dyskusji.Można zajrzec na podkasty CR.
    Jakby nie było ,wedle komentarzy tzw obywateli,to jest fakt .Twardy.
    Ten „twardy” napędza naszych tzw „polityków”.
    Napędza w ten sposób,że „NALEŻY WYCISNĄC ” ile można ,póki wyciskarka jest dostępna.Wycisnąc dla siebie.Jak inni też zdołają to niech wyciskają.Jak wyciskarka przestanie działac to się zobaczy co czynic dalej.

  16. @ Bywalec 2,

    Trudno sie z Panem zgodzic we wszystkim, co Pan napisal. Przede wszystkim, krytyka nie jest rownoznaczna z proba „rozpieprzenia” UE.
    Co do demokracji. Jeden z badaczy rzeczywistosci tak pisze na ten temat.
    ” Take democracy. According to the common-sense meaning a society is democratic to the extent that people can participate in a meaningful way in managing their affairs. But the doctrinal meaning of democracy is different – it refers to a system in which decisions are made by a sector of business community and related elites. The public are to be only „spectators of action”, not „participants”, as leading democratic theorists ( in this case, Walter Lippmann) have explained. They are permitted to ratify the decisions of their betters and lend their support to one or another of them, but not interfere with matters-like public policy-that are none of their business.”

    Sadze, ze ten fragment dosyc dobrze posumowuje problem „deficytu demokracji” we wspolczesnym panstwie, najogolniej, a w UE w szczegolnosci.

    Pozdrawiam

  17. To , że demokracja nie jest „idealnym” systemem politycznym a jedynie najmniejszym złem z tych możliwych, o tym wiedział już Churchill, niestety trudno się od prof. Zielonki i p. vandermerwe dowiedzieć co mają w zamian lepszego do zaoferowania.
    Krytyka braku demokratycznej legitymacji UE z brytyjskiej strony graniczy z drwiną i w swojej obłudzie jest trudna do przekroczenia. UK jest właśnie jedną z ta znaczących stron w Unii , ktora stoi w drodze na jej dalszej integracji , a co związane z tym , dalszej demokratyzacji UE.
    Dla Brytyjczyków UE jest i ma pozostać strefą wolnego handlu i wszystko to co wyrasta poza tą koncepcję jest od lat przez UK sabotowane.
    Jeszcze raz ; każda dalsza demokratyzacja unijnych instytucji , ich wybór w bezpośrednich wyborach , oznacza wzrost ich znaczenia , a co za tym idzie , ograniczenie wpływów państw narodowych.
    Znalezienie właściwego balansu w tych procesach politycznych jest zadaniem europejskich polityków. Chodzi mi tu oczywiście o rzeczywistych polityków , ktorzy zdają sobie odpowiedzialność z pełnionej funkcji, a nie o jakichś popapranych nacjonalistów ktorzy robią ludziom wodę z mózgu.
    Unia Europejska w swojej obecnej gospodarczej formie jest największym połączoną wolnocłową jednostką gospodarczą na świecie. Setki tysięcy emigrantów ryzykują co roku swoje życie aby dotrzeć do naszej ziemi obiecanej. Ale my nie mamy nic innego w głowie jak za przykładem prof. Zielonki i Ukip wieszać psy na Unii.
    Unia to ciężka i mozolna codzienna praca polityczna i tutaj napewno nie ma jakichś cudownych reform i rozwiązań , ktore są w stanie rozwiązać wszelkie nasze rozterki i wątpliwość.
    Ostatni wielki rzut europejski, myślę o Europejskiej Konstytucji, stał się ofiarą wewnętrznych antagonizmów politycznych w mniej , albo bardziej znaczących, krajach członkowskich. W obecnej Unii 28 podobne próby są z góry skazane na niepowodzenie, pozostaje droga małych kroków integracyjnych , najlepiej przedtem przetarta przez kraje należące do rdzenia UE.
    Jak Zielonce i Angielskim nacjonalistą z Ukip ta troga wydaje się zbyt mozolna , to nic się nie bójta , UE nie ma w tradycji nikogo wciągać na siłę na członka.

