Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki Na przekór - Blog Jana Zielonki

21.01.2015
środa

Co z tym państwem?

21 stycznia 2015, środa,

Odwiedziłem muzeum historii państwa włoskiego w dniu, kiedy szacowny dziennik „La Repubblica” opublikował dane na temat zaufania Włochów do swojego państwa. Okazało się, że ufa tylko 15 proc. ankietowanych. To wyjątkowo mało nawet jak na standardy włoskie, choć przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele.

Każdy kolejny skandal ujawniający ogromne wpływy mafii w różnych częściach kraju pokazuje, że państwo włoskie nie jest w stanie zapewnić rządów prawa. Sprawy sądowe ciągną się w nieskończoność. Administracja jest duża, ale niewydolna. Nie potrafi np. wyegzekwować od firm płacenia obowiązujących podatków. Dług publiczny jest ogromny i ciągle rośnie. Publiczna służba zdrowia znalazła się na granicy bankructwa. Imigracja jest poza jakąkolwiek kontrolą. Parlament jest wiecznie skłócony, a rządzenie przypomina grę pozorów. Zresztą jak rządzić bez stałej i solidnej parlamentarnej większości?

Ktoś mi powie, że Włochy to przykład szczególny – sztuczne państwo pełne paradoksów. W muzeum zobaczyłem, że prototyp państwa włoskiego w XIX wieku był Królestwem Sardynii, ze stolicą nie w Sardynii, ale w Piemoncie (Turyn), i monarchą z Savoy (położonym jeszcze dalej na północ) [1]. Architektami nowego państwa byli nie tylko włoscy patrioci, tacy jak hrabia Cavour czy generał Garibardi, ale też Napoleon III i Otto von Bismarck. Pierwsza wyprawa wojskowa nowego państwa nie wiodła na Rzym, ale na Krym.

Historia Włoch wydaje się paradoksalna tylko obcokrajowcom. Podobnie z innymi państwami. Fryderyk Wielki nazwał Polskę „wolnym krajem z uwięzionym narodem” i nie rozumiał, jak tą republiką może rządzić król. Z kolei na czele monarchii węgierskiej stał kiedyś nie król, ale admirał, i to bez floty. Każde państwo ma swoje „dziwne” rozwiązania i losy, ale w Europie państwa wyrosły na najważniejszych aktorów politycznych w XIX, a zwłaszcza XX wieku z uwagi na cztery wielkie atuty: zapewniały obronę, demokrację, administrację i opiekę społeczną.

Wszystkie te atuty są dzisiaj mocno nadwątlone. Które z państw europejskich jest dzisiaj w stanie zagwarantować sobie obronę? Nawet potęgi nuklearne, takie jak Anglia i Francja, muszą polegać na sojuszach. Armie poborowe są reliktem przeszłości nie tylko z uwagi na rozwój technologii wojskowej, lecz również na coraz mniejszą gotowość młodych obywateli do narodowych poświęceń. Budżety wojskowe państw Europy stale się kurczą – z paroma tylko wyjątkami.

Państwa nie lepiej się spisują w roli organizatora procesu demokracji. Państwowy model demokracji reprezentatywnej, formalnie opierający się na parlamentach, partiach i wyborach, traci popularność i staje się coraz bardziej dysfunkcyjny. Zaufanie społeczne do parlamentów i parlamentarzystów zostało nadwerężone po serii afer, które nie ominęły nawet Westminsteru, tej „matki” demokracji parlamentarnej. W partiach dramatycznie spada liczba członków, natomiast wzrasta średnia wieku. Nawet w tak względnie dobrze funkcjonującym państwie jak Szwecja odsetek obywateli, którzy uważają, że politycy oderwali się od rządzących, wzrósł w ciągu ostatnich dziesięcioleci z 35 proc. do 70 proc.

Minęły też czasy, kiedy państwa były najważniejszymi podmiotami administracyjnymi. W niektórych (głównie północnoeuropejskich) państwach trwają zakrojone na wielką skalę prywatyzacja, deregulacja i urynkowienie systemów administracyjnych. Mnożą się agencje niezależne od rządu centralnego. To one regulują i nadzorują rozmaite gałęzie administracji. Kwitnie partnerstwo publiczno-prywatne. Państwo stało się zaledwie jednym z wielu organów administracji. Tam, gdzie (głównie w państwach południowoeuropejskich) nieformalne sieci korporacyjne i klientystyczne utrudniają podobne reformy zarządzania publicznego, administracja – upolityczniona, rozdęta i oporna – pozostaje formalnie w rękach państwa.

