Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki

3.03.2015
wtorek

Trzy rewolucje, które zmieniły Europę

3 marca 2015, wtorek,

W Europie jest wielki bałagan, z którym nie wiadomo, co zrobić. Winą za ten bałagan obciążamy polityków takich jak Putin, Tusk czy Merkel. Czasami zwalamy winę na ich państwa. Są jednak sprawy, na które ci politycy czy nawet państwa miały wpływ dość ograniczony.

Upadek komunizmu był tylko w niewielkiej mierze zaplanowany i kontrolowany przez poszczególnych polityków czy państwa, a jednak zmienił geopolityczną mapę Europy: upadły Związek Sowiecki i Jugosławia, Niemcy zostały zjednoczone, Unia Europejska została rozszerzona. Granice Europy są w ciągłym ruchu od 1989 roku, powstają nowe państwa, autonomiczne enklawy, protektoraty czy „bliskie sąsiedztwa”.

To, co widzimy dziś na Ukrainie, miało już miejsce w podobnej formie w Gruzji, Mołdawii i Serbii. Przetasowania geopolityczne miały też miejsce na Zachodzie. Rozważmy nowy układ sił pomiędzy Niemcami i Francją. Innymi słowy – mamy do czynienia z wielką rewolucją geopolityczną, która zmienia granice formalne i nieformalne w Europie. Są zwycięzcy i przegrani, równowaga sił została zachwiana, reguły gry zostały zmienione.

W czasach gdy upadał komunizm, liderzy Europy negocjowali nowy traktat, który spowodował geogospodarczą rewolucję. Traktat z Maastricht zniwelował granice do przepływu dóbr, kapitału, ludzi i usług. Ponadto stworzył podwaliny do wspólnej europejskiej monety. Maastricht nie był odpowiedzią Europy na upadek komunizmu, lecz był jej odpowiedzią na postępującą falę globalizacji.

Otwarcie granic gospodarczych wymknęło się spod kontroli państw i polityków, czego najlepszym przykładem jest kryzys euro i tragiczna sytuacja na południu Europy. Sektor prywatny stał się też dużo silniejszy niż sektor publiczny, kontrolowany niegdyś przez polityków i ich państwa. Prawa i wartości rynkowe zaczęły wpływać na takie dziedziny życia publicznego jak ochrona zdrowia, szkolnictwo, opieka społeczna, ochrona środowiska czy nawet bezpieczeństwo narodowe.

Trzecią potężną rewolucję spowodowało wprowadzenie internetu. Digitalizacja ogarnęła cały świat, ale Europę w sposób szczególny. Przez ostatnie ćwierć wieku od wprowadzenia internetu erozji podlegają podstawowe filary europejskiej demokracji, takie jak parlamentarna reprezentacja, niezależne media czy obywatelskie prawo do prywatności. Dziś monitorowanie polityków jest silniejsze w internecie niż parlamencie. Upadające gazety nie są już centrum demokratycznej debaty. Prywatne dane obywateli są zbierane i poddawane manipulacji nie tylko przez agentów służb wywiadowczych, ale też korporacje internetowe.

Internet nie uznaje granic terytorialnych czy też granic pomiędzy tym, co publiczne, a tym, co prywatne. Akces do internetu nie jest równy zarówno w kategoriach podaży, jak i konsumpcji. Niektóre informacje są nagłaśniane, inne zaś przemilczane. Internet pozwala szerszemu gronu odbiorców dotrzeć do pewnych informacji, ale jest też skutecznym środkiem propagandy. Jest narzędziem buntu i represji.

Wspomniane trzy rewolucje nabrały pędu w tym samym czasie – jakieś 25 lat temu. Powstaje jednak pytanie, czy mają one ze sobą coś wspólnego. Otóż czynnikiem, który łączy te rewolucje, jest kwestia granic. Granice nie są tylko linią na mapie. Granice to podstawowe instytucje społeczno-polityczne. Państwa i ich rządy zawsze działały w ramach określonych granic. Prawa w ramach tych granic obowiązywały zarówno szarych obywateli, jak i firmy gospodarcze.

Podstawowe pojęcia określające byty państw, takie jak suwerenność, demokracja, bezpieczeństwo, obrona czy polityka społeczna, dotyczyły obszaru w określonych granicach. Dziś te granice są rozmyte, zmienione i pełne różnych dziur. To zmienia charakter i siłę europejskich państw. To w dużej mierze „rozbraja” narodowych polityków. Państwa w dalszym ciągu są i działają. Polityków wybiera się w ramach tych państw. Obiecują oni konkretne działania. Problem w tym, że wspomniane trzy rewolucje nie pozwalają tym politykom i ich państwom robić tego, co d nich wyborcy i konsumenci narodowi oczekują.

Upłynie sporo czasu, zanim się wszyscy w tej nowej sytuacji zorientują i do niej ewentualnie dostosują. Dziś specjaliści od obrony są w stanie rozsądnie mówić o geopolitycznych zmianach, ale z reguły nie rozumieją następstw internetowej rewolucji. Specjaliści od nowych mediów nie znają się na problemach wspólnego rynku czy wspólnej waluty. Politycy znają się trochę na wszystkim, a często na niczym.