  18. Unia to najogólniej mówiąc UNIFIKACJA.
    Jak szybko ten proces przebiega, można się przekonać na przykładzie kilku krajów.
    Szkocja- 300 lat i resentymenty regionalne dalej istnieją.
    Katalonia to chyba z 500 lat…..
    Unia mając te drobne 60, jest bardzo młodym tworem.
    I to utworzonym DOBROWOLNIE.
    I społeczeństwa i ich politycy, musza dojrzeć mentalnie do nowego progu integracji.

    Chiny scalono siłą i więziami dynastycznymi.
    Bagatela, 2 300 lat temu prawie.
    Czy są jednorodne?
    Na tym tle, integracja Europy idzie wyjątkowo szybko….

  19. @ Bywalec 2,

    „To , że demokracja nie jest “idealnym” systemem politycznym a jedynie najmniejszym złem z tych możliwych, o tym wiedział już Churchill, niestety trudno się od prof. Zielonki i p. vandermerwe dowiedzieć co mają w zamian lepszego do zaoferowania.”

    Dziwne rozumienie mojej wypowiedzi. Nigdzie nie pisalem o alternatywach wobec demokracji, nie twierdze, ze ja nalezy wyrzucic „do kosza historii” a jedynie wskazuje Panu powody dla ktorych czesc spolecznosci UE nie jest zadowolona z istniejacego stanu rzeczy i.e. nie identyfikowania sie z instytucjami UE. W koncu frekwencja wyborcza do Parlamentu Europejskiego nie bije rekordow, raczej rzecz ma sie przeciwnie, popularnosci ruchow kwestionujacych sens nalezenia do UE wzrasta. Rzecz chyba wymaga zastanowienia. Jednak metoda typu twierdzenia, ze jest dobrze a bedzie jeszcze lepiej i okreslanie ludzi, ktorzy niekoniecznie sie z tym zgadzaja, jako swego rodzaju aberacji nie jest sposobem na znalezienie rozwiazania. Raczej dosyc prosta droga do implozji “projektu” UE.
    Jako dowod na to, ze jest dobrze a moze I bardzo dobrze pisze Pan:
    „Setki tysięcy emigrantów ryzykują co roku swoje życie aby dotrzeć do naszej ziemi obiecanej. ”
    To jest klasyczny przykklad samozadowolenia i samouwielbienia. Ludzie z krajow absolutnie biednych w stanie czesciowego czy calkowitego rozpadu naturalnie podazaja tam, gdzie jest wzgledny spokoj i stabilizacja. Europa jest jednym z takich punktow docelowych, jednak nie jedynym. Warto jednak pamietac, ze konkretne dzialania panstw czlonkow UE sa rowniez czesciowa przyczyna chaosu i anarchii panujacej w owych panstwach. Sadze, ze lada moment UE bedzie sie borykac z fala uchodzcow z Jemenu. Tak wiec pisze Pan w jakis sposob o „strazaku, ktory najpierw podpala a pozniej, co podpalil gasi I sam siebie chwali jak bardzo sprawny jest w gaszeniu pozaru”.
    By nie bylo nieporozumien. Nie jestem wrogiem Unii. Problem “deficytu demokracji” nie jest tylko I wylacznie problemem UE, jest o wiele szerszy.

