Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

19.10.2015
poniedziałek

Widmo nieliberalnej demokracji

19 października 2015, poniedziałek,

Coraz więcej komentatorów uważa, że za parę tygodni Polska dołączy do grona demokracji nieliberalnych. Najdobitniej ujął to Wojciech Sadurski w „Gazecie Wyborczej”: „Stawką w zbliżających się wyborach jest charakter polskiej demokracji. Zdecyduje się, czy to będzie model zachodnioeuropejski, czy model demokracji nieliberalnej w stylu Orbána, Putina lub Erdoğana”.

Nie jestem wróżką, więc wstrzymuję się od spekulacji na temat przyszłości. Wrzucanie do jednego worka Orbána, Putina, Erdoğana i Szydło wydaje mi się dużym uproszczeniem. Ale takie są realia kampanii wyborczych.

Fascynuje mnie jednak pytanie, czy Polska kiedykolwiek była demokracją liberalną. Rzut oka na kolejne rządy po 1989 roku nie daje na to jednoznacznej odpowiedzi. Choć aspiracje zazwyczaj były liberalne, to praktyka konsekwentnie podważała liberalne pryncypia.

Oczywiście pojęcie liberalizmu nie jest jednoznaczne. Klasyczny liberalizm kładzie nacisk na wolność, społeczny liberalizm – na równość. Wolność może być rozumiana jako możliwość robienia czegoś lub jako brak zewnętrznych ograniczeń (wolność do i wolność od). Pojęcie liberalizmu jest inne w Ameryce i Europie. Pisał o tym elokwentnie na przykład oksfordzki filozof Isaiah Berlin.

Ale dla tych, którzy knuli demokrację w ostatnich latach komunizmu, sprawy wyglądały stosunkowo prosto. Chcieliśmy pisać bez cenzury, rozmawiać telefonicznie bez podsłuchów i podróżować bez ograniczeń. Domagaliśmy się wolności zgromadzeń i zrzeszeń, w tym wolnych związków zawodowych. Chcieliśmy uwolnić Kościół od prześladowań i skończyć z traktowaniem prywatnej wiary religijnej jako publicznej deklaracji politycznej. Oczywiście opowiadaliśmy się przeciwko represjom osób z uwagi na ich poglądy, nie mówiąc już o torturach. Nikt z nas nie agitował za budowaniem murów, używaniem prawa do manipulacji ideologicznej czy za wysyłaniem wojsk do innych krajów. Nie pamiętam, by ktoś w tych czasach usprawiedliwiał nierówności społeczne, nie mówiąc już o eksploatacji ekonomicznej. Zakładaliśmy, że demokracja zagwarantuje nam wolność i sprawiedliwość społeczną.

Demokrację udało nam się zbudować przy pomocy NATO i UE. Są wolne wybory, pluralizm polityczny i niezależne sądy. Pytanie tylko, czy ta demokracja jest liberalna. W ostatnich tygodniach politycy ze wszystkich głównych partii kwestionowali podstawowe prawo człowieka do azylu politycznego rzeszom uchodźców z Syrii. Ci sami politycy usprawiedliwiali wcześniej tortury, rażące nierówności społeczne, kontrolę naszych rozmów i korespondencji przez służby specjalne, nie mówiąc już o awanturach militarnych – takich jak te w Iraku czy Libii.

Oczywiście żaden z tych polityków nie gloryfikował nieliberalnych praktyk, ale wymyślał argumenty, by je w jakiś sposób wytłumaczyć czy nawet uzasadnić. Mało który polityk wystąpił publicznie, krytykując te praktyki. Narracja była mniej więcej tego typu: oczywiście jesteśmy przeciwko torturom, ale nie można odmówić współpracy amerykańskim sojusznikom w zwalczaniu islamskich fundamentalistów.

Oczywiście uchodźcom należy się azyl polityczny, ale lepiej ich trzymać w obozach na terenie Turcji, bo nasz kraj nie jest gotowy na multikulturowość.
Oczywiście jesteśmy przeciwko masowej inwigilacji przez służby specjalne, ale Snowden czy Assange to awanturnicy polityczni pomagający Putinowi.
Oczywiście jesteśmy za sprawiedliwością społeczną, ale nie możemy dusić naszych przedsiębiorstw podatkami i prawami dla pracowników.
Oczywiście opowiadamy się za rozdziałem Kościoła od państwa, ale Polska jest katolicka i nasze prawo musi to uwzględniać.

