28.09.2015
poniedziałek

Scenariusze rozpadu Unii Europejskiej

28 września 2015, poniedziałek,

Ostre konflikty w sprawie uchodźców sugerują, że dni Unii Europejskiej są policzone. Jeśli upadnie Schengen, to jaki sens ma dalsza integracja? Podobne nastroje panowały w czasie kryzysu euro. Angela Merkel stwierdziła wtedy, że upadek euro oznaczałby upadek Europy. Jacek Rostowski dodał nawet, że taki scenariusz mógłby doprowadzić do wojny.

Czy tego typu spekulacje mają sens? Tego nie wie nikt. O imperium habsburskim powiadano, że jest złe, szalone i niewydolne – a jednak trwało ponad sześćset lat. Związek Radziecki był rzekomo niezwykle stabilny, a przecież upadł, prawie znienacka, ku konsternacji kremlinologów.

Najmniej wiarogodni w tym temacie są tzw. specjaliści od Unii Europejskiej. Przez wiele lat tworzyli kolejne teorie integracji europejskiej, ale nie stworzyli ani jednej teorii dezintegracji europejskiej. Dziś zapewniają, że wszystko jest pod kontrolą, bo nie ma odwrotu od integracji. W ich ocenie nawet kryzysy wzmacniają Unię Europejską. Wejście do UE jest równoznaczne z kupnem biletu w jedną stronę, bez możliwości powrotu. Historia uczy jednak, że wszelkie twory polityczno-społeczne mają okresy wzrostu i upadku. Nic, co stworzył człowiek, nie trwa wiecznie.

Najczęściej dyskutowany scenariusz rozpadu UE przewiduje gospodarczy – czy humanitarny – wstrząs, który wymyka się spod kontroli polityków i prowadzi do ogromnych konfliktów. Jednostronna decyzja Niemiec, by otworzyć granice, a później je zamknąć, pokazuje, jak można spowodować lawinę wzajemnych oskarżeń, pretensji i działań odwetowych. Tym razem wygląda na to, że nie dojdzie do kompletnego chaosu politycznego, ale następnym razem UE może mieć mniej szczęścia. Wyrzucenie Grecji z unii walutowej też mogło spowodować polityczną i gospodarczą lawinę.

Co gorsza, lawinę może spowodować ktoś z zewnątrz. Kryzys euro dotarł tu z Nowego Jorku, nie z Brukseli. Błędna decyzja rządu Chin może nas gospodarczo pogrzebać. Rosja też ma potencjał, by nas wewnętrznie skłócić. Innymi słowy, scenariusz wypadków wymykających się spod kontroli ma to do siebie, że nigdy dokładnie nie wiadomo, co w świecie może rypnąć. Dziś wiemy, że odporność UE na tego rodzaju wstrząsy jest ograniczona z różnych powodów proceduralnych, finansowych i politycznych.

Odporność UE na różnego rodzaju wstrząsy można wzmocnić poprzez reformy. To jednak prowadzi do drugiego scenariusza rozpadu Europy: reformy często wywołują dramatyczne, niezamierzone skutki. Dobre intencje dają fatalne rezultaty. Związek Sowiecki upadł, gdy Michaił Gorbaczow rozpoczął wprowadzanie reform. Reformy imperium habsburskiego też przyspieszyły jego kres.

Traktat fiskalny z 2012 r. miał uzdrowić euro, a tylko zwiększył liczbę konfliktów. Dłużnicy widzą w nim symbol niemieckiego dyktatu, narzucający na nich zbyt sztywne, kontrproduktywne oraz niesprawiedliwe warunki spłaty długu. Dziś próby Niemiec, Francji i Włoch do wprowadzenia europejskich reguł przyjmowania imigrantów też budzą podobne sprzeciwy, choć z innych powodów i gdzie indziej. Projekt stworzenia ścisłej unii gospodarczo-politycznej w ramach grupy euro też może stworzyć więcej problemów niż rozwiązać. Twór taki miałby bowiem ogromny wpływ na sytuację krajów, które nie są w euro. Próby reform UE forsowane przez Davida Camerona też są źródłem konfliktów.

