Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2

5.10.2015
poniedziałek

Czy za pieniądze można kupić wszystko?

5 października 2015, poniedziałek,

Nie tak dawno moja włoska rodzina świętowała zwycięstwo Fiorentiny nad mediolańskim klubem piłkarskim Inter. Mecz na San Siro toczył się o pierwsze miejsce w lidze. Inter wydał w tym roku 90 milionów euro na nowych piłkarzy. Fiorentina sprzedała dwóch najdroższych piłkarzy, żeby zbalansować swój dość skromny budżet.

Bogaty Inter przegrał jednak sromotnie z dużo biedniejszą Fiorentiną – ku uciesze mojej włoskiej rodziny i całego miasta rodu Medici. (Zresztą po przejściu Kuby Błaszczykowskiego z Dortmundu do Florencji moja polska rodzina też kibicuje Fiorentinie). Okazało się, że za pieniądze nie można kupić wszystkiego. Forza Viola!!!

Sprawy są oczywiście bardziej skomplikowane. Florencki premier Włoch Matteo Renzi żartował, że wyda dekret, żeby rozgrywki ligi piłkarskiej zakończyć po tym ostatnim zwycięstwie jego klubu. Dobrze bowiem wie, że ostateczny prymat w lidze wiodą zawsze najbogatsze kluby: Juventus, Milan, Inter, Roma i Napoli. Juventus przez lata kupował nie tylko najdroższych piłkarzy, ale też arbitrów poszczególnych meczy. Przeczytajcie o słynnej aferze Calciopoli.

Za pieniądze nie można kupić wszystkiego, ale można kupić coraz więcej. Jakiś czas temu właściciel firmy samochodowej Ferrari wynajął od Florencji słynny średniowieczny most – Ponte Vecchio – żeby zorganizować prywatną kolację dla swoich klientów. Część mieszkańców Florencji była zbulwersowana tą „profanacją” miejsc publicznych, ale zarząd miasta argumentował, że zarobione pieniądze może wydać na restaurację różnych zaniedbanych zabytków i tym samym zachęcić jeszcze więcej turystów do odwiedzenia Florencji.

Przykład ten pokazuje współzależność budżetów publicznych i prywatnych. Przy czym ruch historii odbywa się tylko w jedną stronę: sektor prywatny kierujący się zyskiem przejmuje coraz więcej odpowiedzialności za obszary i instytucje, które dawniej były publiczne. Mamy coraz więcej szkół, szpitali czy kolei prywatnych (lub publicznych – z rosnącym udziałem kapitałów prywatnych). W instytucjach tych rola pieniądza jest coraz bardziej znacząca, a rola tzw. interesu społecznego czy moralności jest coraz bardziej ograniczona. Przykładowo: jeśli szpitalowi w twojej okolicy nie opłaca się kupowanie określonych lekarstw – to masz pecha.

Prywatne firmy rosną jak grzyby po deszczu w sektorze porządku publicznego, wojskowości i w więziennictwie. Prywatni ochroniarze zastępują publiczną policję. Na polu bitew w Iraku i Afganistanie liczba osób zatrudnionych w prywatnych firmach przewyższyła tych zatrudnionych przez nasze narodowe armie. Nawet więzienia muszą na siebie zarobić i w coraz większym stopniu są przejmowane przez prywatne firmy.

Prawo do kupna różnych „dóbr” czy „usług” przysługuje nie tylko firmom, ale też indywidualnym osobom. W Kalifornii więzień może sobie kupić dostęp do luksusowej celi za niecałe sto dolarów za noc. System funkcjonuje podobnie jak kupno biletu pierwszej klasy na pociąg czy samolot. Płacisz więcej, to masz wygodny fotel, sympatyczną obsługę i czystą toaletę. Dzisiaj pieniądze decydują nie tylko o wygodzie, ale też o kwestii życia lub śmierci. Jeśli chcesz mieć dostęp do dobrego lekarza albo ważną operację bez kolejki – musisz zapłacić.