Jednak nawet „wszechmocny” Putin jest uzależniony od wspomnianych historycznych zmian. Dawniej największa presja na liderów jego kraju wywierana była przez konkurencyjne państwa. Dziś największą presję wywierają na niego rynki kapitałowe. Dawniej przywódcom na Kremlu wystarczyło przekupstwo czy eliminowanie przywódców opozycji. Dzisiaj muszą się borykać z morzem blogerów. Żyjemy w ciekawych czasach.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 20

Dodaj komentarz »
  1. Władzę sprawuje ten, kto ma decydujący wpływ na finanse.
    Kilka megakorporacji może praktycznie dowolnie manipulować kursami walut, rynkiem akcji, cenami żywności i surowców.
    Nie ponosząc do tego ŻADNEJ odpowiedzialności za skutki swych działań.
    Rządzić z cienia, byc szarą eminencją, to w zupełności wystarcza.

    Swobodne przepływy kapitałowe były dobrodziejstwem- do momentu gdy miały służyć wymianie, a nie naciskom politycznym.
    Kraje zadłużone w obcych niż narodowa waluta, sa na takie naciski narażone szczególnie.

    Pisze pan- Rynki Kapitałowe…..
    Istnieje jeszcze coś takiego, czy jest to nazwa bez desygnatu?
    W świecie drukowanych bilionów, wziętych z powietrza, warto się zastanowić….
    Skoro banki sa ważniejsze od państw i ich obywateli, to je w pierwszym rzędzie ratuje się z kłopotów- na koszt podatnika. Któż jest właścicielem podatnika?
    Bank, dzięki politykowi zaciągającemu w jego imieniu długi?

  2. Putin be, Putin be, Putin be, Putin be
    Prawdziwa demokracja korzysta CIA żeby wynająć Czerwone Brygady, porwać i zamordować premiera Włoch Aldo Moro albo zorganizować mały zamach stanu jak w Iranie Mossadecka czy w Chile Allende. Może jednak łatwiej zorganizować 32 zamachy na Fidela Castro albo partyzancką wojnę przeciw sandiniście Ortega w Nikaragui. Albo po prostu napaść na Panamę, porwać dyktatora Noriegę i wsadzić do więzienia. Nie mówiąc o ataku na Grenadę i zbiciu prezydenta. Cała paleta możliwości.
    Jak widać na większość państw świata ciągle „wywierana była przez konkurencyjne państwa” odpowiednia presja. Jedno państwo. I nic się nie zmieniło. Tylko to, że Putin nie ma zamiaru tej presji się poddawać. Dlatego jest taki be.

  3. Ja z pozycji drobno powiatowej.Niewiele tu wiedza o Fidelu,Noriedze a o Putinie słyszeli ostatnio ,choc też nie wiele i myli im się z niejakim Putnowskim,który grasował na tym zadupiu w latach pięcdziesiatych.
    Otóż ,Oni woleli by mądrzy ludzie rządzili.Nawet profesory.I zeby było tak jak kiedyś w Pegeerze.Dobrze płacili a drugie tyle można było dokraśc.
    Proszę wybaczyc tym prostakom.
    Własciwie to chodzi mi o siłę sprawczą mysli analitycznej politologicznej na poziomie najwyższym..Oxford..Cambridge ..Princeton…Czy ta myśl analityczna ,snuta przy kawce w Sidi Abou Said ,z kwiatem jaśminu za uchem (nalezy wybrac ucho własciwe),ma objasnic ,bez zobowiazań,tym prostakom, co się dzieje i kto knuje .Czy również w kręgach mysli najwyższej,jest jakaś nadzieja,że ona,ta myśl,ma jakąś siłę sprawczą.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Problem z internetem, to mozliwosc centralnego sterowania i zakulisowej cenzury. Wladza tez moze wylaczyc dostep do sieci , kiedy chce.
    ” Granice Europy sa w ciaglym ruchu od 1989 roku…”- kazdej akcji odpowiada reakcja. Jesli zainstalowani przez Departament Stanu w Kijowie pogrobowcy UPA nie pozwalaja mniejszosci rosyjskiej uzywac wlasnego jezyka, to trudno spodziewac sie ,ze taka prowokacja zostanie puszczona plazem .
    Dla dobra regionu,Ukraina powinna uzyskac pomoc w reformowaniu swoich struktur gospodarczych i politycznych i zostawic Krym ( bezprawnie przylaczony przez Chruszczowa do radzieckiej Ukrainy ) i Donieck Rosji.Nie trzeba nowej zimnej wojny,bo polowa Europy juz jest na granicy nedzy. Na konflikcie zyskuja bogaci a traca biedni ( UPA-premier rozbudowuje fabryki czekolady w Rosji,a mlodzi weterani ukrainscy bez rak i nog ,czekaja godzinami w niedofinansowanych polskich szpitalach , na zmiane pampersa.

