Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki

22.02.2015
niedziela

Trzymam kciuki za Tunezję i jej młodą demokrację

22 lutego 2015, niedziela,

Siedzimy na tarasie zabytkowego hotelu Dar Saïd w Sidi-Bou-Saïd, niedaleko Carthage. Świeci słońce, przed nami malownicza Zatoka Tuniska (Golfe de Tunis), nad nami drzewo pełne pomarańczy, a wokół biało-niebieska wioska. Domy są białe, drzwi i okiennice niebieskie. W takim miejscu łatwo być optymistą.

„Czy wiesz, że tygodnik »The Economist« wybrał Tunezję na państwo roku?” – pytam mojego lokalnego rozmówcę.

Mohamed nie jest jednak zachwycony: „Od czasu rewolucji nikt nie sprząta ulic, nikt nie przestrzega zasad drogowych. Panuje spory bałagan. Kraj ogarnia fala strajków, kasa państwa jest pusta, inwestorzy uciekli za granicę. Ja sam wierzę jeszcze w demokrację, ale nie wiem, czy nam się ona uda”.

„Jesteście jedynym krajem w tym regionie, który ma demokrację – odpowiadam. – Co zostało z Arabskiej Wiosny? Czy islam i demokracja nie są d”o pogodzenia?”.

„Tu nie chodzi tylko o islam – mów Mohamed. – Gospodarka światowa jest w kryzysie i zachodni inwestorzy wolą stabilne dyktatury niż niestabilne demokracje. Unię Europejską w Tunezji interesują głównie kwestie migracji, a nie demokracji. Za miedzą w Libii jest wojna, a z drugiej strony, w Algierii, panuje dyktatura. Elity polityczne nie są skłonne do poważnych reform, a przeciętni obywatele klepią biedę. Jak w tej trudnej sytuacji budować demokrację?”.

„Siłą waszej demokracji jest umiejętność utrzymania konsensusu politycznego – mówię. – Partie wygrywające wybory budują szerokie koalicje i nawet pozwalają na rządy technokratyczne, bez polityków. Nie ma gorączki lustracji i związanej z nią konfliktów”.

„To prawda – odpowiada Mohamed. – Jednak kompromis polityczny oznacza brak zdecydowanych reform, a takie są potrzebne w tym kraju. Brak lustracji oznacza zaś brak wymiany elit. Po upadku reżimu Ben Ali większość z nas oczekiwała czegoś zupełnie nowego, a tymczasem jest wiele kontynuacji. Lecz dosyć już tych narzekań. Zawiozę cię na obiad w nadmorskiej miejscowości Goulette, gdzie jest restauracja z domową kuchnia żydowską w wydaniu tunezyjskim. W ostatnich latach wielu Żydów wyjechało, a inni zmienili nazwiska. Jednak u Mamie Lily jest jak za starych dobrych czasów, kiedy Arabowie jedli z Żydami przy jednym stole”.

Zwiedzam stare centrum Tunisu o nazwie Medina. Kilkaset pałaców, meczetów, grobowców czy fontann potwierdza splendor tego miasta w średniowieczu. Moim przewodnikiem jest doradca ostatniego rządu technokratów, próbującego wprowadzić podstawowe reformy ekonomiczne.

„Największym wyzwaniem było wprowadzenie większej otwartości i jawności w działaniach biznesowych oraz równych zasad konkurencji – mówi Sana. – W parlamencie było dużo przepychanek, bo poszczególne partie popierały reformy w telewizji, a blokowały je za kulisami. Partia islamska szczyci się czystością sumienia, ale nie pali się do ujawniania wszystkich darowizn z Arabii Saudyjskiej. Partia komunistyczna, która dużo mówi o równości, ma szefa, który jeździ Porsche Cayenne. W tym towarzystwie trudno o reformy popierane przez UE i MFW. Tajne układy elit biznesu z politykami trudno przełamać rządom złożonym z ekspertów”.

Co jakiś czas napotykamy małą pokojową uliczną demonstrację. Pytam zatem – co z presją społeczną? „W sferze gospodarczej ta presja objawia się w postaci częstych strajków. To dobrze, że teraz ludziom wolno strajkować, ale nie można w nieskończoność podwyższać pensji pracowniczych bez równoległego wzrostu produktywności. Zachodni przedsiębiorcy wiedzieli, co robią, gdy uciekali do sąsiednich dyktatur zaraz po wprowadzeniu demokracji”.