Handel organami ludzkimi jest jeszcze zakazany, ale kraje takie jak Indie zalegalizowały procedurę zastępczej matki. Jeśli chcesz, żeby ci kobieta w Indii urodziła dziecko, wystarczy zapłacić parę tysięcy euro. Adopcja dzieci jest też coraz bardziej uzależniona od Twojego budżetu. Unieważnienie ślubów w Watykanie jest tak drogie, że rozsierdzony papież Franciszek stwierdził, że tylko bogaci mają do tego dostęp.

Powyższe przykłady dowodzą, że pieniądz i rynek dominują nie tylko w życiu publicznym, ale też rodzinnym. Nawet w katolickiej Polsce sklepy są otwarte w niedzielę, choć wywiera to negatywny wpływ na jakość życia rodzinnego. Przeważył argument praw konsumenta, a nie praw pracowniczych czy rodzinnych. Konsument to kategoria rynkowa; w demokracji mówimy o obywatelach, a w etyce mówimy o człowieku i społeczności ludzkiej.

Rynki są zainteresowane głównie zyskami finansowymi, a nie takimi kwestiami społecznymi jak sprawiedliwość, równość czy jakość życia i pracy. Kategorie moralne są rynkom dość obce, choć niedawna historia takich firm jak Enron czy Lehman Brothers pokazała, że chciwość nie jest rynkom obca.

Błędem byłoby jednak zwalać całą winę na przedsiębiorców i bankierów. We współczesnym świecie każdy z nas domaga się coraz więcej praw dla siebie w sposób dość bezmyślny. Chcemy większego dostępu do edukacji czy do dobrej służby zdrowia – ale nie chcemy płacić podatków. Chcemy manipulować naszą biologią, mieć nowe serce czy wątrobę, sztuczne zapłodnienie – bez refleksji natury moralnej. Chcemy latać po świecie, mieć duży samochód oraz centralne ogrzewanie – nawet za cenę rujnowania naszego naturalnego środowiska.

Jestem ostatnim, który chciałby zakazać kobietom zabiegów in vitro albo zamknąć sklepy w niedzielę. Chciałbym jednak, by o wyborach tego typu decydowała demokracja, a nie rynek. Popieram gospodarkę rynkową, ale sprzeciwiam się urynkowieniu społeczeństwa. Chciałbym też, żeby godność ludzka nie była przedmiotem handlu.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Przedewszystkim dominuja dlugi. Narzucany swiatu zachodni system ekonomiczny produkuje dlugi. Zaden z krajow zachodu nie zdolal zbalansowac swego budzetu przez ostatnie 35 lat. Nawet raz !!! Pomijam kilka tzw ‚rajow podatkowych’ bo sa to tylko zlodziejskie sztuczne stwory powstale na skutek miedzynarodowej korupcji. Kraje zachodu nie potrafia same siebie utrzymac ale ciagle narzucaja swoj system na swiat.

    Prywatyzacja czest jest tylko forma korupcji i nie ma nic wspolnego z urynkowieniem. Prywatyzacja dostarcza tylko dodatkowe fundusze na przetrwanie dla rezimow. Teraz, przez chwile i niczego nie rozwiazuje. Pomimo prywatyzacji zatrudnienie w sektrach administracyjno-razdowych rosnie.

    A takie pojecia jak ‚godnosc ludzka’ juz dawno nie istnieja.

  2. Polska jest ciągle na etapie dorabiania się, więc to, że sklepy otwarte są w niedzielę jest zupełnie naturalne.

  3. Już chciałem napisać, że rynek prywatny lepiej dba o to, żeby mieć więcej klientów. Co jest szczególnie wyraźnie wyraźnie widoczne w przypadku prywatnego przemysłu więziennego w USA. Rośnie jak na drożdżach. Społeczne zapotrzebowanie czy interes prywatny?.
    Ale w sumie artykuł okazał się być tak pełny, że nie ma co dodać, nie mówiąc o krytykowaniu. Uznanie!