To wszystko sugeruje, że w obecnym, burzliwym okresie historii rozsądniej jest zmieniać jak najmniej lub zgoła nic. Czy nie lepiej wejść do „bunkra” i poczekać na lepsze czasy? W ten sposób dochodzimy do scenariusza bierności i pozorowanych reform. Może on doprowadzić do dezintegracji, ponieważ pozorne reformy mają także swoją cenę, a bezczynność jest często wynikiem ślepoty.

Wedle tego scenariusza dezintegracja nastąpi powoli i w sposób mało spektakularny. Zamiast szukać europejskich rozwiązań dla pojawiających się wyzwań i problemów, państwa członkowskie będą w coraz większym stopniu usiłowały uporać się z nimi samodzielnie lub w nieeuropejskich ramach. Nie opuszczą otwarcie europejskiego projektu, lecz będą go wykorzystywać jedynie w celach propagandowych.

Dobrym przykładem takich symbolicznych ram współpracy jest długa historia Unii Zachodnioeuropejskiej (UZE). UZE istniała przez wiele dziesięcioleci, ale rzadko była wykorzystywana do statutowych celów bezpieczeństwa. Jej członkowie odbywali regularne posiedzenia i podejmowali uchwały. Struktura administracyjna UZE, a nawet jej Zgromadzenie Parlamentarne, pozornie funkcjonowały normalnie – lecz gdy pojawiały się poważne wyzwania w sferze bezpieczeństwa, państwa członkowskie ignorowały to ciało, wykorzystując NATO, UE, ONZ, OBWE albo takie czy inne ramy nieformalne. Gdy wybuchła wojna na Bałkanach, wyszło na jaw, jaka jest cena takiej polityki. Okazało się, że Europejczycy nie mają wspólnej strategii bezpieczeństwa, nie mają skutecznego potencjału militarnego, nie wiedzą, które instytucje polityczne powinny zostać użyte i w konsekwencji nie są w stanie podjąć żadnych istotnych działań.

Polityka pozornych reform, bierności i zaniechania ma swoją cenę, ale jest lepsza niż forsowanie ryzykownych projektów. W okresie zamętu pragmatyzm jest sensowną alternatywą wobec ślepego idealizmu; działania stopniowe mogą się okazać skuteczniejsze niż rewolucyjne. To prawdopodobne tłumaczy obecne zachowania przywódców europejskich. Wyraźnie widać, że nie mają ochoty inwestować swych karier i pieniędzy w politykę, której wynik jest wysoce niepewny. Robią minimum tego, co jest niezbędne, by nie dopuścić do katastrofy finansowej i konfrontacji politycznej, lecz nie dość, by zahamować proces pełzającej dezintegracji. UE jest coraz bardziej niewydolna i spychana na margines. Jej faktycznej śmierci nikt publicznie nie ogłosi; politycy będą udawać wspólne działania i utrzymywać instytucjonalne fasady. W konsekwencji Europa będzie coraz bardziej przypominać labirynt, w którym aktorzy poruszają się w przeciwnych kierunkach, utrzymując pozory dialogu i współpracy.

Czy rozpatrywanie scenariuszy upadku UE nie jest szkodliwym krakaniem? Czy dyskutując o możliwym rozpadzie Europy, nie pomagamy skrajnym nacjonalistom i ksenofobom? Moim zdaniem nie. Analiza procesów dezintegracji może dezintegracji przeciwdziałać. Analiza taka może też pomóc w wyborze dezintegracji mniej bolesnej. To tak jak z rakiem: lepiej go wykryć wcześniej i zacząć leczyć. Rezultat tego leczenia nigdy nie jest pewny, ale bez niego czeka pacjenta tylko cierpienie i śmierć.

W przypadku Europy właściwa diagnoza istniejących dolegliwości jest wielce niedoskonała. Być może głównym problemem jest nie tyle nacjonalizm, ile neoliberalny rynek. Być może integrację blokuje nie tyle europejska prowincja, ile europejskie centrum. Być może źródłem problemów są nie tyle chore instytucje, ile patologiczne kultury polityczne. Być może ci, którzy chcą naprawiać Europę, powinni patrzeć nie tyle na Brukselę, ile na swój własny wizerunek w lustrze?