  6. Winić należy elity polityczne , ich niskie morale, obłudę i wasalizm. Elity polityczne i religijne uprawiają prymitywny makiawelizm. Ich liderzy przestali wyróżniać się intelektualnie pona przeciętność urzędniczą.
    Wojna domowa na Ukrainie jest dla Europy najważniejszym wydarzeniem początku XXI wieku. Po zakończeniu II wojny światowej konflity zbrojne toczyły się w wielu miejscach na świecie, ale Europa żyjąca w traumie ostatniej wielkiej wojny unikała konfliktów na swym terytorium.
    Wojna toczona na terenie byłej Jugosławi była pierwszym poważnym ostrzeżeniem i przypomnieniem, że problemy etniczne mogą być zawsze wykorzystane do podrzucenia takiej wojny w dowolnym miejscu Europy.
    No i stało się to na terenach CCCP, podzielonego na nowo za zgodą upadłego imperium komunistycznego. System się rozpadł, problemy pozostały.
    Drogi dojścia do nowego konfliktu są zawsze takie same. Konsorcjum polityków i bankierów węszy interes w przejęciu kontroli nad nowym terytorium, a do walki wykorzystuje tubylczych ideowych ekstremistów, niosących sztandary „wolności i niepodległości”.
    Hasła na tych sztandarach i na wiecach zaczerpnięte są zawsze z mitologii i baśni narodowych przechowywanych w pamięci zbiorowej, która spełnia rolę propagandowego DNA dla każdego narodu.
    Wystarczy do tego dorzucić biedę, korupcję elit i wielonarodowość, a sponsor przygotowujący taką wojnę może liczyć na pełny „sukces”, czyli na krwawą łaźnię z której wyjdzie nowy twór państwowy, nie zawsze spełniający oczekiwania sponsora. To smutna konstatacja. Wszyscy znamy mechanizmy powstawania i podżegania do takiej tragedii, a nie znaleziono remedium na tę chorobę cywilizacyjną.
    W czasach medialnych, głównymi aktorami i prowodyrami tych dramatów są politycy i media.
    Oba te ośrodki władzy są ściśle kontrolowane przez konsorcjum bankierów i ponadnarodowych korporacji.
    Naród, który staje się ofiarą tych eksperymentów jest tylko plastycznym tworzywem, podlegającym obróbce mentalnej prowadzonej przez te nowe „elity”. Te samouwłaszczające się elity są jak ramiona hydry odrastające po każdym rewolucyjnym przewrocie. To doskonale widać na wielu przykładach w Europie wschodniej.
    Przez całą dekadę, od roku 1989 po dzień dzisiejszy, rządzi ta sama grupa polityków występująca w różnych konfiguracjach osobowych.
    Kraj się zmienia, a oni trwają, dostosowując się, jak kameleony, do aktualnej pozycji partyjnej lub urzędniczej. Zatracają się w tej roli tak bardzo, że przypominają brzuchomówców, którzy rozmawiają sami z sobą, prowadząc dialog z marionetką, która im odpowiada słowami zaczerpniętymi z ich brzucha.
    W czasach minionych oni byli przez chwilę komunistami, lub związkowcami, w czasie przewrotu mówili w imieniu rozgoryczonego narodu, ale po transformacji stali się oligarchami, więc mówią w imieniu i w interesie „kolegów” bankierów.
    Tylko że banki po takich rewolucjach zostają już w obcych rękach.
    Ten sam problem jest w Polsce i na Ukrainie. Elity polityczne w tych krajach raczkującej demokracji, pozbawione są fundamentów własnej, silnej tożsamości. Elity zmieniły na naszych oczach własną osobowość, jak kameleony zmieniają kolor skóry.
    Oni nie są ani roli, ani z soli, ani z tego co ich boli.
    Oni są brzuchomówcami wydobywającymi dźwięk z własnego brzucha, który mówi głosem marionetki, będącej bezwolnym narzędziem w czyichś rękach.
    Pierwsze pokolenie takiego rodzaju „władców”, posiadaczy miliardowych fortun jest niewiarygodne jako „elita” polityczna. To jest podstawowy problem we wszystkich krajach byłej RWPG. Elity w tych krajach są sztuczne, przypadkowe, jak sztuczna jest w tych krajach demokracja. One reprezentują tylko siebie, swoje interesy i pilnują sukcesu własnej kariery.
    Czy jest szansa na pokoleniową zmianę tych marionetek? Oczywiście, że ona potencjalnie istnieje, tylko czasu zaczyna brakować i cierpliwości narodu przestającego rozumieć instrukcje i rozkazy płynące od skorumpowanych „elit”, wykonujących polecenia brzuchomówców. Oni co innego mówią, co innego myślą i co innego robią. Efekty tej paranoi widzimy codziennie na poligonie wojennym jakim stała się Europa wschodnia.
    Przyszedł pokoleniowy czas na zmiany elit, ale one w roli brzuchomówców czują się jak ryba w wodzie i mają za sobą media głównego nurtu.