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. Nie każdy przedsiębiorca prywatny jest Berlusconim, Angelim czy Solorzem. Niestety pokutująca postpeerelowska, antyprywaciarska mentalność ciągle pokutuje. Większość osób, które stanowi u nas prawo nigdy nie prowadziło własnej firmy, a nawet nie miała okazji wystawić własnej faktury. Skończył się co prawda peerelowski „domiar”, ale Państwo w inteligentny sposób przerzuca na sektor prywatny wiele utajnionych, ale wygenerowanych przez siebie obciążeń. Absolutnie klasyczną jest sprawa rocznych urlopów macierzyńskich. Wielokrotnie na różnych blogach pisałem jak to wygląda w praktyce. Coraz częściej zdarza się, że od początku do końca ciąży panie przebywają na zwolnieniu lekarskim, za którego pierwszy miesiąc płaci pracodawca. Przy okazji nabywają praw do płatnego urlopu wypoczynkowego. Następnie odbywają roczny urlop macierzyński, znowu nabywając praw do urlopu wypoczynkowego i zahaczają o następny rok kalendarzowy, nabywając praw do kolejnego urlopu wypoczynkowego. Kończąc ten cały okres przynoszą pracodawcy podanie o trzy miesiące należnego płatnego urlopu zaraz po urlopie macierzyńskim, na co pracodawca nie może się nie zgodzić. Nieobecny prawie dwa lata pracownik premiowany jest czteroma płatnymi miesiącami (miesiąc L4 + 3 miesiące urlopu). Często w międzyczasie przydarza się, dobrze zorganizowanemu pracownikowi, następna ciąża i cykl się powtarza. Starannie zaplanowana trójka dzieci kosztuje pracodawcę płatny rok (12 miesięcy), przy czym nie widzi on pracownika ponad sześć lat. Państwo chwali się zdobyczą socjalną, a pracodawcy kombinują jak nie zatrudniać na etat młodych kobiet. Przerażające są również pomysły z minimalną płacą. Cenami większości usług wysoko przetworzonych jak np. projektowanie, rządzi sektor zamówień publicznych. Tak jak giełda nowojorska wpływa na inne, tak przetargi publiczne dyktują ceny całej branży. Fatalnie wymyślona ustawa o zamówieniach publicznych, nie preferuje jakichkolwiek czynników jakościowych, ale skupia się na najniższej cenie i czasem jak najkrótszym terminie. Skutkuje to koszmarnym wyścigiem cenowym i kompletną redukcją zysków. Firmy nie zarabiają, ale trwają i zjadają swoje ogony. Usiłujący wiązać koniec z końcem pracodawcy topią w nich swoje oszczędności i starają się utrzymać i tak bardzo niski poziom zarobków swoich pracowników. Często zdarza się, że ich dochody są mniejsze niż osób, które zatrudniają. Pomysł, że Państwo po raz kolejny, zamiast zmian systemowych, proinnowacyjnych i pro rozwojowych wprowadzi dodatkowe obciążenia, teoretycznie wymyśloną płacą minimalną, wydaje się kolejnym gwoździem do trumny. Śmieciówki i niskie pensje nie są żadnym wymysłem pracodawców czy sektora prywatnego, ale smutną odpowiedzią na istniejący system gospodarczy.

  6. W filmie ..Let’s make more money” jest opisana rzeczywistość obecnego kapitalizmu: na negocjacje pomiędzy rządem Islandii a jakąś wielką korporacją chcącą zrobić jakiś brudny interes przyjechało przeciętnymi samochodami dwóch prawników reprezentujących rząd. Czekało na nich kilkunastu reprezentujących ową korporację – a przybyli najspaśniejszymi terenówkami. Jeżeli ci reprezentujący rząd o ile dobrze wypadną dostają propozycję przyłączenia do nich.
    Inny motyw ,,kariery” panów Bieleckiego i Lewandowskiego – jako prywatyzatorzy wyprzedający nasz majątek za psi pieniądz dostali nagrody ze strony finansjery (Bielecki) i eurobiurokracji (Lewandowski). Ciekawym czy gdyby zaangażowali się ochronę praw pracowniczych dostali by szanse na kariery międzynarodowe