Argumentacja tego typu jest zrozumiała w przypadku tych, którym samo słowo „liberalizm” wydaje się brzydkie, obraźliwe czy wręcz zbrodnicze. Problem w tym, że mówimy o politykach i, niestety, o dziennikarzach, którzy aspirują do oświeconych tradycji Zachodu. Czy nie widzą oni nieliberalnych aspektów ich własnych poglądów i polityki? Czy nie zdają sobie sprawy, że ich myślenie przekracza czy zamazuje granicę między tym, co jest liberalne, a tym, co jest nieliberalne czy wręcz barbarzyńskie?

Różnica między stanowiskiem liberalnym a nieliberalnym nie jest tylko teoretyczna. Zewnętrzni aktorzy polityczni i gospodarczy inaczej traktują kraje liberalne i nieliberalne. Putinowi nieliberalizm może ujść na sucho, ale Viktor Orbán płaci za to dość wysoką cenę. Członkostwo w UE i NATO do czegoś zobowiązuje. Inwestycje w krajach nieliberalnych wiążą się z określonym ryzykiem.

Najważniejsze jest jednak co innego. Demokracja traci legitymizację, czy nawet sens, gdy nie ma w niej miejsca na sprawiedliwość społeczną, poszanowanie podstawowych wolności i prawa człowieka. W nieliberalnym państwie do głosu prędzej czy później dochodzą polityczni awanturnicy. Takiego scenariusza nie chce ani PO, ani PiS, ani Zjednoczona Lewica. Potrzebujemy na ten temat głębszej samokrytycznej refleksji. Miejmy nadzieję, że będzie ona możliwa po upływie gorączki wyborczej.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Nieliberalna demokracja? Kaczyński mówi, Szydło klaszcze, a reszta słucha.

  2. Proponuję na wstępie rozróżnić liberalizm od neoliberalizmu.
    W Polsce dominuje neoliberalne praktyka polityczna.
    To „neo” jednak robi ogromną różnicę.

  3. „Wygra Prawo i Sprawiedliwość. Jeżeli nie stanie się nic, co pomogłoby Platformie, PO spadnie do 15, może 16 procent. Stawiam dolary przeciwko kasztanom, że wynik Platformy będzie dużo, dużo niższy. A to oznacza, że nieważne, jaki będzie wynik zwycięskiego PiS, ale ma duże szanse na rządy samodzielne”.

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Na wszystkich stanowiskach publicznych powinien byc wymog minimalnych kwalifikacji. Stanwisko premiera winno byc zastrzezone tylko dla osob z co najmniej doktoratem w jednej z dziedzin; ekonomia, finanse publiczne, planowanie strategiczne, biznes, zarzadzanie,.. poparte przez co najmniej 20 lat stazu pracy w duzej korporacji na znaczacym sie stanowisku. Bo to najwieksza odpowiedzilnosc w kraju.

    Dalej tak byc nie moze. To droga do zaglady. Podczas gdy nawet male firmy wymagaja kralifikacji premierem w Polsce moze byc kazdy pies i kot i nawet historyk i nawet lekarz pediatra. Za co 38.5 miliona ludzi sromotnie placi. To najwyzsza forma terroryzmu.

    Odnosnie obietnic partyjnych,… potrzebna jest ponad partyjna komisja weryfikacyjna. Ktorej czlonkowie, autorytety w swych dziedzinach ale obowiazkowo bezpartyjni beda sluzyc co najwyzej dwie kadencje, rotacyjnie i beda wybierani przy okazji wyborow.

    Partie propagujace nie realistyczne obietnice winny byc skarzone w sadzie za probe wyludzenia wladzy. Bo jest to nie innego tylko wyludzenie. W Polsce dotyczy to wszystkich partii.
    Ponadto partie musza byc formalnie i kryminalnie rozliczane za realizacje swych obietenic wyborczych.

