Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki

17.03.2015
wtorek

Wyborcza gorączka i choroba mediów

17 marca 2015, wtorek,

Okres wyborczy to dla mediów istny raj. Liderzy polityczni dostarczają rozrywki i emocji jak najlepszy serial.

W każdej debacie są wyraziste czarne i białe charaktery oraz rzesza kolorowych statystów. Stawką jest nie tylko władza, ale też „prawda” historyczna i moralna wyższość. Gra jest twarda, by nie powiedzieć – brudna. Do końca nie wiadomo, czy zwycięstwo odniesie kandydat nieba czy piekła. Afery bankowe i SKOK-owe, niepełne oświadczenia podatkowe, pranie pieniędzy, finansowanie kochanków – wszystkie te fakty nagle wychodzą na światło dzienne i są przedmiotem debaty publicznej decydującej o wynikach wyborów.

Wyborczy spektakl media kosztuje niewiele pieniędzy i wysiłku. Nie trzeba miesiącami prowadzić dziennikarskich śledztw, bo partie w okresie wyborów same podsuwają haki na swych przeciwników. Przygotowując materiał wyborczy, dziennikarz nie musi czytać trudnych książek na temat inwestycji, wahań walutowych czy podatków, bo w okresie wyborów chodzi o to, czy wygra X czy Y, a nie o to, jak zarządzać gospodarką.

Rok temu mała niezgrabność prezydenta w Japonii mogła jedynie zainspirować Andrzeja Mleczkę, a teraz ludzie kupują gazety, by się o Szogunie czegoś więcej dowiedzieć. Wybory pokazują wpływy mediów. Od nich zależy, czy pewne fakty się naświetla czy przemilcza. W okresie wyborów politycy traktują dziennikarzy z wyjątkowym szacunkiem, nawet tych z przeciwnych im stacji czy gazet.

Problem w tym, że wyborcza bonanza w mediach nie trwa wiecznie. Po wyborach właściciele mediów liczą kasę, a dziennikarze liżą rany. Zwycięzcy politycy rozluźniają związki z mediami, bo nie chcą, by im ktoś patrzył na ręce. Przegrani politycy obwiniają media i obiecują zemstę na „wrogich” czy „przekupnych” dziennikarzach. Publiczność zaczyna pytać, czy warto płacić abonament za radio, telewizję lub gazetę w sytuacji, gdy dziennikarstwo jest nie tylko mało profesjonalne, ale też stronnicze. Bo w gorączce kampanii wyborczej dziennikarze często zapominają, na czym polega obiektywność i niezależność, jaka jest różnica między informacją a propagandą, gdzie są granice między szukaniem prawdy a szukaniem haków.

Wielu dziennikarzy rzuca się w wir walki politycznej – czasami z przekonania, czasami dla kariery, czasami za gotówkę. Niektórzy z nich dostaną funkcję prasowego rzecznika tej czy tamtej partii, większość wróci do rutyny w zawodzie, który jest na wymarciu. Choroba dziennikarstwa nie jest karą za polityczne „grzechy”. Jest wynikiem presji nowych technologii, nowych modeli biznesowych i nowych sposobów komunikacji. W erze internetu żadne tradycyjne medium nie ma gwarancji przetrwania, a o jego przyszłości zdecydują nie tyle dziennikarze, ile właściciele mediów, ustawodawcy i publiczność.

Powyższe uwagi dotyczą wszelkich mediów, nie tylko polskich. W Wielkiej Brytanii toczy się teraz medialna kampania wyborcza podobna do tej u nas. Oczywiście tam sytuacja polityczna jest inna, media operują na większym i bogatszym rynku, kultura komunikacji też jest odmienna. Medialna esencja pozostaje jednak ta sama. Spin i sensacja są chlebem powszednim, związki między politykami a mediami są bliskie i podejrzane, publiczność karmi się mieszanką ideologii, propagandy, insynuacji i oszczerstw. Fotografia z prywatnej kuchni może położyć kres wyborczym aspiracjom Eda Millibanda, jak fotografia z bananem skończyła polityczną karierę jego brata.