Pytam o gospodarcze skutki migracji: „Najgorsze jest to, że wielu zdolnych ludzi wyjeżdża, choć równocześnie obserwujemy powrót starych emigrantów. Największe wyzwanie stanowią liczni uchodźcy z Libii. Jest to grupa dość nietypowa. Wielu z nich ma piękny samochód i gotówkę na nowe mieszkanie. W luksusowych miejscowościach, takich jak La Marsa, rodzimych Tunezyjczyków nie stać na kupno domu po tym, jak ceny podbili bogaci imigranci z Libii. Nawet drogi stały się mniej przejezdne po tym, jak Libijczycy wjechali swoimi autami. Łatwo ich rozpoznać po białych tablicach rejestracyjnych. Zobacz, ile ich tu jest”.

Wąskie uliczki Mediny zapełnia już tłum młodzieży szukającej posiłku typu falafel czy bułki z tutejszą fasolą i papryczką. Bankowcy i rządowi urzędnicy zapełniają wykwintne restauracje. „Jeśli szukasz restauracji bardzo ładnej, to sugeruję Dar Belhadj przy ulicy des Tamis – mówi Sana. – Za rogiem jest inna restauracja, Chez Slah. Mniej wytworna, ale za to z najlepszym kuskusem w tej dzielnicy”.

Następnego dnia jest piątek, czyli islamski dzień medytacji i modlitwy. Jednak to właśnie w piątek doświadczam niezłej rozrywki. Gospodarze wzięli mnie do miejscowości Soukra, gdzie znajduje się dużo popularnych knajp. Wylądowaliśmy w jednej o nazwie Angelina. Jest nowoczesna, w stylu ogrodu i z niezłym zespołem muzycznym. Wiele kobiet pije wino, koktajle czy miejscową wódkę z fig. Większość tańczących to też kobiety, z garstką mężczyzn gdzieś na obrzeżu.

Pytam siedzących przy mnie pań, Afef i Dorran, o rolę kobiet w polityce. „Kwestia islamu mobilizuje wiele kobiet, ale są one podzielone. Jedne stoją na straży wolności i praw kobiet, drugie na straży religii i tradycji. Za dyktatury kobiety tunezyjskie miały więcej praw niż w państwach ościennych. Poligamia była zabroniona i związki pozamałżeńskie były tolerowane, zwłaszcza w dużych miastach. Po rewolucji feministki chciały dalszej liberalizacji, ale napotkały na opór ze strony islamskich kobiet i oczywiście mężczyzn, których partia wygrała pierwsze wolne wybory. Choć praw specjalnie nie zmieniono, wiele kobiet miało kłopoty na granicy, jeśli podróżowały bez męża. Zdarzały się też przypadki pozwania do sądu par żyjących na kocią łapę. Kobiety zasłynęły też w walce czysto politycznej, zwłaszcza w okresie rewolucji. Teraz też są aktywne. Niedawno radykalny chłopiec wspiął się na maszt uniwersytetu i zawiesił flagę Państwa Islamskiego. Jakaś krzepka studentka podążyła za nim, zdjęła flagę z masztu i dała sprawcy incydentu niezły wycisk. Inna sprawa, że świadomość, że bojownicy ISIS mogą dość łatwo przekraczać nasze granice, nie jest komfortowa”.

Ostatniego dnia mojej wizyty jadę na szczyt północny kontynentu: Cap Blanc. Po drodze widzę dużo biedy. Są też obrazki nieznane Europejczykom, jak na przykład odcięte głowy krowie w witrynach rzeźników. Po drodze pałętają się różne zwierzęta.

Północne miasto Bizerte ma jednak ładne stare miasto i ciekawe targowisko. Widok ze wzgórza na morze jest imponujący, choć Włoch nawet przy dobrej pogodzie nie widać oczywiście. Mohamet i jego żona biorą mnie do Sport Nautique, gdzie można dostać – ich zdaniem – najlepsze owoce morza w całej Afryce Północnej. Wznoszę kieliszek tunezyjskiego wina na zdrowie młodej demokracji. Ma zaledwie cztery lata i z niepokojem patrzy w przyszłość.