  6. Polska przoduje niestety wśród innych państw pod względem opieszałości wprowadzania dyrektyw europejskich. Jedną z nich, którą zobowiązaliśmy się wdrożyć już w traktacie akcesyjnym, jest wprowadzenie ubezpieczenia od obsługi prawnej. Jest to fundamentalna sprawa dla wielu przedsiębiorców realizujących roboty w ramach zamówień publicznych. Takie ubezpieczenie pozwala na podjęcie dialogu prawnego z publicznym zamawiającym. W przeciwieństwie do przedsiębiorcy, zamawiający mają na etatach prawników, opłacanych z budżetu państwa, którzy przewlekając sprawę mogą w łatwy sposób doprowadzić firmę do bankructwa zarówno kosztami sądowymi jak i prawników. Z tego względu wielu przedsiębiorców godzi się na wymuszenia zamawiających dotyczących powiększania przedmiotu zamówienia, ponoszenia nieuzasadnionego ryzyka przez niewłaściwe przygotowanie przetargu, czy innych spraw. Stwierdzają bowiem, że będzie kosztowało ich to mniej, niż wejście w spór prawny. Niestety brak dialogu prawnego powoduje kompletne rozbisurmanienie zamawiających i zamiast rozwijać społeczną kulturę współpracy skutecznie ją niszczy. Dzieje się tak nie tylko w ramach czegoś co nazwać można kulturą współżycia społecznego, ale i w kulturze, rozwoju i innowacyjności w ogólnym znaczeniu. Zasklepiona w swoim dyktacie kasta urzędnicza nie jest specjalnie zainteresowana produktem, który w imieniu społeczeństwa zamawia. Najważniejszy jest dla urzędnika etat, dobra emerytura i co za tym idzie nieskazitelne wyniki wszelkich kontroli różnych organów(których jest mnóstwo!!!), czyli krótko mówiąc porządek w papierach. Jeżeli nawet znaczne podniesienie jakości produktu skutkowałoby drobnym opóźnieniem, to i tak twórca owego produktu zapłaci karę za to opóźnienie (inaczej kontrola wytknie to urzędnikowi i karę zapłaci on sam). Ze zrozumiałych względów tej jakości nie będzie chciał ani nadzorujący sprawę urzędnik ani wytwórca. Opisuję to, bo uważam, że przedstawiony, a działający u nas system jest niesprawiedliwy, wadliwy społecznie i nie demokratyczny. Decyduje o tym nierówna dostępność do organów rozstrzygających racje prawa dla różnych stron dialogu społecznego oraz przewlekłość w ich działaniu. Bez równego dostępu do dialogu prawnego nie ma skutecznego społeczeństwa obywatelskiego, stymulacji prawa i budowania coraz lepszych i efektywniejszych zasad współżycia społecznego, a co za tym idzie demokracji.

  7. Po wygraniu wyborów przez PIS prezes Kazyński formalnie nie będąc ani premierem ani prezydentem będzie kontrolował obydwa stanowiska.
    Moje pytanie, czy jest o zgodne z konstytucją?
    Trzeba chyba też wymyśleć dla niego odpowiedni tytuł.
    W uprzednim ustroju był to pierwszy sekretarz, może najpierwszy prezes go zadowoli?
    Z poważaniem,
    sztubak

  8. Globalizm zjada własny ogon. Ostatnie ćwierćwiecze to lata niewiarygodnej obłudy.
    „co innego mówią , co innego robią , co innego myślą”.
    Niby jest XXI wiek , politycy wyrośli z ludu, a reprezentuja banksterów.
    Pomieszanie z poplątaniem. Konstytucje stały się zapisami interpretowanymi przez klany prawnicze jak święte księgi przez schizmatyków. Międzynarodowe porozumienia zawierane w tajemnicy przed narodami są tak obszerne i zawiłe , że pozostają poza zasięgiem percepcji wyborców.
    Globalizm oferuje fałszywe wolności , niszcząc bardzo potrzebne poczucie wspólnoty.
    Kto tworzy ten ten chaos, nazywając go demokracją ?

  9. Szanowny Panie Jan Zielonka

    Polska ze wzgledu na etniczna homogennosc bedzie liberalna w inny sposon niz wielokulturowe spoleczenstwa zachodnie. Nie ma w tym nic zlego bo takie sa polskie realia. Polski liberalizm powinien byc skoncentrowany w swoich poczynaniach na akceptowaniu polskosci. Obcy ktorzy chca sie przylaczyc do polskiej grupy etnicznej musza ten fakt zaakceptowac.