Tak w Anglii, tak też w Polsce znajdą się dziennikarze gorsi i lepsi. Jednak tu i tam o sile przekazu decydują pieniądze i polityczne koneksje. Tu i tam dziennikarze są na łasce właścicieli mediów, medialnych rad nadzorczych i medialnej konkurencji. „Zbyt wyraziści” dziennikarze tracą pracę również w BBC, choć nie za feminizm czy krytykę Kościoła, jak to rzekomo miało miejsce w przypadku Elizy Michalik. Prawdopodobnie za brytyjską Michalik wstawiłyby się dziennikarskie związki zawodowe (National Union of Journalists), ale u nas związki zawodowe są na cenzurowanym.

Walka o demokratyczną Polskę była w dużej mierze walką o wolne i profesjonalne media. Media są dziś formalnie wolne, ale funkcjonują w świecie polityki i biznesu, który określa ich charakter i możliwości. Czasami zachowanie mediów deprawuje demokracje, ale częściej patologie demokracji przeszkadzają mediom wypełniać ich statutowe funkcje. Czasami media „doją” państwo i prywatnych sponsorów, ale częściej są one podległym instrumentem do realizacji określonych celów politycznych lub finansowych.

Dziennikarzom nie jest łatwo utrzymać w tym świecie profesjonalizm i niezależność. Chwała tym, którzy w okresie gorączki wyborczej potrafią zachować dystans, uczciwość i zdrowy rozsądek. Jeśli TOK FM czy RDC staną się podobne do Radia Maryja, to skończą się nadzieje na przyzwoitą demokrację.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 9

Dodaj komentarz »
  1. Dużo racji, ale ja bym sobie raczej życzył, żeby TOK FM czy RDC upodobniły się do Radia Maryja – kolejny, zbliżony do prawdy obiektywnej głos w eterze byłby w Polsce na wagę złota, przydałaby się konstruktywna konkurencja, gdyż jej brak prowadzi do monopolu, a monopol z czasem wyradza nawet najbardziej przyzwoite przedsięwzięcia.

  2. Od kiedy niedobitki polskiej wolnej TV przeniosły się z Astry na Hot Bird jestem szczęśliwie odcięty od polskiej telewizji.
    Na placu boju pozostało Trwam.
    Polska prasy także nie czytam. Stosunki w kraj

  3. Zdzblo w obcym oku zobaczy, belki we wlasnym nie widzi.
    Zielonka ma lewackie zwichniecie i tu sie produkuje. Propogandzista.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Naprawdę się staram.
    Zrozumiec jak ważna jest „kampania”.Starałem się na blogu Paradowskiej,skończyło się marnie.Staram się również tutaj bowiem Proff to jednak nie Paradowska,
    zasłużona,jednak całkowicie jednostronna.Było „w lewo” a teraz jest „w prawo”.Czas leci i udziały drożeją.
    Wracajac do Proffa.
    Nie oczekuję odkrycia ,że „czarna dziura ma włosy” ,Hawking to odkrył.
    To,ze kampania jest do dupy oaraz ,że RDC ,po odkryciu ,ze Michalik,też jest do dupy,odkrył,że ,seksualnie i zwłaszcza analnie ,wszystko jest do dupy,zwłaszca Michalik.

    To wygląda za prosto..
    Nie potrafię ,oczywiscie ,rozwinąc odpowiedniego toku rozumowania..Jeszcze kilkanascie lat temu bym potrtafił…odnosnie,ze do doopy..

    Czy wychodząc z „teorii ogólnej” i powołując się na zdanie Klemensa Murańki ,mogę miec ,jakieś wyjaśnienie ?
    Premier Rumunii ogłosił,że Rumunia kupi używane.
    To Krzepi.
    Komorowski uniknał był
    Nie nadążam…

  6. A co ma zrobić prosty człowiek, który widzi to co widzi:
    ogłupiałe z głupoty media, praktycznie istniejące tylko dla reklamy,
    a to co zostaje , to nawet prawie zdechły pies by nie ruszył,
    mamy demokrację na poziomie dupy Maryni, z szalejącą tępą liberalizacją,
    z wolnością bez wolności, z równością bez równości.
    Zostało trochę normalnego życia w internecie, szczególnie w zapisach i twórczości samych internautów, bez tego pozostaje tylko kałasznikow, lub inne narzędzie
    mordu.
    Dlaczego świat Zachodu zgłupiał,traci na naszych oczach traci zdolność posiadania świadomości, tej ludzkiej, panie profesorze Zielonka, Polaku na obczyźnie?