  7. Pan Profesor dotyka kilku ciekawych kwestii;
    1. Upadek komunizmu – jego klęska został ogłoszona klęską całego lewicowego projektu. Czy aby na pewno – upewniają nas w tym od 25 lat media i różnej maści ideolodzy pokroju Balcerowicza. Upewniają bo im się to opłaci. Bo mają z obecnej patologii korzyść. A czy jest tak na pewno? K. Marks projektował swój system dla krajów ROZWINIĘTYCH, także społecznie. A gdzie go wprowadzono? W Rosji – wschodniej, imperialistycznej, zacofanej satrapii. Bolszewicy nie wprowadzili socjalizmu ale dokonali wymiany elity będącej właścicielami kraju – pozostałe aksjomaty ,,rosyjskości” imperializm i militaryzm oraz patologiczny kolektywizm (wywodzący się z bytowania chłopów pańszczyźnianych) pozostały nie zmienione. Można zapytać czy gdyby oprycznicy Iwana Groźnego zaczęli ,,mówić Marksem” to byliby socjalistami? Czy gdyby socjalizm wprowadzono w kraju gdzie są fabryki butów, gdzie produkuje się dostateczne ilości żywności i gdzie nie przeznacza się 30% albo i więcej budżetu na zbrojenia mógłby się udać? Nie wiadomo. Jedno jest pewne kapitaliści z radością uznali ZSRR za kraj ,,socjalistyczny” bo był on żywą antyreklamą socjalizmu(dla wtajemniczonych). Masy na Zachodzie żyły swoim mitem ,,kraju sprawiedliwości społecznej – pogromcy faszyzmu”, suflowanym przez intelektualistów (czasem płatnych agentów a czasem ,,użytecznych idiotów”) i było zagrożenie demokratycznym wyborem opcji komunistycznej. Przytomnie, pomni lekcji II WŚ, rozbrojono tą bombę realizując agendę socjaldemokratyczną. Zapewniło to 30 lat stabilności i rozwoju. I tu dochodzimy do kolejnej rewolucji:
    2. Neoliberalnej rewolucji – połączenia skrajnej ekonomizacji wszystkiego z otwarciem frontów zastępczej walki ideologicznej. Lewica zrealizowawszy swą agendę straciła rację bytu – znalazła sobie nowego konika uzasadniającego jej istnienie – walkę o prawa mniejszości. Prawica z radością podjęła rękawicę. I od 30 lat okładają się one, ku uciesze kapitału. Świetnie to oddaje książka ,,Co z tym Kansas” gdzie toczący epickie boje na polu ideologicznym przeciwnicy finalnie zawsze otrzymują ,,relokację produkcji do krajów niskokosztowych”, a każda obniżka podatków (mająca ,,ratować miejsca pracy”) skutkuje jeszcze większą ich ucieczką i puchnięciem finansowym lokalnych elit. Co znowu nakręca ,,obniżkę – ratowanie”. W wyniku zwykłej korupcji? A prowadzi to do wydrenowania budżetu stanowego = niezadowolenie społeczne (co raz gorsze szkoły, infrastruktury) więc znów ,,ratowanie miejsc pracy” przez obniżkę podatków. I tak bez końca? Jest to dodatkowo konserwowane przez mechanizm korupcyjny – minister skarbu czy ,,lewicowy” czy prawicowy po robocie w rządzie gdzie znajduje pracę? Gdzie dostaje prawdziwe pieniądze? Nie sądzę by ,,lewicowiec” Kwaśniewski dostał fuchę u Kulczyka gdyby wyszedł z inicjatywą ustawodawczą podniesienia płacy minimalnej lub zablokował millerowskie ,,uśmieciowienie” KP. Jak kiedyś powiedział R. Bugaj – na kogo by nie zagłosował zawsze wygrywa Balcerowicz. Proces ten wzmacnia globalizacja i mediatyzacja. To media tworzą nasz obraz rzeczywistości a nie nasze obserwacje i przemyślenia np. mamy zalew ,,korwinizmu” – podatki są złe, gdyby nie one ,,mnie” byłoby stać na wszystko bo mógłbym za to sobie zapłacić. Od 25 lat płynie taka propaganda i wydała swoje ,,owoce”. To, że ich idol popiera Pinocheta – bez znaczenia – mordy, gwałty, tortury, ogromne rozwarstwienie – ważne, że pogonił ,,lewaków”. Ich wrażliwość jest zredukowana do portfela. Przeważnie pustego bo w kapitalizmie elit większość z nas jest zredukowana do ,,zasobów ludzkich” ,,generujących koszty” . Tu być może widziałem przedświt nowej rewolucji – w telewizji pokazywano szwedzką firmę, i jej zadowolonych (a jakże inaczej w telewizji) pracowników – dla mnie durniów – którzy dla ,,swojej wygody” zostali zachipowni (ciekaw jestem czy mogli odmówić). Myślę, że to plus powszechność monitoringu pozwoli zrealizować orwellowski ,,rok 1984″. Ale nie w imię tyrani idei ale w imię tyrani interesu kapitału i elit.
    Bo jesteśmy być może także świadkami tworzenia się nowego globalnego ładu społecznego – powstają 2 warstwy – ponadnarodowa elita władająca większością zasobów. Taki Kulczyk ma znacznie więcej wspólnego z jakimś szejkiem z Abu Dabi czy oligarchą rosyjskim niż z mówiącym tym samym językiem, pochodzącym z tego samego kraju pilotem jego samolotu. No i ta druga warstwa ,,zasób ludzki”, odpowiednik orwellowskich proli – tak jak tamci byli mobilizowani szowinizmem(nienawiścią) byli odbiorcami produkowanej dla nich pornografii i nakręcani i kształtowani przez media, tak wspólczesne społeczeństwa są mobilizowane wojenkami, ich nienawiść jest sterowana np na inne narody lub imigrantów (tu częściowa racja – imigrantów sprowadza się po to by zmusić lokalsów do ,,więcej pracy za mniej kasy”) albo walka o prawo do…chyba została nam już tylko pedofilia i zoofila (tu uwzględnić głos obrońców praw zwierząt), narkomania raczej nie bo to negatywnie wpływa na jakość ,,zasobu ludzkiego” w pracy. Co z tego wyniknie? Nowe epoka niewolnictwa? Gdzie kajdanami będzie chip i kredyt? A batem zwolnienie z pracy?
    @Vera
    3 marca o godz. 19:16
    ,,Prawdziwa demokracja korzysta CIA żeby wynająć Czerwone Brygady, porwać i zamordować premiera Włoch Aldo Moro” – tu chyba się mylisz – Czerwone Brygady porwały premiera Włoch z pobudek ideologicznych – a ,,zamordował” go jego kolega i następca – powiązany z mafią G. Andreotti. Miał on propozycję od swoich kumpli z Cosa Nostry, że po przez swoich ludzi w więzieniach dotrą do Czerwonych odsiadujących wyroki i ,,pogadają”. Ze zdziwieniem skonstatowali, że G. Andreotti nie wykazał zainteresowania tą propozycją. Jest to dosyć szeroko opisane w w ,,Sycylijskim mroku” P. Robba