PS Imiona moich rozmówców są zmienione, ale wymienione miejsca są autentyczne i warte odwiedzin.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 23

Dodaj komentarz »
  1. Gratuluje
    Interesujący reportaż.
    Co do rządów technokratów , to w gruncie rzeczy są one same w sobie zaprzeczeniem demokracji.
    Jaka to demokracja , kiedy demokratycznie wybrani politycy , zamiast przejąć zdobytą władzę oddają ją dobrowolnie w ręce rzekomych specjalistów.
    Problem z technokratami właśnie polega na tym, że nie mają oni zaplecza politycznego i mandatu spłecznego i ostatecznie są uzależnieni od tych, ktorzy ich u władzy usadowili i często służą jedynie jak listek figowy dla niepopularnych decyzji.
    Nie wierze też w specjalne kompetencje polityczne tzw. technokratów. Polityka jest specjalnością samą w sobie , wymagającą wielkiego doświadczenia i umiejętności uwzględnienia wielu faktorów z różnych dziedzin życia.
    Technokratom będących czesto specjalistami w wąskich dziedzinach tych umiejętności raczej brakuje.
    Doradcza rola technokratów w polityce jest oczywiście potrzebna i pożądana. Podejmowanie politycznych decyzji i odpowiedzialność za nie powinny pozostać w rękach polityków.

  2. A czy rozpad Libii pana nie obchodzi? To dzieło US/NATO. Nie pytam o Ukrainę, bo za nich nawet kciuków nie warto. Warto natomiast za Putina.

  3. Mam poważne wątpliwości, czy demokracja jest panaceum na wszystko.
    W WIĘKSZOŚCI krajów świata i jego populacji się jako system rządzenia nie sprawdza.
    Przyjęto jako aksjomat, że jest najlepszym co oferuje ludzkość.
    Czy napewno?

    Interesy długofalowe wymagają stabilności.
    A te niestety gwarantuje brak niepokojów społecznych.
    Czy w Tunezji której gospodarka jest oparta w głównej mierze na turystyce, da się zapewnić wyciszenie wrzenia, przy dość słabej władzy centralnej i dość zróżnicowanym społeczeństwie?
    Jest podglebie- wykształcone i zeświecczone w dużej mierze społeczeństwo.
    I fundusze płynące do meczetów z niedemokratycznych reżimów opartych na władzy absolutnej……

    Przenikliwe granice, mnóstwo broni w okolicy i kraje zdestabilizowane wojną, to nie najlepsze otoczenie na taki eksperyment.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Przeprowadzenie demokratycznych wyborów jest pierwszym krokiem do wprowadzenia demokracji, ale nie oznacza jeszcze powstanie umocnionego systemu demokratycznego. Za tym krokiem muszą podążać : podział władzy na wykonawczą i ustwodawczą, niezawisłe sądownictwo i wolne media, oraz w ostatecznej konsekwencji powstanie społeczeństwa obywatelskiego.
    Takie idealne demokracje są na świecie jeszcze wciąż rzadkością i Tunezja czyni właśnie pierwsze kroki w tym kierunku.
    Za to umocnione demokracje są tym systemem politycznym, który przez swoją kulturę konfrontacji i dyskusji jest w stanie najlepiej rozwiązywać swoje problemy, rozwijać sie i ewulować.
    Z doświadczenia wiemy przecież wszyscy , że w dyktaturach każdy protest społeczny jest zagrożeniem dla władzy, w demokracjach natomiast należy on do codzienności i czesto przyczynia sie do rozwoju i postępu.
    Nie wiem skąd ta idea , że dyktatura to bardziej stabilny system polityczny, jak demokracja. Na naszych oczach i za naszego życia upadły niezliczone dyktary, ale żadna rozwinięta demokracja.
    Sukcesy , które osiągają obecnie niektóry kraje jak np. Chiny na drodze swojego rozwoju gospodarczego wynikają z powielania zachodnich , demokratycznych wzorów i możliwości uniknięcia niektórych złych doświadczeń , ktorych dokonały demokratyczne kraje na swojej prekursorkiej drodze.
    Czy dalej szybko rozwijające sie społeczeństwo chińskie z szybko rosnącą klasą średnio na trwałe zrezygnuje z obywatelskich praw i wolności, oraz wpływu na politykę , to dopiero pokaże przyszłość.
    Demokracja nie jest systemem danym raz na zawsze i wymaga demokratów. Na braku tych demokratów upadła Republika Weimarska , rosyjska demokracja i Egipt, oraz cierpią Węgry .
    Mamy do czynienia z skomplikowanymi i długotrwałymi procesami historycznymi.
    Wydawanie już wyroku na demokrację jest narazie przedwczesne i nieuzasadnione.

  6. Demokracja sprawdza się w krajach niepodzielonych etnicznie i religijnie.
    Albo- po kilkuset latach wzajemnego oddziaływania na siebie społeczności.
    Wystarczy bieda, bądź zewnętrzny sponsoring, by wielowiekową koegzystencję szlag trafił.
    Wówczas, kozłami ofiarnymi zostają mniejszości……

    Pan Lubawski dowiódł, że ŻADEN kraj demokratyczny nie stał się krajem przemysłowym po II światowej.
    Jedyne przykłady pozytywnych przemian- Tajwan i Korea- rozwinęły się dzięki dyktaturze wojskowej. Dopiero na tym podłożu mogła zaistnieć demokracja bez pałowania studentów- zbyt często…….