    Pozdrawiam

  20. Obarczanie UE za wszelkie możliwe konflikty lokalne jest bzdurą. Wojowniczość Unii jest raczej ściśle ograniczona. W wojnie irackiej Busha, którą można spokojnie nazwać matką wszelkich nieszczęść w regionionie „stara Europa” ,Niemcy i Francja nie brały udziału. Jemen stał się miejscem rozgrywki konfliktu dwóch państw walczących o hegemonię w regionie ; Arabi Saudyjskiej i Iranu, w Syri też raczej Unia nie interweniowała. Nazywanie Unii podpalaczem to zły dowcip.
    Oczywiscie zgadzam się tam , gdzie twierdzi się , że Unia ma demokratyczne deficyty i staram się bez powodzenia od kilku wpisów wytłumaczyć skąd one się biorą. Natomiast nie zgadzam się , że te deficyt w ostatnim czasie w UE wzrosły.
    W ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego udało się te wybory poraz pierwszy , wbrew oporom z niektórych krajów członkowskich ( UK, Niemcy ) połączyć z wyborem szefa Komisji. Niska frekwencja w europejskim wyborach chętnie tłumaczona jest tym, że Parlament ma zbyt mały wpływ, aby potem zaraz stwierdzić , ze Unia jako całość ale zbyt wielki na nasze życie. Znaczenie polityczne parlamentu europejskie napewno wzrosta proporcjonalnie do frekwencji w wyborach, a więc każdy komu szczerze zależy na dalszej demokratyzacji Unni, powinienem brać udział w tych wyborach, a nie tylko stękać, że UE jest projektem elit.
    Obecna słaba frekwencja w wyborach przyczyniła się do niepropcjonalnie wysokiego do poparcia społecznego, udziału sił wrogich Unii w PE.
    Przejmowanie z tego powodu anty-unijnej argumentacji róznych popaprańców nacjonalistycznej maści, napewno nie przyczyni się do dalszej demokratyzacji UE. Chyba , że ktoś jest tu taki naiwny i chce twierdzić, że krytyka UKip, albo Front National, wynika z gorącej troski o Unię.
    Jeszcze raz , główną przyczyną spadku popularności UE w krajach członkowskich jest wzrost egoizmów i wpływów nacjonalistów w niektórych z tych krajów. Przejmowanie ich argumentacji jest kontraproduktywne i kto to robi kończy tak jak Cameron w UK, między młotem i kowadłem.
    Unia wymaga reform i napewno będzie wdzięczna za każda rozsądną propozycję. Od nacjonalistów takich propozycji raczej oczekiwać nie można, mimo tego, że mają oni na wszystko proste i jedynie słuszne rozwiązanie.

  21. Putin powiedział wczoraj, że USA potrzebują nie sojuszników, a wasali. Niestety cała Unia Europejska została totalnie zwasalizowana, a kraj nad Wisłą stał się tego śmierdzącym przykładem.

  22. Unia ma się moim zdaniem świetnie, do jej drzwi puka wiele krajów a tłumy immigrantów oblegaja ją w nadziei na prawo pobytu. Pan S-W słusznie zauważa, że kraje, które nie życzą sobie uczestniczenia w niej, powinny mieć ścieżkę wyjścia. Nie jestem zwolennikiem jakiegoś ponadnarodowego projektu ideologicznego tylko różnorodności. Takiej, która pozwala UK czy Grecji opuścić strefę Euro, Unię, Schengen i wszelkie inne ponadnarodowe porozumienia.
    Byłoby nawet ciekawie, bo moglibyśmy w praktyce zaobserwować efekty. Np. Seriza dochodziła do władzy pod hasłami pokazania UE środkowego palca, teraz zaś łasi się a wkrótce będzie błagać o możliwość pozostania w tej złej Unii.

  23. Jasny Gwint
    „Przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli”
    Putinowi w swojej niczym nie uzasadnionej mani wielkości ubzdurała sobie, że dla niego partner to jeno HAmeryka. Wszystko inne to szman , ktoremu godzinami każe czekać na audiencję.
    Jak traktuje swoich wasali najlepiej mogła się przekonać ostatnio Ukraina, którą nagle ogarnęła niczym nie uzasadniona CIA- owska chęć do życia .Zakompleksiony Putin chciałby koniecznie uznania i szacunku na równi z możnymi tego świata, przedewszystkim USA i nie może przeboleć, że traktują go „per noga”.
    Do biedaczka nie może dotrzeć , że utracjusz i najlepszego kopa w dupę daje sobie sam i tak porządna HAmeryka nie ma potrzeby w jego przypadku się fatygować.

  24. Bywalec 2
    17 kwietnia o godz. 16:32
    Piszesz wiele, nudno i nie na temat. Często kręcisz. Ja nie pisałem o Putinie, tylko o twierdzeniu, że USA potrzebuje nie sojuszników a wasali. Jeżeli to nie jest prawdą, to proszę o argumenty a nie o matactwo. Wasal w tym przypadku o znaczeniu totalnym, czyli wasal /niewolnik, sługa, mięso armatnie/ w każdej dziedzinie, nie tylko militarnej. Dziś kryminalny kartel US/NATO wysłał na Ukrainę 300 morderców doświadczonych w sztuce zabijania /Irak, Libia, Syria itd/. Będą uczyć banderowców jak zabijać Rosjan, mimo że ci ostatni są w tym dzielni i wytrenowani na Polakach, Żydach i ostatnio na swoich. Jest to akt wojny przeciw Rosji i nawet trudno dyskutować aby taki sam czyn powtórzyli np Rosjanie w Meksyku. Należy natomiast wbić sobie w łeb, że Rosja jest w tej chwili jedynym mocarstwem atomowym zdolnym do zniweczenia jednym ciosem /unicztożienia/ całe Stany Zjednoczone. Nie pozostanie po nich nawet śladu, sucha plama. Po Tobie także. W tym rzecz.