  8. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jeden bardzo pozytywny rozwój wypadków w Europie , tam gdzie chodzi o granice, który autor całkowicie pominął. Kiedy Rosja tłucze się i przesuwana granice na Ukrainie w UE można przejechać bez kontroli granicznej z Talina do Lisabony i Szwajcari. Ma to olbrzymi wpływ na codzienne życie wielu obywateli i to także zawdzięczamy naszym podobno „nieudolnym i skorumpowanym” politykom.
    Największy wpływ na nasze życie ma jednak rewolucja techniczna , która w tempie geometrycznym zachodzi na naszych oczach i do której tempa tak bardzo już przyzwyczailiśmy się , siedząc w oku cyklonu , że czesto nie zauważamy zmian zachodzących wokół nas.
    Upłynęły zaledwie 7 lat od pojawienia się pierwszego „I phonu” na rynku , a dzisiaj należy smartfon i mobilny internet do oczywistego wyposażenia milionów.
    Digitalizacja i internet zmienia radykalnie nasz rynek pracy i czyni wiele prac i czynności wykonywanych dotychczas przez ludzi zbędnymi.
    Samojezdny samochód jest już teraz technicznie możliwy, kiedy my jeszcze kłócimy sie o płace kierowców. Wkrótce będzie to prawdopodobnie wymierający zawód.
    Przewaga rynków finansowych nad innymi dziedzinami wypławywała właśnie stąd , że to one pierwsze wykorzystały możliwości wypływające z internetu i digitalizacji, umożliwiające im globalizację i przyspieszenie swojej działalności gospodarczej. Przewaga ta zaczyna maleć dzieki rosnącemu znaczeniu firm internetowych i popularyzacji całej technologi.
    Putinowskie przesuwanie granic to dzietnastowieczna polityka dla idiotów , którzy cieszą się z kilku zdobytych wiorst, a nawet nie czują jak , gdzie i kto ich strzyżen i goli.

  9. Trudno się zgodzić z tezami profesora Zielonki, jako teoretyk, naukowiec powinien
    sięgać głębiej, do tego , że rządzą nami, wyznaczają cele, stwarzają porządek – ideologie.
    Po 1945 roku zapanowała w Europie demokracja, w jej czystej postaci, okraszona mądrością powojennych ludzi, było ich sporo. Europejczycy byli z tej demokracji dumni, ochoczo chodzili na wybory, byli zadowoleni ze swoich wybrańców, bo żyło im się dobrze, coraz to lepiej.
    Europa w części wschodniej miała konkurenta, demokrację ludową, z akcentem totalitarnym – układ był wyjątkowo, jak na Europę stabilny.
    W latach 80. zaczęło się to wszystko walić, upadał socjalizm sowiecki, pojawiła się nowa ideologia, którą zaczęto wprowadzać: liberalizm – system , który rozszerzał
    wolność jednostki, wolność gospodarczą, i mamy dzięki temu, dzisiaj – anarchię.
    Mówiło się w Europie, że teraz demokracja jest nam niepotrzebna, bo liberalizm, globalizacja, da ludziom dobrobyt i wszelką szczęśliwość.
    To było dobre myślenie, ale dla nielicznych, jak się już XXI wieku okazało, dla bogaczy, dla słynnego /1/jednego procenta. Przy okazji , demokracja stała się instytucją fasadową , na Zachodzie wyglądającą w miarę przyzwoicie, bez fałszowania wyborów. Bo do wyborów demokratycznych struktur, demokracja dzisiaj tylko służy.
    Liberalizm z kulawą demokracją okazał się być dla Europy bombą polityczną,
    która doprowadziła do bałaganu, o którym pisze Zielonka.

    Finał jest taki, że to globaliści, rządzą realnymi bytami, demokratycznie wybranymi
    — zostali przez globalistów skorumpowani do dna, do nic nie znaczącej magmy biurokratów, administratorów masy upadłościowej, drżącej ze strachu przed Putinem.