    Kto w demokracji obecnie funkcjonującej wygrywa?
    Ci co mają pieniądze na kampanie wyborcze.
    Dopiero frustracja społeczna daje szanse innym opcjom politycznym.
    W krajach stabilnych, różnice pomiędzy partiami politycznymi w ich programach działania, praktycznie nie istnieją.
    WSZYSCY politycy są członkami establishmentu.

    Fala rewolucyjna wyniosła do władzy w Tunezji nowe twarze, nie zmiótłszy poprzednich do końca. Czy w położeniu przeciętnego Tunezyjczyka się dużo zmieni?
    Jak Gospodarz pisze, zwijane są interesy, wyprowadzany kapitał.
    Czyli, miejsc pracy ubywa…….
    Bez wymuszenia płacenia podatków i PLANU zmian, nie sądzę by coś się zmieniło.
    A takie zmiany można wprowadzić jedynie dzięki rządom silnej ręki.

    Ludzi w przeważającej masie nie interesuje forma władzy, dla krajów azjatyckich czy afrykańskich zresztą demokracja jest obcym tworem.
    Jedynie ich własna zasobność i stabilny dobrobyt.
    Rządzić może i mafia, triady, byle płaciły i zapewniały bezpieczeństwo.
    Kartel z Cali to robił….

  7. W jakich to krajach z rozwiniętą demokracja ona upadła , nasz Wiesiek nie podaje.
    Istnieją kraje z bardzo zróżnicowana językowo i religinie ludnością, gdzie demokracja funkcjonuje . Najlepszym przykładem tutaj może być USA. Oczywiście także w krajach demokratycznych nie obywa się bez konfliktów społecznych, ale konflikty te nie zagrażają zaraz całemu systemowi politycznemu.
    Wiesiek uskarża sie na rzekomy brak fluktuacji kadrowej w demokracji i na establishment , tak jakby dyktatury nie wytwarzały własnej klasy rządzącej , a zmiany kadrowe byłaby w nich większe.
    My mamy demokrację na Bliskim Wschodzie , która od swojego zarania , aż do dnia dzisiejszego funkcjonowała. Mam tu na myśli Izrael, ale bez okupowanych terenów. Istnienie tego państwa w obecnej formie, zaprzecza wszelkim wieśkowym teoriom.
    Jest wielonarodowe, wielo religijne , z sporym zagrożenie zewnętrznym i mimo to jeszcze demokratyczne. Niestety Izrael miały w ostatnich latach liczny napływ ludności z byłej CCCP i to wpływy tej imigracji , przyczyniły się w sporym stopniu do politycznej radykalizacji Izraela.
    W Afryce mamy także kraj , który jest demokratyczny mimo problemom rasowym i ktory dzięki tej demokracji lepiej się rozwija jak takie nie przymierzając Zimbabwe. Ma tu na myśli RPA.
    To, że ludziom jest zupełnie obojętne w jakim systemie politycznym żyją mogliśmy w protestach w Hongkongu.
    Pomiędzy partiami politycznymi na zachodzie istnieją różnice poglądów i programów politycznych, co nie wyklucza umiejętności konsensusu.
    Staram się nie wowiadać na tematy krajowe, bo obserwuje je z pewnego dystansu, dlatego irytują mnie nieco stwierdzenia laików , że miedzy chadekami i socjalistami nazachodzie nie ma różnicy.

  8. Żeby demokracja istniała, muszą być spełnione określone warunki brzegowe.
    Między innymi:
    -przewaga ludności miejskiej utrzymującej się z pracy
    -różnice dochodów w ryzach powiedzmy 0,5 Giniego.
    -środki masowego przekazu, pluralistyczne
    -klasa polityczna przyzwalająca na różnice poglądów.

    Izrael i Ameryka, tak jak i Australia, to ludność napływowa wychowana w całkiem innym duchu niż tubylcy. Przeszczep, a nie samoistny twór lokalny.

    Teoretyczna demokracja istniała do lat siedemdziesiątych w Ameryce Łacińskiej.
    Poprawiło to losy peona?
    Garstka latyfundystów i przemysłowców decydowała o wszystkim.
    A prezydentów i owszem, wybierano, z KILKU dosłownie rodzin w danym kraju.