  25. jasny gwint
    I to jest właśnie całe nieszczęście z tą Rosją , że nie ma ona światu nic do zaoferowania poza groźbą unicestwienia go.

  26. @ Art63,

    „Unia ma się moim zdaniem świetnie, do jej drzwi puka wiele krajów a tłumy immigrantów oblegaja ją w nadziei na prawo pobytu.”

    Chyba swietnie to sie nie ma. Akurat sluchalem w jednym z serwisow informacyjnych (pozaeuropejskim) dyskusji na temat wlasnie fali emigracyjnej, z ktora boryka sie UE. Dyskutantami byli specjalisci od tych spraw z UE. Powod dla ktorego tak wielu puka ( wlasciwie wali drzwiami i oknami ) do UE nie wynika ze owej „swietnosci” lecz konfliktow ktore maja miejsce u granic UE. UE nie jest zreszta jedynym regionem/krajem borykajacym sie z fala emigracyjna. Powtorze, powolywanie sie na fale emigracji jako dowod, ze wszystko jest swietnie swiadczy jedynie o duzej dozie samozadowolenia. Ciekawym elementem wspomnianej dyskusji ekspertow byl calkowity brak analizy przyczyn dla ktorych fale ludzi, z narazeniem zycia, przykladowo, probuja pokonac Morze Srodziemne by dostac sie do Wloch. Mowiono o wszystkim, o prawie azylowym, o akcjach ratowniczych na morzu tylko nie o przyczynach. Mozna zastanowic sie nad powodem swoistego milczenia, choc odpowiedz jest dosyc prosta. Polityka krajow zachodnich jest w wielu regionach swiata przyczyna destabilizacji i wewnetrznych konfliktow. Nikt tego otwarcie nie chce przyznac, latwiej jest opowiadac o leczeniu symptomow i byc zadowolonym.

    Pozdrawiam

  27. @ Bywalec 2,

    „I to jest właśnie całe nieszczęście z tą Rosją , że nie ma ona światu nic do zaoferowania poza groźbą unicestwienia go.”

    Piszac „swiat” ma Pan zapewne na mysli tzw. Zachod. Wielu ludzi w bardzo wielu krajach z Panem sie nie zgodzi. Sadze jednak, ze owe kraje nie mieszcza sie w pojeciu „swiat”.

    Pozdrawiam

  28. Bywalec 2
    17 kwietnia o godz. 20:42
    Rosjanie mają wysoką kulturę i Annę Netrebko. My mamy Dodę i Pułk 36.

  29. @wandermewre,

    Powód, dla którego wszyscy się tu pchają to oczywiście zła sytuacja w ich własnych krajach, ale też świetny system socjalny i bogactwo UE, bezpieczeństwo, dostęp do kultury, wolność osobista, praworządność, szacunek dla człowieka i miłosierdzie w stosunku do słabszych. Europa jest po prostu jednym z najlepszych miejsc do życia. Nie zapominajmy o tym krytykując poszczególne, nie zawsze udane rozwiązania.

    Jestem też zdecydowanym przeciwnikiem przypisywania całego zła tego świata działalności krajów zachodu. To tylko wygodne wytłumaczenie dla mułłów-analfabetów, zdziczałych watażków i uzurpatorów, że ich niedola nie jest wynikiem ich własnej głupoty i nienawiści, tylko „działalności Wielkiego Szatana”.

    Pozdrawiam,

  30. Art63
    18 kwietnia o godz. 11:02

    Elity wielu krajów są kształcone na zachodzie, posiadają konta w zachodnich bankach, udzielają koncesji wydobywczych zachodnim korporacjom, za zachodnie łapówki.
    Co z tego mają mieszkańcy tych krajów?
    Zachodnia pomoc gospodarcza jest rozkradana przez te elity i „prywatyzowana” przez popieranych przez zachód dyktatorów, prezydentów, czy inne marionetki.
    A w razie potrzeby, są wspierani dostawami broni, instruktorami wojskowymi, akcjami specjalnymi……

    Właśnie rozpada się Somalia.
    W sukurs obalonemu prezydentowi, dotychczas wspieranemu przez zachód wybijający jego wrogów rakietami, przychodzi Arabia Saudyjska.
    Nikt nie protestuje przeciw zewnętrznej agresji militarnej?
    Bo to nasz….s…syn?
    Co z jego rządów mieli ludzie?
    Ile on nakradł im miliardów?