  10. Wszystko co tutaj napisano to bardzo mądre. Warto jednakże wziąć pod uwagę rolę doktryny neoliberalnej, pozycję neokonów w polityce kryminalnego kartelu US/NATO i pojawienie się nowych elementów gry, tj pozycję Putina górującego na nimi wszystkimi i wzrastającą role Chin. Tzw upadek komunizmu to już historia. Nowe elementy to osłabienie UE, wyczerpanie i bałkanizacja Rosji i niedopuszczenie do ich wzajemnych relacji. Alternatywą braną poważnie pod uwagę jest III Wojna

  11. Jak wygląda relacja pomiędzy dawnymi demoludami a krajami kapitalistycznymi i ich ludnością?

    W kapitalizmie brało się jakies 60% ludności- tej wykształconej, wyuczalnej, czy zdolnej.
    I zaprzęgało do kieratu, oferując opieke zdrowotną, stałe dochody, bezpieczeństwo socjalne, emerytury.
    Dawało to świetny efekt, żyłowało normy produktywności i generowało wynalazki, usprawnienia, nowe idee.
    Pozostałe 40% odpadów ludzkich, było balastem, często pozostawionym samym sobie i walczącycm o przedłużenie egzystencji o kolejny dzień.
    Zyski wygenerowane przez taki system, zasilały konto właścicieli.

    Z przyczyn doktrynalnych, nasi komuniści przyjęli rozwiązanie odwrotne.
    Pełne zatrudnienie jako aksjomat- łącznie z niepotrzebnymi w procesie produkcji, zapewnienie warunków bytowych możliwych przy wygenerowanym przez taki system dochodach. Reinwestowanie nadwyżek w poprawę bytu ludności.

    Czy konkurencja w takich warunkach ma sens, skoro inne są priorytety?
    Ludzie jako koszt, czy jako cel?

    Wygenerowany przez kapitalizm postęp techniczny zawsze eliminował pracę ludzką.
    Tyle że w poprzednich epokach emigracja na słabo zaludnione kontynenty dawała nadzieje.
    Obecnie, eliminowanie miejsc pracy przez ten postęp skończy sie podcięciem podstaw egzystencji u większości populacji. Kto nie pracuje, ten nie je…….
    Wyjściem nie sa usługi, bo tam płaca mniej niż w przemyśle.
    A gołodupcy na zasiłkach nie chodzą do knajp……

    Cóż zrobią z nadwyżką populacji nasi politycy?
    I ekonomiści?
    Może filozofowie znajdą wyjście?
    Postęp zagraża egzystencji, choc jest niezbędny.
    Ktos ma pomysł, jak z tego klinczu wybrnąć?

  12. Z „doktryną liberalną” już się zapoznałam jako tako i chyba rozumiem co się pod tą etykietą kryje. Otóż jest to ograniczanie opiekuńczości państwa, tam gdzie ona jest marnotrawna i bez sensu, albo po prostu wspierającej jej gospodarki narodowej nie stać na pewne ekstrawagancje. Aczkolwiek toczą się spory o to, jak ocenić na co kogo stać, co ma sens i dla kogo, i kto ma płacić. Ideologia komunistyczna była skrajnym przejawem państwa opiekuńczego, powiedzmy sobie śmiało – nadopiekuńczego.

    I ostatnio we wszystkich bodaj krajach rozwiniętego Zachodu – nie wypowiem się o Japonii, bo leży daleko, ale Niemcy za rządów SPD, Szwecja nawet dwukrotnie, Dania, Wlk. Brytania za M. Thatcher, Kanada, Australia, ciutek Francja … wszystkie one wycofały się z kilku opiekuńczych regulacji, oczywiście słynne USA, czyli dokonały neoliberalnej rewolucji, bo nie dało się z nadmiarem podatków i redystrybucji, regulacji i dotacji jechać dalej. Inaczej kapitalizm też by upadł. Na razie wstrzymano dalsze neoliberalizowanie, w kilku przypadkach zwiększono opiekuńczość, co robi wrażenie, że neoliberalizm poszedł w odstawkę. Poszedł, bo zrobił swoje. Jeszcze tylko Grecja, Hiszpania i inne PIGS są do odchudzenia.

    Proszę nie rzucać we mnie zgniłymi pomidorami, jajami czy śmierdzącymi butami po arabsku. Takie są fakty. I te zmiany dobdze zrobiły wszystkim neoliberalizującym krajom, Polska to oczywiście szczególny przypadek wychodzenia z gospodarki niedoborów, pardon – centralnie sterowanej i racjonowanej szczęśliwości dobrobytopodobnej.

    Obecnie na tapecie są nierówności. Dwie są ich kategorie, nierówności dochodów bieżących i nierówności nagromadzonych majątków. Dowodzi się, że są one wynikiem zmian technologicznych raczej niż rozwiązań społecznych. Ale zdania są podzielone. I dobrze. Bo jak jedna strona, ta bliższa prawdy zetrze swe poglądy z głupszą stroną, to coś wymyśli, ulepszy swe poglądy i proponowane rozwiązania. I tak to się kręci. Dynamika – to moje ulubione słowo. Czyli permanentna rewolucji, czasem tylko przyspieszająca, czyli zmiany ilościowe powolne, ale czasem przechodzące w zmiany jakościowe. Upadek komunizmu, po putinowsku to wielka zmiana geopolityczna, co jest efektem wtórnym globalnej zmiany ideologicznej. Oto odkryto, z Chinami na czele, że centralne planowanie ma ograniczone możliwości i trzeba je zastapić mechanizmem rynkowym z wieloma konsekwncjami. Bo ZSRR upadł nie dlatego, że Gorbaczow wpadł na dwa pomysły-hasła, lecz z powodu zapędzenia w zaułek gospodarczy. Zaś Chiny z jeszcze głębszego zauka wyskoczyły metodą neoliberalna wręcz. Zapewne dzięki ich prowincjom południowym, handlującym i przedsiębiorczym, otwartym na świat, i trzymanym za mordę z Pekinu. Dlaczego ZSRR tego nie zrobił ze swoimi prowincjami południowymi jednocześnie trzymając włądzę polityczną i syberyjskie zasoby pod kontrolą Moskwy?