  7. Nie chcemy płacić podatków, bo obecnie ponad 65% tego co zarabiamy trafia do państwa. Ile jeszcze mamy płacić?
    Socjaldemokratyczne koncepcje pokolenia ’68 wyczerpują się własnie ze względu na fakt, że od początku lat 90tych wzrostowi opodatkowania towarzyszy wzrost biedy. Utrzymanie państwa staje się dla obywateli zbyt dużym obciążeniem a nie pojawili się jeszcze politycy, którzy przekuliby ten odczuwalny przez wielu fakt w program polityczny.

    Dla godności ludzkiej nie widzę większego niebezpieczeństwa – jest to postawa, która pochodzi, jak sądzę, z wnętrza człowieka i nie zależy od okoliczności. Bardziej niepokoi mnie apatia i niesamodzielność ludzi wychowanych na garnuszku państwa.

  8. Nie wszystko ma «szeleszczącą i brzęczącą» cenę, mocno cieszy mnie ten tekst, to znak że są jeszcze ludzie którzy nie oczadziali na widok mamony.
    Pracuj by żyć, NIE żyj by pracować…

  9. Brzmi znajomo. Michael Sandel napisal na ten temat cala ksiazke, „Czego nie mozna kupic za pieniadze”.

  10. Czy za pieniądze można kupić wszystko?

    Przemijajacego czasu nie mozna kupic za pieniadze. Godnosc ludzka jest sprzedawana za pieniadze miedzy innymi w redakcji tygodnika Polityka. Marzyciel z Pana. Tez bym chcial aby kobiety byly piekne i szlachetne.

    Slawomirski

  11. W Polsce z pewnością jeszcze nie mamy tego rodzaju problemów z rynkiem, aby zdominował on życie publiczne i prywatne. Mamy raczej problemy z patriarchalizmem władz i instytucji autorytetów niż z urynkowieniem społeczeństwa. Jeszcze teraz doczytuję świetną książkę Małgorzaty Fidelis pt: „Kobiety, komunizm i industrializacja w powojennej Polsce” i nieodparcie nasuwa mi się skojarzenie, że ta komunistyczna biurokracja, która w sposób nieudolny próbowała w PRL zmienić życie kobiety, nadal działa tyle że pod zmienionym szyldem. Ona teraz wprowadza nas od prawie 25 lat do Euro Zony. W tym czasie nasz wschodni wielki brat wyrodził się w mafijne państwo, a my w Polsce tradycyjnie próbujemy nowym paternalizmem wyeliminować stary. W tym kontekście patrzę na rynek jednak bardziej optymistycznie niż Pan Jan Zielonka. Przed rynkiem można się bowiem bronić skutecznie, nie korzystając z tego co oferuje i z tego w jaki sposób oferuje. Nie korzystając a dokonując innego wyboru, zachowuje się wolność. Nie sposób jednak zachować owej wolności, gdy państwo i jego instytucje arbitralnie decyduje o zakresie mojej wolności uparcie odmawiając mi realizacji konstytucyjnych praw, a wspierając tępe narzędzie biurokracji, która w sposób nieporadny zarządza zbyt wieloma moimi sprawami.