  31. wiesiek59
    18 kwietnia o godz. 11:50

    Chodziło Ci zapewne o Jemen.Somalia rozpadła się już dawno.

    To skutki tzw „dekolonizacji” jeszcze z lat sześcdziesiątych opisywanej barwnie przez Kapuścińskiego.Mocarstwa instalowały wówczas w „wyłaniających się” powolne im elity.A że ,różne mocarstwa miały różne interesy ,to instalowały różne elity wyzwalając masowe rzeżnie ówczesne.Rzeżnie dzisiejsze ,to w jakimś sensie,ciąg dalszy rzezni ówczesnych.
    Instalacja elit nastapiła także w „wyłaniających się z komunizmu”.
    Chociaż „wyłonienie się” miało inną charakterystykę i podłoże.
    Się obeszło bez rzeżni (epizodycznie i na mikroskalę) do czasu „wyłonienia się” Ukrainy .Bowiem Rassija wtedy już odrzuciła diermokrację ,wstała już z kolan i nie wyraziła zgody na zamianę elit w kraju wyłonionym przez pijaka Jelcyna.
    Prof Zielonka nie ma racji nawołując do „wymyślenia”.”Wymyślenie” Europy nastąpiło już 1000 lat temu przez Karl der Grosse. Najlepszą bowiem najbezpieczniejszą (bez rzeżni) kontynuacją będzie współczesna postac EU zjednoczonej pod berłem,całkowicie demokratycznym i całkowicie racjonalnym Angeli Merkel .Oby Bóg obdarzył ją długim panowaniem.
    W takiej EU nawet nasze elity nabiorą poloru europejskiego i zaczną myslec jak by tu EU usprawnic zamiast furt myslec o „wyciskaniu brukselki”

  32. vandermerwe
    Ja na blogu tą bronią atomową wymachiwać nie zacząłem. Ale skoro już to robicie, to powinniśmy jednak być tego świadomi , że wojna atomowa raczej nie skończy się na odstrzeleniu pokojowych rakiet rosyjskich , niosących słuszną karę „wielkiemu szatanowi” i że należy liczyć z jego rewanżem. Nie wiem czy ta eskalacja oznaczałoby całkowitą zagładę naszej cywilizacji, ale uwaźam że ofiarą wojny atomowej byłby cały świat, a nie tylko zachód, jak to sugeruje wasza nowa doktryna militarna.

  33. tak gwint pisze:
    „Rosjanie mają wysoką kulturę …”

    a tak maciekplacek pisze:
    A Wegrzy maja admirala i flote czarnomorska.

  34. @ Bywalec 2,

    „.. Ale skoro już to robicie, ..”

    Jesli moge Panu zwrocic uwage. Ja niczym nie wymachiwalem. Jedynie stwierdzilem, ze Pan naduzywa slowa „swiat”, tylko tyle.

    @Art 63,

    Akurat mieszkam w kraju III swiata i obecnie w tutejszej populacji +- 10%, jesli nie wiecej, stanowia imigranci i z roku na roku ich przybywa. Swiadczen porownywalnych z UE nie ma, poziom zamoznosci tez nie taki. Tak wiec niekoniecznie czynniki, o ktorych Pan wspomina sa decydujace. Niemniej socjalnymi osiagnieciami Europy mozna sie chwalic – rzeczywiscie jest czym.
    Nie przypisuje calego zla Zachodowi. Ma on jednak po dzis dzien swoj udzial w roznych tragediach odleglych spolecznosci – zasadniczy problem polega na tym, ze osiagniecia „wewnetrzne” sa tlumaczone jako dobra, z ktorych korzysta reszta globu, tak zas nie jest.

    Pozdrawiam

  35. vandermerwe
    To już naprawdę zakrawa na groteskę. Jak ” twoja chata z kraja” , niby w trzecim swiecie , to nie znaczy zaraz, że „nie z tego świata” i żadna wojna atomowa jej nie ruszy.