Jednak wobec wzrostu długu publicznego pada ona ofiarą cięć budżetowych (dość zresztą nieprzemyślanych) i nie wiadomo, czy kiedykolwiek otrząśnie się z szoku. Państwa tracą także władzę administracyjną w wyniku przekazywania uprawnień samorządom regionalnym i lokalnym. Widać to najwyraźniej na przykładach Belgii, Wielkiej Brytanii, Włoch i Hiszpanii, ale tradycyjnie scentralizowane Francja czy Polska także administrację decentralizują.

Świadczenia socjalne są dzisiaj piętą achillesową, a nie atutem państw. W niektórych krajach jest to wynikiem małego lub ujemnego wzrostu gospodarczego w ostatnich dwóch dekadach. W innych – jest to skutek neoliberalnej rewolucji. Tak czy tak państwowe systemy emerytalne idą w rozsypkę i rośnie znaczenie prywatnych funduszy. W niektórych krajach okazało się, że wyspecjalizowane organizacje pozarządowe (obywatelskie i wyznaniowe) łagodzą nędzę skuteczniej niż rządy. Postępuje prywatyzacja oświaty i systemów opieki zdrowotnej, a wraz z nią urynkowienie tych ważnych świadczeń. O dostępie do dobrej jakości szpitali, szkół i mieszkań decydują dziś w większym stopniu reguły i zdolności administracyjne wielkich miast lub regionów niż państwa.

Wszystkie te zjawiska nie muszą prowadzić do upadku państw. Ich rola i pozycja na mapie politycznej jest inna. Myślenie, że państwo wszystkie sprawy za nas załatwi, należy odłożyć do lamusa. W tym względzie cytowane wyniki badań z „La Repubblika” pokazują dużą dozę realizmu Włochów. A co Polacy myślą o sile i użyteczności swojego państwa? Pora zacząć poważną dyskusję na ten temat.

[1] Museo Nazionale del Risorgimento Italiano, Via Accademia delle Scienze, 5, Torino. Otwarte w godzinach 10–18 z wyjątkiem poniedziałków. Znajdą się w muzeum także ciekawe polskie akcenty.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Ciekawy obraz rzeczy. Czekam na kolejne.

  2. Domyślam się co Polacy myślą o skuteczności państwa, zwłaszcza ci pracujący za granicą.
    Wygląda na to, że tak czy siak czeka nas Korwinizacja-Mikkezacja.