    Czy istnieje demokracja azjatycka?
    Czy też rodzime klany wymieniają się władzą i figurantami, a rządzą potomkowie dawnych dynastii posiadaczy?
    Władza związana jest z prestiżem i pieniędzmi.
    A pieniądze z władzą……

    Panie Bywalec 2……
    Obserwatorem rzeczywistości i PROCESÓW społecznych, jesteś raczej słabym.
    Teoria propagandowa głoszona przez zachodnie media a rzeczywistość, to całkiem inne światy.

    Przykład z Egiptu.
    Żeby być prezydentem, trzeba być najpierw generałem.
    Żeby zostać generałem, trzeba oprócz zapewne częściowo zdolności, a na pewno poparcia, być z odpowiedniej rodziny.
    Nie każdy może zostać oficerem wysokiej rangi……

    Owszem istnieje w każdym kraju demokracja.
    WIEJSKA.
    Lokalne społeczności wybierają sensownych ludzi do władz, rządzących po kilka kadencji, a najczęściej do śmierci.
    Im wyżej, tym gorzej…..
    Lokalny polityk może być przez społeczność zweryfikowany.
    Krajowy? Niemożliwe…..

  9. Ps.
    Po przekroczeniu pewnego stopnia rozwoju społecznego demokracja nie upada.
    Co najwyżej się wyradza w swoją karykaturę.
    Regres następuje jedynie w przypadku poważnych zawirowań.
    Czas „Mad Maxa” jeszcze nie nadszedł…..

  10. Bładząc po Medinie,coraz głębiej ,wleżlismy z żoną na kolejkę młodych mężczyzn,równie zdiwionych naszym widokiem jak my ich widokiem.Z budynku wypadła kobieta z otkrytym biustem wylewając z miednicy chluśnięciem.Wialismy co sił w nogach.
    Inna kultura.
    Nie mam żadnych podstaw by sadzic wiedzę koryfeuszy.Czasem tylko zastanawia mnie sztampa rozważań .

  11. Ciekawy artykuł, Tunezja spośród krajów arabskich się dość różnił. Tunezja to praktycznie jedyne państwo które nie posiada ropy naftowej, a mimo wszystko jeśli chodzi o szkolnictwo i służbę zdrowia to lepiej to wygląda(albo wyglądało?) niż w innych krajach arabskich. No i Tunezja była dość stabilnie polityczna i swobody były większe, może właśnie dzięki temu że nie mieli ropy naftowej?:) Bo mocarstwa raczej pomijały ten kraj?

  12. Panie Profesorze – a moze demokracja jest najlepszym systemem politycznym ale nie dla wszystkich? Czy w tym przeswiadczeniu nie odbija sie paternalistyczy (lagodnie rzecz ujmujac) stosunek Europejczykow do ,,dzikusow”? Co dobre dla nas to dla nich tym bardziej? A jednoczesnie gdzie indziej odwracamy wzrok od dzialalnosci ,,naszych sukinsynow”. Ale moze wlasnie ich dzialalnosc sprawia, ze plynie ropa glownie i co najwyzej troche krwi? A zaprowadzenie ,,demokracji” sprawia, ze ropa przestaje plynac za to plynie rzeka krwi? Czego najlepszym przykladem jest ,,zdemokratyzowany” Irak?
    Pouczajacym przykladem sa Chiny gdzie brak demokracji jest problemem dla promila spoleczenstwa? Moze oni sa bardziej realistyczni? Wladza pozwala sie im bogacic, klesk glodu chyba nie ma, a co to za roznica czy trzeba sie oplacac lokalnemu kacykowi wladajacemu latami miast co cztery lata szukac ,,dojsc” i placic wpisowe nowej ekipie?
    Bo we wspolczesnym swiecie neoliberalnej skrajnej ekonomizacji wszystkiego finalnie chodzi o kase?
    Nawet we ,,wzorcowej demokracji”czyli USA wybor na prezydenta to kwestia wlasciwego kandydata a w sklad tej ,,wlasciwosci” wchodzi umiejetnosc gromadzenia KASY na kampanie a potem ,,umiejetnosc” zaspokojenia donatorow w zaleznosci od wysokosci wniesionego wkladu.
    TO TEZ DEMOKRACJA

  13. Demokracja ateńska, czy szlachecka, obejmowały jedynie tych, którzy byli OBYWATELAMI.
    I stac ich było na uczestniczenie w podejmowaniu decyzji, co wiązało sie z kosztami.
    Obecna demokracja- choc teoretycznie powszechna- podlega tym samym prawidłowościom.
    Plebsowi raz na kilka lat kupuje się „kiełbasę wyborczą” czy urządza inne igrzyska na koszt kandydata. Współczesne wydanie rozdawnictwa zboża i oliwy.