    Mówią, że Putin wszechmocny, ale strategii nie wymyśli.

  13. Wiesiek 59
    Gwarantowany , bezwarunkowy dochód podstawowy jest tą ideą polityczną preferowaną przez partie opozycyjne w Niemczech. Wypłacałoby go państwo każdemu obywatelowi. Aby tą ideę wprowadzić w życie, państwo musiałoby znacznie zwiększyć swoje dochody, a więc podnieść podatki. Taka operacja obniżyłaby konkurencyjność danego państwa i niewiele państw wogóle na takie rozwiązanie stać. Mimo tego jestem zwolennikiem tego pomysłu i uwaźam , że do niego należy przyszłość w wysoko rozwiniętych krajach zachodu.
    Pozostaje jeszcze problem z imigrantami. Obawiam się, że taki system uczyni z nich niewolników , albo w najlepszym przypadku obywateli drugiej kategori , pozbawionych „rzymskich” przywilejów.
    Chcę przez to powiedzieć, że nie ma rozwiązań doskonałych i trudno nam wyobrazić sobie jak bedzie wyglądał świat w efekcie obecnej rewolucji technicznej. Narazie nie zanosi się na to, że będzie to świat bardziej sprawiedliwy , z większą wolnością osobistą i lepszą demokracją. Ale czy nie było podobnie przy upadku manufaktur i rozwoju produkcji przemysłowej ? Stoimy jak zawsze napoczątku drogi i gdzie ona nas zaprowadzi zależy od wielu czynnków i nie na końcu , także od nas samych.

  14. Państwa majà obowiàzki a kapitaliści kasę. Do tego doprowadziła „demokracjia”. Potrzebujemy innych rozwiàzań, może prawdziwej rewolucji.

  15. Dosłownie przed chwilą trafił mi się cytat, jak to doprowadzono demoludy do skraju nędzy, dzisiaj najlepiej to widać na Ukrainie, za chwilę, będzie to widać w Polsce w jeszcze większym stopniu, jak to jest teraz, a potem w następnych krajach;

    „”””Scenariusz jest zawsze ten sam – obrabować i trzymać na granicy bankructwa*, a kaowcy najlepiej się do tego nadają w komunii. Wink
    Tylko z tym rabunkiem to trochę chyba przesadzili – bilion zł długu na taki kraj? Kto to spłaci, jak kaowców przybywa. Confused

    *nie dotyczy NRD, ale to zrozumiałe, reszta krajów postkomunistycznych stała się dojnymi krowami rynku kapitałowego…
    Ale krowy są coraz chudsze niestety, bo się o nie nie dba, a powolutku dobija.”””””

    Dlaczego tak się stało?
    Przyczyny nie należy poszukiwać w systemach politycznych w filozofii, ideologiach,
    w tym liberalizmu, neoliberalizmu, w globalizmie…..
    Przyczyna jest w NAS , w ludziach, bo zgodziliśmy się na okradanie, metody są mocno zróżnicowane….
    Prof. Zielonka ma szczęście ; mieszka w kraju, UK, który potrafi bronić się przed złem, a nawet to zło eksportuje, nie tylko, importuje także, mam tu na myśli Polaków, którzy tam się znaleźli w poszukiwaniu chleba.

    Cały świat podzielił się na tych, którym ideologia liberalizmu, neo-liberalizmu,
    globalizmu służy/Chiny, Taiwan, Korea Płd., Islandia, Szwajcaria, Szwecja,
    Norwegia, Rosja, Brazylia, Indie, ……/ , głównym poszkodowanym jest Zachód.
    Pojawiły się w Europie kraje, które dzielnie bronią się przed złem, przed wyzyskiem, dojeniem – mam tu na myśli głównie Węgry, Czechy…. maleńka Islandia może być wzorem…..

    A więc dlaczego tak się stało?
    Przecież , nie z winy systemów politycznych, ideologii w tym ; liberalizmu, demokracji……że MY w Polsce zostaliśmy zrobieni ” w konia” -tak mówi, przy tej okazji „ciemny lud”.
    Język polski, pomimo tego, że jest elastyczny, ma na tę okoliczność brzydkie słowo,
    z góry przepraszam za jego zastosowanie. ludzie mówią wtedy, jak jest źle
    – pojebało nam się w głowach, straciliśmy rozum, zdolność do samoobrony,
    mówimy, że NAS porąbało – czasami.
    To pojebanie, delikatniej mówiąc — porąbanie, ma swoją przyczynę, nie będę
    odkrywczy: w środowisku trzeba szukać zarazy; w glebie, powietrzu, sposobie
    przetwarzania tego co nam dała gleba, krowa, świnia, kura…

    Nawet nasza piękna kandydatka na urząd prezydenta -dr Magdalena Ogórek
    to zauważyła, mówiąc na spotkaniach z elektoratem, że łąki na wyspach
    brytyjskich są takie same jak w Polsce, różnica jest w tym, powiedziała długonoga, z piękną szyją Polka, że tu u nas pasterze i owieczki płacą znacznie wyższe podatki w porównaniu z tymi brytyjskimi. Od siebie dodam, że na brytyjskich łąkach/130 tyś. km kwadratowych żyje 80 mln ludzi, a na polskich /330 tyś.km kw/,
    niecałe 40 milionów , tylko. Wypadamy blado w tej konfrontacji.
    Żeby było ciekawiej, to w wyniku zmyślnych działań biurokracji unijnej, w ostatnich parszywych latach, urosło nam ugorów, 30 procenta naszej łąki jest nie uprawiana, służy tylko chwastom i dzikiej drobnej zwierzynie.