    Slawomirski

  10. Nie widzę neoliberalizmu, jak również liberalizmu we współczesnym
    świecie.
    Panuje globalizm, który jest ideologią, degradującą takie pojęcia jak:
    demokracja, wolność , wolny rynek, konkurencja gospodarcza….
    mamy grę pozorów.
    Profesor E. Mączyńska to powiedziała: w odpowiedzi na pytanie,
    czy ekonomia też się chwieje? —” Ma poderżnięte gardło”
    Profesor K. Modzelewski: „Świata rzeczywiście się chwieje. A główną przyczyną jest globalizacja, która podważyła więzi społeczne”.

    Praprzyczyną, tego rozchwiania światowego jest wolność jaką sobie
    przyznały potęgi gospodarcze w kreacji pieniądza, wymyśliły wspaniały , na krótką metę, wynalazek: drukowania pieniądza, i takie nim operowanie,
    żeby nie dopuścić do inflacji konsumpcyjnej.

    W Europie wymyślono jeszcze lepszy wynalazek: obrót towarowy
    „kradzionym towarem”, nazywa się to eksportem lub importem równoległym.

    Profesor Łukasz A. Turski powiedział /GW/, ze ludziom rządzącym w XXI wieku brakuje :
    – wstydu,
    – tolerancji,
    – etosu pracy,
    – umiejętności korzystania z wiedzy i edukacji.

    Prapraprzyczyną patologizacji świata jest ciągle spadająca czynność umysłu
    współczesnego człowieka, co objawia się w kryzysie przywództwa,
    szczególnie w świecie zachodnim

  11. „W ostatnich tygodniach politycy ze wszystkich głównych partii kwestionowali podstawowe prawo człowieka do azylu politycznego rzeszom uchodźców z Syrii. Ci sami politycy usprawiedliwiali wcześniej tortury, rażące nierówności społeczne, kontrolę naszych rozmów i korespondencji przez służby specjalne, nie mówiąc już o awanturach militarnych – takich jak te w Iraku czy Libii.”

    A jaka to „awantura militarna” miała miejsce w Libii? Czy Autorowi chodzi może o interwencję podjętą przeciw wojskom Kaddafiego w 2011 r. za zgodą RB ONZ? Jeśli tak, to trudno nazwać to awanturą. Widzimy, czym skończyl sie brak takiej interwencji w Syrii -ludobójstwem, i wielką falą uchodźców, a których autor wspomina chwilę wcześniej.

  12. Jakie widmo? Nieliberalna demokracja jest w Polsce faktem od 25 lat. A że Polska jest krajem liberalnym od 25 lat to także fakt, tyle że prasowy…Świętej pamięci Andrzej Lepper, który jako pierwszy ujawnił że w Klewkach wylądowali talibowie kupił sobie jako trybun ludowy rychło buty za 2 tysiące złotych, po tym jak uświadomił sobie, że Konstytucja z 1997r. nie jest w praktyce egzekwowana. Od jakiegoś czasu obserwuje, jak organy administracji państwowej wydają decyzje typu: „nie bo nie”. Nie bawiąc się w wyjaśnianie czegokolwiek obywatelowi w ich uzasadnieniu. W ten sposób aparat administracyjny dociska nie tylko polskiego przedsiębiorcę o dodatkowy grosz na wspólnotę, ale każdego kto mu się nawinie pod rękę. A instytucja świadka koronnego już dawno doprowadziła nas do wieloletnich aresztów wydobywczych za handel marychą. Znane są też przypadki wieloletnich pobytów w psychuszce, bo ktoś naraził się lokalnej grupie interesu. Panie Zielonka! Gdzie Pan w Polsce widzi liberalizm? Niech Pan napiszę to pośmiejemy się przynajmniej trochę w kraju… Będzie znowu wesoło, i będzie się działo.