    Decyzje zapadają w lobby, czy gabinetach szefów korporacji.
    Któremu kandydatowi ile, za co, w jakiej formie.
    Sponsorzy nie dają za darmo.
    Wymagaja uchwalenia odpowiednich poprawek w prawie, by odbić sobie na konsumencie poniesione koszty.
    Rządzą korporacje, nie demokracje.

    Takie wykwity demokracji jak Zieloni, Samoobrona, czy Siriza, też dość szybko zostają obłaskawiane. Konfitury władzy kuszą…..

    Poza tym, zamachy stanu w wykonaniu właściwych ludzi zyskują poparcie krajów zachodnich wbrew deklaracjom.
    Tak było w Algierii, Egipcie…….
    Demokratycznie wybrani fundamentaliści religijni nie mają szans.
    Puczyści, o ile idą na rękę korporacjom, jak najbardziej doczekują się uznania.
    Niespecjalnie zmieniła sie pozycja „Siedmiu Sióstr”……
    Co dobre jest dla korporacji, dobre jest dla świata.
    Naftowych w szczególności- gigantyczne pieniądze…..

    Gwarantowanie nierównoprawnych umów handlowych na eksploatację zasobów kraju i używanie armii narodowych na koszt podatnika w celu zagwarantowania zysków firmom, i broń boże nie znacjonalizowania ich, to podstawa działalności gospodarczej Zachodu.
    Zresztą, z tych relacji żyją jedynie politycy, nie podatnicy.
    Tunezja ma wielkie szczeście, ze nie ma zasobów.
    W ich obronie niejedna rewolucja miałaby miejsce……
    A tak, może wypracują WŁASNE rozwiązanie systemowe?

  14. Szanowny Bywalec pyta, w jakich to krajach z demokracją ona upadła. A chociażby polska demokracja szlachecka. Była bardziej rozwinięta niż jakakolwiek inna, nawet szwajcarska. I zdegenerowała się całkowicie.
    Fluktuacja kadrowa i establishment. No właśnie, to wymiana klas rządzących jest podstawą istnienia i rozwoju demokracji. Można powiedzieć, że demokracja istnieje tylko dzięki cyklicznym wymianom kadry.
    Pierwsza radykalna wymiana to Rewolucja Francuska i Napoleon. Dało to Europie szub rozwojowy na cały 19 wiek. Kolejna wymiana to I WŚ. Wtedy to dobrze urodzeni nie byli zwolnieni od służby w okopach. W efekcie po wojnie w Niemczech można było znieść cesarstwo i tytuły szlacheckie. Jednak demokracja Europy rozwinęła się tak bardzo, że mogła dać moralne oparcie w następnej katastrofie. Hitler też nie zwalniał „Von und zu” od służby dzięki czemu po wojnie Niemcy prawie nie nie miały dobrze urodzonych. To pozwoliło na zbudowanie wspaniałej społecznej gospodarki rynkowej, powstania Unii Europejskiej i pokoju i harmonii w Europie. Dopiero bezsensowne rozszerzenie Unii o systemy zdegenerowanego establishmentu zagroziło jej działaniu.
    A Polska
    Przypomnijmy, że Powstanie Styczniowe zdmuchnęło warstwę dobrze urodzonych i dało Polakom szansę rewelacyjnego rozwoju aż do 1914. Powrót establishmentu z dawnym myśleniem zaowocował katastrofą 1939. II WŚ i potem Rosjanie to kolejna wymiana kadr, kapitalny rozwój powojenny i odbudowa kraju, społeczny awans całych warstw narodowych. Znowu anwrót starego myślenia to katastrofa. Brak ale ciekawa była by analiza pochodzenia społecznego opozycjonistów PRL (działaczy partyjnych też). Mam tu własne podejrzenia, inne niż te antysemitów.
    A piszę to dlatego, że przez całe ostatnie 25 lat widzę powrót dawnej szlachty wielkopańskiej, najpierw socjalnie a teraz politycznie jako establishment. Wystarczy policzyć szlacheckie nazwiska w aktualnej partii władzy, od najwyższych stanowisk. Zadziwiające jest, że jaśniepaństwu należy się zwrot pałacu w Wilanowie (żeby tylko) a potomkom chłopów pańszczyźnianych tylko policyjne pałowanie. Skutki widać już w polityce zagranicznej. Chłopi pańszczyźniani popierali w Powstaniu Styczniowym Rosję, a dzisiaj?