  36. abchaz
    18 kwietnia o godz. 13:38

    Oczywiście, choć w Somali też mieszano nieźle.

    Parę razy już pisałem, że Unia jest w historii ewenementem, unikalnym projektem.
    Karol Wielki łączył siłą i charyzmą plemiona.
    Unia jest DOBROWOLNA.

    Tyle, że unifikacja praw nieco potrwa- setki lat.
    Choć narzucenie ich mogłoby przebiegać szybciej.
    Kodeks Napoleona na przykład, został narzucony siłą i przetrwał swego twórcę o sto lat.
    Bo był po prostu dobrym rozwiązaniem.
    I prostym, logicznym, konsekwentnym……

    Czy taki „blitzkrieg” prawny byłby obecnie możliwy?
    Pewnie nie, choć jak najbardziej pożądany.

  37. @ Bywalec 2,

    Pan rzeczywiscie nie czyta tego, co napisalem. Wiec zacytuje samego siebie.

    „Piszac “swiat” ma Pan zapewne na mysli tzw. Zachod. Wielu ludzi w bardzo wielu krajach z Panem sie nie zgodzi. Sadze jednak, ze owe kraje nie mieszcza sie w pojeciu “swiat”.”

    Jak widac nie pisalem o grozbie unicestwienia lecz czestego w dyskusjach jak i prasieuzycia pojecia „swiat”, ktore w rzeczywistosci odnosi sie do Zachodu. Gdyz to Zachod jest obecnie w politycznym konflikcie z Rosja, nie caly swiat. Kwestiami, czy unicestwi mnie bomba atomowa rosyjska czy tez amerykanska sie nie zajmowalem.

    Pozdrawiam

  38. vandermerwe
    Pisząc „świat” nie chodziło mi „zapewnie” o zachód. Użyłem tego pojęcia w wymianie zdań z „jasnym gwintem” próbującego straszyć na blogu rosyjską bombą atomową. Konflikt atomowy nie jest jedynie zagrożeniem dla zachodu , ale dla całego „świata” . W tą wymianę wymianę raczył się wtrącić Pan z tą teorią , że pisząc świat w kontekście zagrożenia wojną jądrową , chodzi mi zapewne jedynie o zachód , a nie o cały świat. Nie wiem skąd Pan to ma i w sumie jest mi to obojętne. Prawdopodobnie uważa Pan , że mieszkanie w „III świecie” upoważnia automatycznie do wydawania wyroków moralnych na temat jednostek mieszkających w „pierwszym świecie”.
    Nasza dyskusja nie była dotychczas raczej specjalnie płodna , ale teraz już naprawdę nie sprawia przyjemności. Insynułowanie mi co rozumiem pod pojęciem „świat ” i nasza wymiana zdań nudzi i nuży napewno nie tylko mnie , ale i napewno n postronnych czytelników , mieliby się nie daj Boże tacy jeszcze znaleźć .
    To by było na tyle .
    Pozdrawiam.

  39. Wracając do „wymyślania” oraz w ślad za moją myślą poprzednią ,że Karol Wielki wymyślił Europę 1000 lat temu.
    Wracam w ślad za deklaracją Angeli Merkel o „Europie wspólnej od Atlantyku do Uralu”.
    Wielu przyjmie ta deklarację jako potwierdzenie znanej naszej tezy patriotycznej o „kondominium niemiecko-rosyjskim pod zarządem izraelskim”
    Brzmienie dżwięczne i bezdyskusyjne.Bo jak z nim dyskutowac ?
    Zwłaszcza z tym „zarządem”.
    To jest pożądana inicjatywa będąca alternatywą dla aktualnej tendencji wygenerowania przez USA na obszarze RP i Ukrainy ośrodka dążącego do rozpadu Rosji.Niekoniecznie z korzyścią dla Europy.Na pewno z korzyścią dla USA.Tu nawet nie może byc mowy o kondominium.To kolonizacja.
    Nasze miejsce jest w Europie.Między Niemcami i Rosją.Nigdzie się nie wyniesiemy .Zamiast dwóch wrogów winniśmy miec dwóch przyjaciól.
    Ludzie są ważni.Reszta to bzdety.