  13. Model zachodni czyli społeczny liberalizm jest zupełnie inny w krajach europy zachodniej a
    W krajach postkomunistycznych. Naszą demokracje musieliśmy budować na fundamentach
    sowieckich które obowiązują do dnia dzisiejszego czy chcemy czy nie a z drugiej strony nękani przez UE zależni gospodarczo, kulturowo. Jaki scenariusz jest lepszy jedna zależność od drugiej zmiana naszej polskości korzeni katolickich na rzecz wolności światopoglądowej. Scenariusz my wam zapewnimy pokój w zamian całkowitej współzależności od nas zmiana poglądów religijnych, homofobicznych , tradycyjnych.

  14. Mowa o „aspirujących” do oświeconych pozycji Zachodu.
    Z aspiracją jako procesem.Pod górkę i z wiatrem w oczy.
    Z „walką polityczną” nie tylko o etykiety „liberalny” czy „Bogojczyzniany” lecz o pozycje i pieniądze.Etykiety wyciągane na pokaz coraz rzadziej.Bo zbrzydły.
    Także ze wzorcami krucho się robi.Wzorce „zła” są na talerzu Putin,Erdogan,Orban.
    Z sukcesami psiakośc.
    Wzorców „dobra” się poszukuje .Merkel ? tylko ?
    Z sukcesami niewątpliwie .Do obrzydliwości.
    Zewnętrzni aktorzy z szacunkiem traktują kraje stabilne,nawet orbanowskie.
    Szamoczące się między echt liberalizmem i państwem wyznaniowym szacunku nie budzą.Nie żeby od razu „awanturnicy” .Ale licho nie śpi.
    Obserwacja z Oxfordu nie jest łatwa.Z oddali widac tylko wyrazne kontury.
    Obserwacja lokalna,z żabiej pozycji ,to tylko domysły z nadzieją,że to się wreszcie skończy.

  15. .

    —The Birth of a Nation—

    .

    Jarek z jego PISSem to w dojrzalej
    demokracji zaden problem, w tej
    oseskowej, zdrowaskowo-geriatrycznej
    wypaczyc moze kraj na dlugie lata

    Z demokracja liberalna jest jak z powstaniem
    i ewolucja „zywego” na ziemi, right conditions
    i plenty of time, but also people, people, people

    Parametrem kluczowym a pomijanym przez
    wszystkich w kazdej dyskusji jest „oswiecony
    wyborca suveren”, obywatel w swoim kraju,
    a wlasciwie jego brak, takiego wychowanie
    to dobrych pare generacji, optymistycznie
    jakies trzy do pieciu…

    Demokracje buduje sie mozolnie metoda prob
    i bledow, nastepna rata bledow w PL is coming,
    w takim miejscu przypomina mi sie kiczowaty,
    bigoted, prymitywny, rasistowski film ” The Birth
    of a Nation” i wizja jarka kraju naprawiacza w kkk
    kapturze na bialym koniu przepedzajacego
    sparszywialych niekatolikow z kraju

    Proces zmian jest w praktyce nie przyspieszalny,
    krotkookresowe otrzezwienie jest mozliwe metoda
    szokowa typu” lutlampa po genitaliach”
    czyli PISS u koryta, polaczone z ogluszajacym
    rykiem smiechu europy, co bylo juz praktykowane,
    tyle ze jak z kazdym nowotworem jego nawroty
    sie zdarzaja.

    Jesli PISS ostatecznie zawladnie krajem to:

    1. liczba emigrantow wzrosnac moze znacznie
    2. Bez wiekszosci konstytucyjnej koalicja PISS +
    w kraju napaskudzi ale bedzie mialo to cleansing
    effect I opozycje skonsoliduje
    3. Wiekszosc konstytucyjna spieprzy kraj na dlugo

    Poczekamy zobaczymy

    ~

  16. Model zachodni czyli społeczny liberalizm jest zupełnie inny w krajach europy zachodniej a
    W krajach postkomunistycznych. Naszą demokracje musieliśmy budować na fundamentach
    sowieckich które obowiązują do dnia dzisiejszego czy chcemy czy nie a z drugiej strony nękani przez UE zależni gospodarczo, kulturowo. Jaki scenariusz jest lepszy jedna zależność od drugiej zmiana naszej polskości korzeni katolickich na rzecz wolności światopoglądowej. Scenariusz my wam zapewnimy pokój w zamian całkowitej współzależności od nas zmiana poglądów religijnych, homofobicznych , tradycyjn