  15. Trudno wyciagac wnioski na temat sily demokracji czy slabosci dyktatury w danym kraju po jakosci zjadanych osmiorniczek.
    Hasla demokracji osmiesza na calym swiecie Obomba ,mordujac setki niewinnych ludzi.

  16. Wiesiek59 –
    „Owszem istnieje w każdym kraju demokracja.
    WIEJSKA.
    Lokalne społeczności wybierają sensownych ludzi do władz, rządzących po kilka kadencji, a najczęściej do śmierci.
    Im wyżej, tym gorzej…..”
    Tu się całkowicie zgadzam – w sąsiedniej gminie wójt sprawuje swój urząd już szóstą albo nawet siódmą kadencję. Kandydaci na radnych znani są osobiście swym wyborcom – niekiedy nawet od dzieciaka. Tam się wybita konkretna osobę – przynależność partyjna nie ma żadnego znaczenia, komitety wyborcze maja charakter obywatelski a nie partyjny.

  17. Panie profesorze Zielonka! Ma Pan prawdziwy dziennikarski talent. Chciałbym widzieć w Polsce lewicę złożoną z takich jak Pan ludzi. Niestety pod tym względem nasza młoda demokracja jest uboga. Za lewicę w Polsce często robią prawdziwe kapitalistyczne wilczki, obrońcy pasożytniczych grup interesów, oraz byłe politruki, a także osoby zwyczajnie niedouczone i odczuwające niechęć do zdobywania wiedzy i prowadzenia dyskusji społecznej na odpowiednim, cywilizowanym poziomie.

  18. Vera
    23 lutego o godz. 0:46
    Co za bzdury piszesz. cytuję
    ” Powrót establishmentu z dawnym myśleniem zaowocował katastrofą 1939.”
    Myślisz, że katastrofa wrześniowa by się nie zdarzyła gdyby nie te problemy z demokracja i secesja? Jeżeli tak, to postudiuj przyczyny II wojny światowej i powody dla których pozwolono Hitlerowi pobić Polskę mimo sojuszu z bardzo mocną Francją i Anglią.

  19. Vera
    Jesteś naiwna.
    Ten wspaniały, jak piszesz, twór ;
    „”To pozwoliło na zbudowanie wspaniałej społecznej gospodarki rynkowej, powstania Unii Europejskiej i pokoju i harmonii w Europie.””
    To twór o charakterze mafijnym, wszechobecny w historii ludzkości.
    Pojęcie „mafia” nie dorobiło się jeszcze definicji, na ogół kojarzy się z
    mafią sycylijską, amerykańską.

    GW pisze , że w Europie mamy mafię farmaceutyczną, która wykorzystuje
    różnice w cenach leków, tę międzypaństwową różnicę, i co i nic, możemy
    się tylko przyglądać, bo zjawisko jest zadekretowane w ustawach, w prawie
    – jest legalne.
    Jeżeli GW nazywa to zjawisko „mafią”, to chyba tak jest, przecież jest to wyrocznia medialna.

    http://wiadomosci.wp.pl/wid,17275882,wiadomosc.html

  20. @maciek
    To, co napisałam to nie jest żadna teoria wszystkiego tylko parę przekrojowych uwag na temat, co jest motorem postępu i rozwoju demokracji a co nie jest. W tym, co napisałam kilka stwierdzeń jest mocnych a inne mniej (jak to, że elity doprowadziły do końca PRL). Na każdy proces historyczny nakładają się różne prądy, ruchy i przyczyny dlatego ten, który wyrywa jedną i próbuje wokół niej budować teorię wyjaśniania historii zarzucając innym naiwność sam jest wykazuje płaskość poglądów.
    Wcale mnie nie interesuje 1939 a dzisiejsze odwracanie historii i rozdawanie połowy Warszawy z Wilanowem włącznie ich byłym właścicielom połączone z gwałtownym wzrostem udziału różnych -iczów we władzy. To się może tylko bardzo źle skończyć bo oni już w 18 wielu pokazali co potrafią. Podejrzewam też, że ci, którzy dzięki komunizmowi mogą dzisiaj produkować się na forach najpewniej wrócą do swojego stanu pańszczyzny odpracowując długi przez całe życie.
    @Wacław
    A jednym ratunkiem jest ta wspaniała Unia. Bo widzisz, w przeciwieństwie do ciebie ja znam Unię od 38 lat z praktyki i wiem, od kiedy zaczęły się kłopoty i kto jest ich przyczyną. Zadziwia jak ci, którzy mają sami słabe pojęcie chcą uczyć innych.