    Nawet Leszek Kołakowski, gdyby żył, to nie odpowiedziałby na to pytanie.

    Na blogowisku POLITYKI – też nikt nie zadaje takiego pytania, nie mówiąc
    o odpowiedzi

  7. A może by tak Pan Profesor nieco śmielej napisał o tych „wspaniałych inaczej” polskojęzycznych dziennikarzach. Co Pan sądzi o świeżutkim antysemityzmie „Newsweeka” niejakiego Lisa. Czy nie razi Pana ten obrzydliwy antysemicki atak na pewnego innego profesora w kontekście jego rodzinnych związków z jednym z kandydatów na prezydenta? Czemu publicyści „Polityki” milczą na ten temat? Czy to nie dziwi Pana?

  8. Angielsko-amerykanski przyklad dziennikarstwa wyborczego nie jest jedynym modelem do nasladowania.
    Polacy znaja jedynie angielski,wiec najlatwiej patrzec w tych kierunkach.Tymczasem modele demokratyczne sa roznorodne i nie musimy na trzymac sie jedynie najbardziej anarchistycznego modelu demokracji anglojezycznych.
    Wybory prezydenckie w Niemczech trwaja bardzo krotko-prezydenta wybiera parlament.Niewielkie wydatki,mniejszy cyrk.
    Moze profesor Zielonka zrobi przeglad prezydenckich wyborow w Europie Zachodniej i oswieci czytelnikow co do roznorodnosci modeli wyborczych-Finladia pewnie organizuje wybory inaczej niz Grecja ?

    Jednostronne komentarze w sprawie skandalu w Faktach stawiaja dziennikarstwo glownego nurtu medialnego w nie najlepszym swietle.
    Znaczna czesc mediow kieruje sie interesem ich zagranicznych wlascicieli , ktory nie zawsze pokrywa sie z interesem polskich odbiorcow.

  9. Padła tu kwestia „antysemityzmu” Newsweeka. Nie dajmy się zwariować – to z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zwykła wrzutka szczwanego lisa, na rozkaz motorów samego p. Dudy, forsujących go hiper populizmem na prezydencką synekurę. Zdają sobie bowiem sprawę, że kwestia pochodzenia małżonki może zasiać ziarno zwątpienia pośród elektoratu; w polityce skojarzenie historyczne z działaniami Estery jest nieuniknione, gdyż – co jest tajemnicą Poliszynela – metoda powtarza się przez wieki, a nikt w Polsce nie chce drugiego święta Purim, radości z tysięcy ofiar, przynajmniej nikt z Polaków.

    Dlatego próbują rozbroić bombę, zrobić z niej mokry kapiszon, choć o sile ładunku może świadczy głosowanie p. Dudy w Parlamencie Europejskim przeciw Palestynie, a więc zgodnie z życzeniem Izraela, oskarżonego właśnie oficjalnie o zbrodnie wojenne.

    Zmowa milczenia panuje nad osobą jedynego prawdziwego kandydata, nie wystruganego z banana przez takie, czy owakie służby i koterie, mianowicie p. Grzegorza Brauna. Pokazują dziś w mediach nawet cyrkowca Bęgowskiego (!), a o p. Braunie kompletna cisza…

    Nigdzie także nie słychać o tak istotnych postulatach dla Polski, jak opodatkowanie banków zagranicznych, hipermarketów, korporacji, likwidacji deficytu budżetowego, funkcji premiera, totalnej inwigilacji, o sądach dla sędziów i prokuratorów, o sensownych podatkach, o realnym bezpieczeństwie energetycznym – jedynie partia Frankowiczów daje radę: http://polskapartia.org/index.php/program

  10. Kandydaci na prezydenta powinni wyborcom objasnic, jak Polska splaci 365 miliardow dolarow dlugu zagranicznego i bilion zlotych dlugu wewnetrznego , zanim zostaniemy bez srodkow do zycia tak jak Grecja.