  3. Witam i jestem zaszczycony, że na stronie Polityki pojawił się prof. Jan Zielonka zasiadający na katedrze Ralfa Dahrendorfa w Oxfordzie. Nie mieliśmy tu dotychczas takich osobistości. Dziękuję. Miło mieć takich „kolegów po blogu”. I ciekawie czytać.
    Na pytanie profesora mam smutną odpowiedź. Polacy o swoim państwie nie myślą (poza jednostkami). Polacy swojego państwa nie lubią i nie chcą o nim myśleć. W nienazwanej, ale dominującej wizji państwo ma być jak Bóg Gromowładny (niewidoczne, bezkosztowe itp., a od czasu do czasu walące piorunami w jakieś siedlisko zła) albo jak słynna pastylka, która „przeczyszcza, nie przerywając snu”. Bo nie tylko rewolucja jest w Polsce „prześniona”, codzienność też. Oniryczna specyfiki kultury blokuje myślenie, a stymuluje śnienie. To widać w debatach. Polska polityka jest o tym, co się komu śni, a nie o takich banałach jak realia, którymi zajmuje się państwo. Państwo zajmuje centralną pozycję w naszej topografii śnienia, ale jest na kompletnym marginesie zbiorowego myślenia. To nas różni od społeczeństw północy, które mają do państwa pragmatyczny stosunek, a śnią o innych sprawach.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Elita polityczna oderwana? Kiedyś prezydentem Niemiec został SIODLARZ, F. Ebert, który okazał się wielkim patriotą i pierwszym sługą swojego państwa, był działaczem związkowym i partyjnym po godzinach, dopiero potem został zawodowym politykiem, najpierw jako wydawca partyjnej gazety a potem parlamentarzysta. A dziś – młodzieżówka partyjna, gdzie trzeba nauczyć się ładnie składać rąsie i znaleźć sobie patrona, potem nauka mówienia tak by mówić ,,na okrągło”, mieć prezencję. Przypomnę, punkt zwrotny cassus debaty Nixon – Kennedy w 1960r – wśród słuchaczy radiowych Nixon wypadł lepiej (może nie miażdżąco) wśród widzów TV to Kennedy zwyciężył. Od tego czasu mamy ,,demokraturę” ładnych zer.
    Władza przeszła w ręce ,,niezależnych” ekspertów – np. w USA Sekretarzami Skarbu są ludzie wywodzący się z sektora bankowego i po robocie ,,na państwowym” tam wracający. Nie ma więc się co dziwić, że żadnego kagańca na rozbestwioną finansjerę nikt nie próbuje nakładać. A z naszego podwórka? Symptomatyczne – ,,socjaldemokrata” Kwaśniewski nie wykazał się żadną socjaldemokratyczną inicjatywą – może w tym jest klucz do późniejszej posady doradcy Kulczyka?
    Innym ciekawym przykładem jest Szwecja – od początku naszej transformacji słyszymy, że ,,wkrótce się załamie” i nie złamuje pomimo działalności neoliberłów typu Reinfeldta wiercących ciągle dziury w systemie – obniżka podatków – brak kasy – więc znów obniżka – znów brak kasy = system jest niewydolny. I znów trzeba ciąć biednym i obniżać bogatym. Obłędna logika – bo kasa ta NIE TWORZY miejsc pracy, nie kreuje popytu ona po prostu leży albo jest mielona w globalnym kasynie.
    Tu i w ten sposób opisane Włochy to być może kraj przyszłości – z żyjącą ponad prawem elitą, z ogłupioną hedonizmem, wegetującą populacją, gdzie prywatne korporacje będą organizować życie ludzi wedle swoich potrzeb (więcej pracować za mniej – albo pracować na gorszych warunkach – albo nie pracować) a gdzie mafia stanowi konglomerat policyjno-sądowniczo-biznesowy, ze sprywatyzowanymi służbami socjalnymi – edukacją czy służbą zdrowia (wg. nowego systemu – usługi edukacyjne i zdrowotne) co pozwoli założyć każdemu kaganiec zadłużenia lub choćby niedostatku materialnego. Z punktu widzenia beneficjentów tego systemu imigranci są w nim nieodzownie potrzebni – im z biedniejszych krajów tym lepiej – pewnych rzeczy nie udało się relokować do ,,Chin” więc sprowadza się ,,Chiny” do Europy, co pozwala na obniżenie stawek lokalnej populacji a poza tym umożliwia skanalizowanie gniewu podlegających degradacji materialnej i społecznej obywateli na ,,obcych”. Ci znów z tego względu (jak i swojej kulturowej obcości) nigdy nie staną się częścią społeczeństwa.
    Stąd teraz mamy zalew nacjonalistycznego prawactwa w Europie – ono żywi się UZASADNIONYM gniewem obywateli krajów (niewielu jest wśród nich przekonanych rasistów). Ważne jest jedno – szczekając na ,,obcych” nie szczekają na realnych sprawców swojego upadku – finasjerę, elity biznesowe i wysługujące się im elity polityczne

  6. Przecież to jest analiza stanu naszego państwa, a nie Włoch. Już niedługo świat zostanie podzielony na korporacje i będzie funkcjonował jak korporacja. Człowiek nie będzie się tam liczył. Tylko zysk i teraz już tak się niestety dzieje.
    pozdrawiam

  7. Przyszłość państw jako takich to temat ciekawy, jednak podobne spekulacje wymagają szerszej perspektywy, niż nakreślona, brak też ram czasowych.

    Przykładem „rośnie znaczenie prywatnych funduszy”. To znaczenie zapewne wzrośnie najbardziej wtedy, kiedy piramidki finansowe jakimi sa fundusze zaczną się załamywać, a ludzie przestaną się na to godzić.