  21. Vera
    24 lutego o godz. 8:37
    Napisałaś koszmarną bzdurę i brniesz dalej. Nie masz pojęcia o tym czy znam UNI’ę , bo jestem dla ciebie anonimem , ale ex katedra piszesz „w przeciwieństwie do ciebie ja znam Unię”
    Sama sobie zaprzeczasz raz pisząc „Wcale mnie nie interesuje 1939” a to przecież bardzo ważna data historyczna , a przedtem „To, co napisałam to nie jest żadna teoria wszystkiego tylko parę przekrojowych uwag na temat, co jest motorem postępu i rozwoju demokracji a co nie jest”
    To pytam się jak można raz mówić, że część historii mnie nie interesuje, a potem pisać uwagi które możliwe są jedynie do sformułowania na bazie historii?
    Kuriosum odpowiedzi do mnie jest zdanie „Na każdy proces historyczny nakładają się różne prądy, ruchy i przyczyny dlatego ten, który wyrywa jedną i próbuje wokół niej budować teorię wyjaśniania historii zarzucając innym naiwność sam jest wykazuje płaskość poglądów.”
    Czy to pijesz do mnie i do tego, że wykazałem kompletna bzdurę twej wypowiedzi cytuję ” Powrót establishmentu z dawnym myśleniem zaowocował katastrofą 1939.”
    Bo ja nic nie „wyrywałem” tylko stwierdziłem to co wszyscy znający historie wiedzą Przyczyna katastrofy 1939r były zupełnie inne procesy historyczne niż to co próbujesz zasugerować.

  22. Vera
    napisała:”A jednym ratunkiem jest ta wspaniała Unia. Bo widzisz, w przeciwieństwie do ciebie ja znam Unię od 38 lat z praktyki i wiem, od kiedy zaczęły się kłopoty i kto jest ich przyczyną. Zadziwia jak ci, którzy mają sami słabe pojęcie chcą uczyć innych.”

    Te 38 lat praktyki unijnej należy podzielić na dwie części: do 1990 do upadku Rosji radzieckiej , i po tym przełomowym okresie, w którym Europa połknęła haczyk liberalizmu i zaczęło się; hulaj dusza piekła nie ma.
    Europa zachodnia z jednoczesnym trwaniem demokracji i liberalizmu – gaśnie
    nam w oczach. Przyczyna tego upadania, jest w zaniku wartości, w bezmyślności,
    a nie w biednych krajach przyjętych do Unii. Nawet z tej głupoty Unia zafundowała nam wojną domową na Ukrainie.

  23. @Wacław
    Ja też tak uważam, że po 1989 wszystko się zmieniło na gorsze. Tyle, że cezurą nie jest upadek ZSRR tylko przyjęcie wypierdków mamuta do Unii. Czy nie jest raczej tak, że to Polska zaraziła Unię swoją nienawiścią do wszystkiego w wszystkich. I pogardą dla systemów socjalnych, związków zawodowych i praw pracowniczych. Czy od 20 lat nie słychać, że to eurokołchoz i powinien zostać zlikwidowany? A właściwie to sam się rzekomo likwiduje. Może to Polska wbiła nóż w plecy Unii dzieląc Europę na starą i rzekomo nową? Kto pluł na Unię jadąc na wojenkę w Iraku? Może to Polska zafundowała Unii wojnę na Ukrainie. Kto jeszcze dzisiaj wyzywa Unii, że bardziej że zależy na współpracy niż na wojnie? Od 20 lat jedyne marzenie to dokopać leżącej Rosji. Leżącą najłatwiej kopać bo gdyby nie leżała to by mogła oddać – takie Polskie bohaterstwo.

  24. W pojmowaniu demokracji i liberalizmu jest przyczyna zapaści unijnej.
    Demokracji , jako pojęcie, zostało sprowadzone do samego aktu wyborczego,
    to, że wybrańcy mają służyć elektoratowi nie istnieje, urodziła się nam – mafia demokratyczna.
    Podobnie jest liberalizmem, czyli wolnością gospodarczą, miało to służyć wzrostowi
    gospodarczemu, a służy grupom interesu.
    Czy potrzebujesz przykładów?
    W Polsce doszło do paradoksu; tylko 20 procent uprawnionych głosowało w ostatnich wyborach do PE. Nikt się tym nie przejmuje, nie wyciąga wniosków,
    nie wyrywa sobie włosów z głowy żaden polityk, publicysta.