  17. Redaktor trafia w sedno. Chyba liberalną demokracją jesteśmy już zmęczeni . „Liberalizm”, „wolność” już nam się opatrzyły. Teraz pragniemy nie haseł, ale w realnym życiu: sprawiedliwości, obywatelskości, regulacji państwa w istotnych społecznie dziedzinach, a także godziwie wynagradzanej pracy, tanich kredytów mieszkaniowych, zniwelowania biedy …
    Jednym słowem miarą postępu dla rodaków, coraz wyraźniej widać, stają się:
    • wzrost jakości życia (obywatela, nie statystycznej jednostki)
    • poczucie bezpieczeństwa

    polecam:
    http://paradoksydemokracji.blog.pl/2015/05/08/panstwo-liberalne-czy-socjalne/

  18. delfin
    19 października o godz. 17:12
    Po prostu napisałeś że w Polsce nie funkcjonuje w praktyce równość wobec prawa. I ja się z tym zgadzam. Wykształciła się tutaj na nowo nędznej jakości kasta rządząca. Wszystko co jest za darmo jest w Polsce gorszej jakości niż odpłatne. Przykład pierwszy to służba zdrowia. Drugi to usługi prawne. Z urzędu i odpłatne. Prawnik zaś reprezentujący urząd publiczny zdolny jest do każdego możliwego absurdu. Nie tak dawno uparłem się dwa razy w sprawie przeciwko ZUS, opisałem każdą możliwą bzdurę wynikającą z orzeczenia ZUS na 23 stronach. ZUS dumał nad tak szczegółowym pismem pótora roku i swoje rostrzygnięcie oparł na tzw. formalnej teorii dowodów w polskim prawie administracyjnym niedopuszczalnej. Innym razem postanowiłem toczyć spór z organem podatkowym, że zanim określi się wymiar podatku należy ustalić tzw. obowiązek podatkowy. Napisałem na ten temat 23 strony. A kolegium odwoławcze w żadnym punkcie swojej decyzji nie odniosła się nawet do linijki z mojego odwołania. Podobnie postępowania przed sądami cywilnymi i administracyjnymi w Polsce mają jeszcze i ten dodatkowy smaczek, że jeśli się weźmie przeciętnego adwokata lub radcę prawnego do sprawy, no to on niestety stoi na o wiele niższym poziomie niż sędzia. A w sędzia w Polsce to trzeba powiedzieć jest często mocno niedouczonym urzędnikiem i to ze złą wolą skierowaną przeciwko interesom i prawom osób fizycznych. Uczelnie, sądy, administracja, korporacje prawnicze, aby mogły w ogóle funkcjonować powinny zostać poddane gruntownej lustracji pod względem fachowości i moralności w wyniku czego cóś tak: 90% tego towarzystwa należałoby wydelegować na wcześniejszą rentę, z powodu poważnych niedomagań umysłowych, czyniących tych ludzi zupełnie niezdatnymi do pełnionych funkcji i ról społecznych.

  19. Czesc powracajacych z emigracji, czesc studentow wyksztalcenych w zachodnich uczelniach przesiaknela duchem liberalnej demokracji i bedzie probowala przkazac te wartosci swoim rowiesnikom i wpoic swoim dzieciom.
    Dla wiekszosci tych, ktorzy wyrosli i dojrzeli przed 1989 liberalna demokracji jest czyms czego nie sa w stanie ogarnac. Wychowanie w tamtych czasach w zaden sposob nie sprzyjalo wyrobieniu w sobie poczucia wspolodpowiedzialnosc za panstwo. Zaufac mozna bylo tylk najblizszej rodzinie i najblizszym przyjaciolom i to tez nie wszystkim. Na takiej bazie trudno jest stworzyc spoleczenstwo obywatelskie wiec nie dziwmy sie, ze nasi politycy wychwani w Polsce Ludowej wygladaja na schizofrenikow. Oni powielaja zachowania, ktore nabyli za mlodu.
    Miejmy nadzieje, ze mlodsze pokolenia beda wstanie przezwyciezyc to kulturowe obciazenie poprzedniej generacji.

  20. sztubak
    19-10-g.17:33
    Najodpowiedniejszy tytuł to Naczelnik Państwa
    Przecież Prezesowi najwyraźniej myli się Żoliborz z Sulejówkiem.