    Tylko pośrednio zostało wspomniane zjawisko rosnącej robotyzacji, a przecież znacznie większe znaczenie niż w wojsku będzie miała ona dla strukrury zatrudnienia i własności, w tym ostatnim przypadku sprzyjając koncentracji majątku i powszechnemu ubożeniu ogólu.

    Zupełnie zostało pomięte zjawisko gwałtownie rosnącej informatyzacji społeczeństw, zjawiska świeżego, więc kompletnie poza regułami, gdzie być może wieków będzie wymagało przeorientowanie postaw podobnie jak to miało wcześniej z niewolnictwem (np. kto obecnie protestuje przeciwko brutalnemu naruszaniu jego wolności przez wszechobecne reklamy? Kto w ogóle zadaje pytanie, czy jakiś bezimienny twór ma prawo narzucać się innym z informacją bez ich zgody i płacenia im za to? Kto pamięta, że nie tak dawno dopiero wprowadzono prawo, że człowiek nie może sam siebie sprzedać? Kto rozumie, jak się ma ta zasada do podsuwanej zgody na używanie telefonu pod warunkiem indywidualnej indoktrynacji?)

    Dochodzą zmiany klimatyczne i spodziewane w związku z tym (i już rozpoczete) wędrówki ludów.

    Obawiam się, że skoro nie znamy prognoz co do wszystkiego powyższego, przyszłość państw możemy nakreślać od lewa do prawa.

  8. „. A co Polacy myślą o sile i użyteczności swojego państwa?”

    Co mogą Polacy myśleć o państwie, które zdaniem ministra spraw wewnętrznych istnieje tylko teoretycznie? To chyba zamyka dyskusję na ten temat.

  9. @Jacek Zakowski 21 stycznia o godz. 13:34
    „Polacy swojego państwa nie lubią i nie chcą o nim myśleć.”

    Heh, panie Jacku, kluczem jest słowo ‚swojego’ i nie wiem, skąd wzięte, spojrzenie na państwo jako coś do lubienia.

    Najważniejsze – zarówno p. Zielonka jak i pan mylicie relacje. Ja się w tym państwie urodziłem i nikt się mnie nie pytał o wybór, więc to nie jest moje państwo, ale to ja jestem tego państwa. Takie niezrozumienie relacji jest grzechem pierworodnym nie pozwalającym na prawidłowe zadawanie pytań, a tym samym na uzyskanie jakiejkolwiek sensownej odpowiedzi. I ja tej konkretnej relacji nie wskazuję z przekąsem, ale zupełnie poważnie…

    Ważne jest też rozumienie, że celem państwa nie jest jego lubienie przez kogoś. To się przydaje w jego działaniu, ale nie jest celem. Jeśli więc zaczynamy roztrząsać to ‚lubienie/nielubienie’, to zaczynamy roztrząsać, czy techniki właścicieli państwa mające na celu skłonienie nas do takich uczuć wobec (i wbrew) rzeczywistości odnoszą skutek.

    A kto jest właścicielem tego państwa? Może od tego pytania zacznijmy, a potem zaczniemy się zastanawiać, dlaczego ciagle ktoś stawia nam pytania o lubienie.

  10. @Entres

    Piszesz, ze ,,to nie jest moje panstwo tylko ja przez fakt rodzenia w nim jestem jego” A ja uwazam, ze ,,to” panstwo to tylko miejsce na Ziemi, ktore jest oddzielone od innych miejsc kreska na mapie i to ode mnie zalezy czy uznam je za swoje? A o to najlatwiej gdy jakies miejsce sie lubi? A to jest wypadkowa wielu czynnikow min. jak to miejsce o mnie zabiega. To dlatego imigranci pozostaja w UK albo Irl bo tamte kraje bardziej sie ,,staraja” by je ,,lubic”? Polska traktuje swoich obywateli jak poloczenie idioty z bydlem roboczym i dojna krowa dostaje od ludzi ,, odpowiedz” na poziomie swojego ,,starania”?
    Ps. ze wzgledu na bycie podoficerem rezerwy i wobec wzmozenia bojowego, szczegolnie zagrozony konicznoscia osobistego

  11. Dania odporu wzmozeniu rosyjskiemu prywatnie uznalem, ze skoro mamy w samej Warszawie mamy 702 zamkniete osiedla gdzie wlasciciele sie chronia przed swoimi rodakami to moze niech tez chronia sie swoim plotkiem przed Ruskimi? Skoro ochroniarz sklepu chroni sklep ale ,,nie widzi” kradziezy roweru spod ,,chronionego” sklepu bo nie nalezy to do jego obowiazkow to niech broni tez sklepu przed zrabowaniem prze agresorow? Jezeli Kulczyka stac na ochrone swojego kawalka Poznania to niech broni go na wypadek W?