  12. „Kategorie moralne sa rynkom dosc obce”. Trudno zeby bylo inaczej, skoro rynek jest tylko mechanizmem alokacji zasobow. Kategorie moralne odnosza sie do osob. W sektorze prywatnym i w sektorze publicznym dzialaja ludzie i nie jest dowiedzione, ze w publicznym sa bardziej moralni niz w prywatnym. Naduzycie wladzy, nepotyzm, korupcja sa znamienna cecha instytucji publicznych w wielu krajach. Nie sa mniejszym zlem niz bezwzgledna pogon za zyskiem, raczej sa tym samym.
    Zastepowanie urzedow publicznych prywatnymi firmami moze w niektorych przypadkach byc zmiana na gorsze. Najlepszym przykladem jest wieziennictwo – firmy prywatne sa zainteresowane jak najwieksza liczba wiezniow. Moze jednak byc rowniez tak, ze dopuszczenie firm prywatnych do konkurencji z panstwowym monopolem usprawnia
    produkcje i obniza koszty. Kazdy przypadek musi byc rozwazony oddzielnie, na podstawie meritum. Proporcje miedzy sektorem publicznym i prywatnym moga ukladac sie roznie a praworzadnosc i solidarnosc spoleczna zaleza od spoleczenstwa obywatelskiego.

  13. Jeszcze uwaga o dostepnosci opieki zdrowotnej. Poki uslugi lekarskie nie zaspokoja potrzeb (a to nie stanie sie predko), konieczny bedzie jakichs mechanizm ich racjonowania. Cena rynkowa czyni usluge dostepna dla tych, ktorzy gotowi sa ja zaplacic. Ludzie o zbyt niskich dochodach lub ci, ktorzy nie chca placic, nie maja dostepu do lekarzy i szpitali prywatnych. Jednak samo upanstwowienie lecznictwa nie uczyni go powszechnie dostepnym. Racjonowanie przybierze inne formy – ustawianie ludzi w kolejkach do zabiegow, przyjmowanie po znajomosci, prezenty dla lekarzy. Zawsze konczy sie tym, ze nie dla wszystkich opieka zdrowotna jest rownie dostepna. Podzial szpitali na nizsze i wyzsze kategorie wystepowal w PRL i zadna pociecha nie bylo, ze korzystali z nich ludzie uprzywilejowani a nie ci, ktorzy gotowi by byli zaplacic.

  14. Wszystko można kupić za pieniądze, nawet przychylność, dla finansjery,
    ze strony władców realnych gospodarek, państw.
    Nawet przychylne wyniki badań, robione przez naukowców, z korzyścią dla wiadomo dla kogo…
    ….
    Są dwie dziedziny nie poddające się regule, takie zasadnicze:
    1, zdrowia nie da się kupić, jeżeli się je starci trwale
    2, nie kupi się tych wszystkich elementów związanych z naszą
    świadomością: zdolności do zdrowego myślenia, wiedzy, rozumu

  15. „Chciałbym jednak, by o wyborach tego typu decydowała demokracja, a nie rynek.”

    Nie zgadzam się z tym. Nie chciałbym aby większość w głosowaniu decydowała co można robić ze swoim ciałem. O ile nie krzywdzi się innych to owa demokracja nie powinna się wtrącać.

  16. Czy jesli wloska druzyna, ktorej kibicuje rodzina Autora mialaby duze pieniadze i zajmowala najwyzsze miejsca w tabeli to powstalby ten wpis? Czy wtedy serduszko kibicow mialoby wrazliwosc na tych co to w czwartej lidze i nie maja tyle samo pieniedzy co nasi?
    Nie ma czegos takiego jak lunch za darmo. Takiego lunchu nie serwuje ani prywatna strona ani panstwowa. Przekazywanie powinnosci, ktore przyzwyczailismy sie, ze robi mityczne panstwo, w rece prywatne nie zawsze jest najgorszym interesem dla obywateli. Chociaz niekoniecznie sa to czyste interesy. A panstwo wydaje pieniadze ludzi kierujac sie wysokim morale? Bez zartow.
    Jesli ja mam wygodny standart hotelu i dobry przedzial kolejowy, w szpitalu mam wystarczajaca opieke, to co mnie obchodzi, czyjas doplata do salonki, seperatki, gwiazdy chirurgi do usuniecia wyrostka, wodotrysku i zlotych klamek w aucie…. nie zaprzatam sobie takimi bzdetami glowy i nie traktuje jako niesprawiedliwosc. Nie mozna uogolniac, ze wszyscy chca i zazdroszcza….
    Nigdy nie bedzie rowno, dazeniem powinno byc zapewnienie godnego zycia wszystkim. Nie wiadomo co to jest godne zycie i kazdy ma inne o nim wyobrazenie? To trzeba stworzyc mediane tej godnosci, do niej dazyc i uczyc jak sie z niej cieszyc, bo po rowno nigdy nie bedzie.