  16. Mamy zepsute stosunki społeczne, polityczne, gospodarcze … co skutkuje
    parszywym obyczajem.
    Panie Jacku proszę zerknąć na blog Zielonki, tam napisałem, dlaczego jesteśmy „zepsuci” i dlaczego, i co trzeba zrobić, żeby było inaczej. g,9:20

  17. Bardzo ciekawa dyskusja. Nie znam się na wszystkim jak wszyscy którzy do tej pory wzięli w niej udział, od siebie dam do interesujacej analizy @Slawczana, że dzięki digitalizacji, nigdy w dziejach świata tak wielu ludzi nie miało dostępu do kultury jak teraz w XXI wieku.
    Nigdy też tak wielu/zasobów ludzkich/nie maialo dostępu do wiedzy, wolności słowa, twórczości którą mogą dzielić sie z innymi.

  18. Do @Slawczan
    Ciekawe to co napisałeś , lecz trąci pesymizmem. Dodam na drugą nużkę. Dzięki digitalizacji zasoby ludzkie jak je nazywasz , nigdy w historii w tak dużej liczbie nie miały tak powszechnego dostepu do wysokiej kultury, nauki, wolnosci wypowiedzi, szerzenia wlasnych poglądów, twórczości jak obecnie w XXIw.

  19. Generalnie rzecz biorąc, Zachód przez ostatnich 500 lat wygenerował mnóstwo idei i pomysłów zmieniających świat.
    Jaki był skutek?
    Rozbicie tradycyjnych struktur społecznych w wielu zakątkach świata.
    I oczywiście eksploatacja lokalnych rynków konsumenckich i złóż mineralnych, z korzyścią dla Zachodu.
    Wszystkie wojny toczyły sie właśnie o to- rynki zbytu i zasoby.
    W niewielkim stopniu wpłynęło to na byt tubylców, w znacznym na stopień skorumpowania tamtejszych elit.

    Karta zaczyna się odwracać.
    Idee i pomysły, tak jak i patenty, zostały przetworzone w kilku krajach na potencjał gospodarczy, zaczynający konkurować na rynkach świata z Zachodem.
    Wymagało to jednak twardej ręki i jakiegoś NARODOWEGO planu, dostosowanego do lokalnych zwyczajów.
    Pomysły z zewnątrz, się nie sprawdziły.

    Ostatni z nich- neoliberalizm i otwarcie rynku, zrujnował kilkaset milionów ludzi i pewność ich dnia jutrzejszego.
    Drobny hodowca, rolnik, czy rzemieślnik, nie ma szans w starciu z korporacją i umaszynowieniem. A to w dalszym ciągu połowa populacji świata.
    Co zrobić z tymi zbędnymi?

    Elity azjatyckie i południowoamerykańskie lekcję odrobiły- handel tak, ale na wyrównanych warunkach. Afryka w dalszym ciągu sprzedaje zasoby w zamian dla kase dla elit, nie kraju.
    Wysyp emigrantów to pokłosie działań korporacji ponadnarodowych tamże….

  20. @wiesiek59
    Potwierdziłeś tylko to,co napisałem z osobliwą dla mnie retoryką.
    Twoja jest poważna, naukowa.

    Wiesławie! – z finansami, walutami jest coraz gorzej, złotówka mocna,
    relacja EURO/Dolar niepokojąco maleje, doszła do 1,1, co może świadczyć
    o słabości gospodarek europejskich.
    Co jeszcze z tego wynika?
    Podobno wojsko amerykańskie, już jest na Ukrainie, okręty na Morzu Czarnym.

  21. Upadek komunizmu był wynikiem konfrontacji dwóch bloków militarno polityczno gospodarczych z których każdy założył sobie jako cel zniszczenie przeciwnika, który był jego wrogiem. Tak więc trudno powiedzieć, że upadek komunizmu nie był zaplanowanym celem bloku kapitalistycznego. Niespodzianką był jedynie czas wyczerpania się zasobu krajów komunistycznych. Niespodzianką, ale jednocześnie częścią strategicznego planu jest także zamiar ośrodka globalizacji Zachodniej, rozczłonkowania Rosji, kraju jakby nie było posiadającego broń atomową. Mowa jest o tym, że nastąpi to w ciągu następnej dekady. Zaplanowany jest także zamiar przejęcia potencjału atomowego dzisiejszej Rosji przez USA. Bardzo ciekawe w tym kontekście jest to co obiecano Chinom. Tylko Syberię?
    Natomiast ewolucja Unii Europejskiej jest niezbyt jasna. Ogólnie rzecz biorąc świat podąża w kierunku powstania ponadnarodowych struktur władzy i kapitału, opartych o jeden ośrodek globalizacyjny tj. USA. Okoliczność ta w kontekście konfrontacji USA z Rosją źle wróży Unii Europejskiej. Nie tylko Rosja może się rozpaść, ale także UE.