  12. A co Polacy myślą o sile i użyteczności swojego państwa?
    Dyskusja już się zaczęła po wystąpieniu pani Magdaleny Ogórek , która niezwykle dobitnie przedstawiła odczucia młodego pokolenia Polaków:
    „W 2015 roku mamy Polskę nierówności społecznej, mamy Polskę braku perspektyw, Polskę wykluczeń, umów śmieciowych, masowej emigracji młodzieży, gigantycznego zadłużenia, gigantycznych, wieloletnich kolejek do lekarzy, obowiązkowej pracy do 67. roku życia, Polskę, gdzie wybieramy parlamentarzystów nie do reprezentowania naszych interesów, ale wybieramy przedstawicieli zaklinowanych, zacietrzewionych plemion, które wciągnęły nasz kraj w destrukcyjną zacietrzewioną retorykę „

  13. Myślę że najlepiej sprawdza sie model państwa oparty na – AFGANISTANIE – klany, rody, szczepy.
    Brak administracji, władza w doświadczonych rekach starszyzny, dobra opieka rodziny nad starcami i dziećmi, silna obrona wojskowa.
    Afganów nikt jeszcze nie pokonał militarnie.

  14. Mój poprzedni wpis jest oczywiscie cyniczny. Europejskie demokracje rozrosły sie i doszły do absurdu. Światem żądzą oligarchowie (multi-milionerzy, poprzez podkupionych polityków), dawniej Agora dzisiaj Davos. Ludzie głosują, ale politycy są na pasku bogaczy. Paranoja.
    Po ewentualnej wojnie nuklearnej zaczniemy znowu od struktur plemiennych.

  15. Dobry artykuł, treść zapewnie nieco bolesna dla awangardy blogowej pisma Polityka.

    Tobrzmi jako blasfemia…. ale okazuje się, że rola państwa nie musi polegać na zapewnianiu obywatelom darmowych szczoteczek do zębów oraz papieru do wycierania nosa.

  16. Jacek Zakowski
    21 stycznia o godz. 13:34 5
    ================================
    Tu w tym zdaniu jest odpowiedź – dlaczego instytucja państwa w większości obszarów zasiedlonych przez ludzi bankrutuje:

    „”To nas różni od społeczeństw północy, które mają do państwa pragmatyczny stosunek, a śnią o innych sprawach.””

  17. Asumpt do oceny roli państwa,na straży dobra wspólnego obywateli,nawet jezeli uważają,że bez ich świadomej decyzji zostali obywatelami,daje a może podsuwa ,pejoratywnie, wypowiedż proffa Modzelewskiego ,ekonomisty,nie zostawiajacego suchej nitki na konstruktorach,beneficjentach oraz służbach państwa majacych nadzorowac dobro obywateli w głośnej, ostatnio zwłaszcza, hipotecznych kredytów frankowych.
    Odsyłam do Onet.pl
    W kazdym razie,jezeli uwierzyc auterytetowi Modzelewskiego,banki,ręka w rękę z tzw Nadzorem,sprzedały obywatelom ,chronionym jakoby,”toksyczne produkty finansowe”
    (prawie jak amerykańskie subprime opakowane w pakiety z zapachem fiołków) ,dołujace egzystencję obywateli po kres życia na tym łez padole.
    Wychodzi na to,że tzw państwo,jest nie tylko wehikułem powodzenia wszelakiego kasty politycznej ,lecz przede wszystkiem,wehikułem wyzysku maluczkich przez tzw finansjerę,
    w kooperacji z kastą polityczną zapewniajacą,poprzez przemyslny mechanizm demokracji partyjnej legislację i tzw „nadzór” .
    Myślę,ze „kasta” zbiera tylko resztówki.
    Sadząc po klasie kasty jej to zupełnie wystarcza.