  17. Kiedy w Polsce mówimy o demokracji i moralności oraz potrzebach socjalnych, to jednak powinniśmy się odnosić do krajowych realiów. A one są takie i mają nadto wsparcie w naszej tradycji funkcjonowania państwa, że w praktyce władze naszego państwa są po prostu słabe i realizując swoje funkcje nie są w stanie zaspokoić potrzeb społecznych w sposób należyty. Takie władze, a nawet szerzej tzw. sfera budżetowa potrafią wkraczać za to skutecznie w rynek tworząc bariery i przywileje, kolejności dziobania etc. W rezultacie to same władze i ci którzy żyją z budżetu, często zachowują się w sposób przedsiębiorczy, a ich biznesem jest traktowanie przedsiębiorczości jako patologii na której mają prawo pasożytować. Należy więc porównać kto więcej daje do wspólnego garnka i kto faktycznie tworzy miejsca pracy i dochody państwa. Sfera budżetowa, czy ci którzy sprzedając towary i usługi utrzymują sferę budżetową, ponosząc niewspółmierne ryzyko prowadzenia działalności gospodarczej w takich warunkach? Droga Grecka jest tylko drogą udawania Greka, a na jej końcu jest wielki kryzys. Polska tylko pozornie jest krajem bogatej północy. Faktycznie jest krajem głęboko zacofanym i mało konkurencyjnym o niefunkcjonalnej rozdętej strukturze zarządzania sferą publiczną. Nie można więc stawiać tutaj niektórych problemów na takim stopniu abstrakcji i ogólności na takim poziomie co Pan Jan Zielonka, bo to do niczego nie prowadzi….

  18. Podstawowe pytanie – kim jesteśmy lub tez kim chcemy być ?
    Czy społecznością ludzi wspólnie działających w interesie całości, realizujących na jej rzecz zależnie od swych umiejętności i możliwości zadania zaspokajające określone potrzeby jej członków i proporcjonalnie do wkładu dzielącymi się z innymi efektami swej pracy
    A może zbiorem indywidualistów, z których każdy zabiega by dla siebie samego mieć jak najwięcej ? Najlepiej to wychodzi, gdy uda się przejąc efekty pracy innych – dać im mniej, niż się od nich bierze. Ma się wtedy wśród podobnych sobie opinię ” obrotnego, zaradnego przedsiębiorcy ” Właściwie – „podsiębiorcy” !
    Po co się przekonywać co lepsze – dla każdego co innego .
    Wystarczy, ze zadeklaruje swa przynależność do określonej grupy i wszystko jasne !

  19. Panie Profesorze,
    Wpis bardzo na czasie. Wiekszosc z nas nie zdaje sobie sprawy, ze ekonomizacja spoleczenstwa nie jest zadna ideologia narzucana przez jej zwolennikow i dlatego jest tak trudno dostrzegalna na codzien. To jest powolna, pelzajaca zmiana w obrebie kultury, ktora charakteryzuje sie tym, ze sprowadza relacje miedzyludzkie do relacji miedzy konsumentami. Zachowania jak fair play, wzajemnosc, lojalnosc, itd, ktore nie da sie przelozyc na wartosci ekonomiczne jak wydajnosc, zyskownosc, czy efektywnosc traca wage w relacjach miedzy ludzmi i dla niektorych staja sie wrecz smiesznymi przezytkami. Dlatego jest tak wazne, aby o tym mowic i pisac jak najczesciej, aby nam uswiadomic jaka jest jej spoleczna cena.

  20. Oczywiście, że nie można kupić wszystkiego.. Ale jak to mówią „lepiej płakać w porshe niż w autobusie”