  18. oczywiscie winno byc „historii hipotecznych…”.Wtrącił się Nadzór wycinając „historii”

  19. Jacek Zakowski
    21 stycznia o godz. 13:34 5
    ================================
    Tu w tym zdaniu jest odpowiedź – dlaczego instytucja państwa w większości obszarów zasiedlonych przez ludzi bankrutuje:

    “”To nas różni od społeczeństw północy, które mają do państwa pragmatyczny stosunek, a śnią o innych sprawach.””

    A więc co nas tak różni, że państwa północy tj. Szwecja , Norwegia, Finlandia,
    Anglia, Islandia – są pragmatyczne w swojej państwowości.
    Dotyczy to także Szwajcarii, nawet Austrii.
    To środowisko decyduje o tym, a właściwie przypadkowy dla tych krajów sposób odżywiania mózgu przedstawicieli tych narodów. Zwracam uwagę słowo przypadkowy, a nie wymuszony przez kogokolwiek.
    Patologiczny mózg, jego czynność,czyli ludzie źle żywieni, nie mogą stworzyć zdrowej państwowości.
    Szwedzi już w połowie XVII wieku pokazali Polakom, że przewyższają intelektem Polaków. Mam na myśli potop szwedzki.
    Anglicy stworzyli wielką państwowość na początku XVII wieku, miały wtedy miejsce historyczne zmiany polityczne, gospodarcze, a w konsekwencji kulturowe.
    Anglicy zmienili swoje środowisko, przypadkowo, z państwa rolniczego stali się pasterskim i trwają w tym stanie do dziś. W konsekwencji stali się wielkim Imperium Brytyjskim. Teraz upadającym , co też ma swoją przyczynę w zmianach środowiskowych.
    Chiny: to określone,też przypadkowe, zmiany środowiskowe robią z tego kraju potęgę gospodarczą, o wielkim potencjale rozwojowym. Żywienia roślinnego- ryż-
    Chińczycy przechodzą na żywienie produktami pochodzenia zwierzęcego, wieprzowiną głównie, zjadają więcej niż połowę światowej produkcji.

    Inny przykład: odsłuchuję właśnie książkę amerykańskiego pisarza „Udręka i ekstaza” , która jest biografią Michała Anioła, geniusza sztuki, genialnego rzeźbiarza …. urodził się we Florencji, w Toskanii, w republice florenckiej.
    To środowisko ówczesnej Toskanii, Florencji ukształtowało, wychowało, wykształciło Michała Anioła. Irving Stone między wierszami opisuje to środowisko, w szczególności to, jak żywiono się w ówczesnym czasie we Florencji, która w czasach młodości Michała Anioła była potęgą polityczną, gospodarczą , kulturową…

    Te rewelacje, które tutaj wygłaszam – nie są moim dziełem. Powtarzam tylko to,
    co odkrył nasz , moim zdaniem wielki Polak, niedoceniany, skromny lekarz medycyny Jan Kwaśniewski rocznik 1936, mieszka w Ciechocinku.
    To co napisałem można przeczytać, przestudiować w książce pt. ” Jak nie chorować” została wydana na początku XX wieku. Po szczegóły odsyłam na stronę
    http://www.dr-kwaśniewski.pl .
    Jego odkrycia oceniam na miarę Kopernika, Newtona, Einsteina…
    Dzięki Kwaśniewskiemu dowiedziałem się nie tylko o tym co trzeba zrobić, żeby państwo dobrze funkcjonowało,ale również jak unikać kryzysów gospodarczych, wiem teraz, dlaczego cywilizacje ludzkie powstają i dlaczego giną.
    To żadna tajemnica, żeby coś dobrego zrobić, najpierw trzeba być zdrowym.
    Jan Kwaśniewski odkrył dla całego świata tą tajemnicę.

  20. Wacław…. pleeez. Doceniamy, wierzymy ale dziękujemy.

    Jednocześnie błagamy, ażebyś apoteozę wieprzowiny wygłaszał raczej na spotkaniach Herba Life. Tutaj grasują niewdzięcznicy, odzew będzie nieadekwatny do rangi tego kluczowego naukowego zagadnienia.