Komentarze: 18

Dodaj komentarz »
  1. Bardzo słusznie panie profesorze, tylko jedna drobna uwaga.
    „To prawdopodobne tłumaczy obecne zachowania przywódców europejskich. Wyraźnie widać, że nie mają ochoty inwestować swych karier i pieniędzy…”
    Cały problem tym, że politycy NIGDY nie inwestują własnych pieniędzy. Za ich zabawy ZAWSZE płacą inni :/

  2. Symbolem zbliżającego się upadku UE jako politycznej federacji bylo wybranie na prezydenta..
    Europa trzeciorzednego prowincjonalnego polityka bez jakiegokolwiek wizji i realnych osiągnięć jedynie dlatego bo pasowało to Niemcom i tak wypadało z poprawnosciowego klucza.

    Kiedyś o losach Europy decydowali prawdziwi mężowie stanu dzis są to ograniczone miernoty.

  3. Unia w obecnej formie jest po prostu prarodia. Jest Parlamet Europejski, jest Europejska Komisja, Jest Rada Europejska,…. a rzadza wszystkim Niemcy i inne nie znane i nie wybrane tajemne postacie. To jest cyrk i tyle.

    Nie ma polityki zagranicznej
    Nie ma polityki gospodarczej
    Nie ma polityki bezpieczenstwa, nie tylko w Uni ale i wokol Uni
    Nie ma polityki monetarnej

    Unia jest jest struktura dla bandyckiej i kolonialnej ekspoatacji krajow czlonkowskich przez Niemcy. Tylko Niemcy maja dodatni bilans handlowy w Uni.

    Jest natomiast chaos, biurpkracja, hipokryzja, dlugi i amerykanska okupacja.

    Aby Unia przetrwala nalezy wyrzuci traktat Lizbonski. Pozbyc sie amerykanskiego okupanta. Unia moze przetrwac tylko jako federalna struktura niezaleznych krajow.

  4. Fakt, że jakieś państwo pojedyńczą decyzją (Niemcy, zaproszenie imigrantów), może wpłynąć na całą resztę, która jest następnie przymuszana do przełknięcia skutków owej decyzji świadczy o tym, że Unia nie działa, nie jest wspólnotą. Zgadzam się, że co jak co, ale masowy napływ ludności z krajów trzeciego świata do Europy, położy kres państwom opiekuńczym i może położyć kres Unii. Zaś dostatecznie masowy napływ położy też kres europejskiemu dolce vita. Bo ludzie, wbrew bełkotowi demografów, nie są już „cennym zasobem” tylko obciążeniem. Kraje z najwyższym przyrostem naturalnym pogrążone są w największej biedzie!

  5. Scenariusz na rychły koniec UE? Na początek wyjście Wielkiej Brytanii, którą Unia przetrwa; potem na fali niezadowolenia z napływu emigrantów wybranie na prezydenta Francji pani Marine Le Pen; później już z górki, z jednej strony wyjście Francji to już gwóźdź do trumny, z drugiej wiedząc o tym Francja będzie stawiać żądania nie do spełnienia. Rezultatem będzie szybki koniec lub powolna agonia na skutek psucia unijnych reguł. Niemożliwe? przekonamy się za rok, dwa.

  6. Gmach UE z barokowymi krużgankami kryjacymi setki gabinetów, podgabinetów ,agencji,kuluarów dla lobbystów itp zawiera w swych trzewiach sedno ..filary UE.
    Cesarstwo Europejskie Narodu Niemieckiego,Śródziemnomorze ,
    UK ,które jest w trakcie rezygnowania z filarowania oraz Skandynawię wzbogaconą Pribałtiką dumną z nabytej skandynawskiej przynależnosci.
    Grecja jest w kłopocie bowiem geograficzne i kulturowo należy do Śródziemnomorza ale finansowo do Cesarstwa.Polska,chwała Bogu,nie ma takich rozterek.Zawołanie „zawsze byliśmy w Europie” całkowicie
    odnosi nas do Cesarstwa.
    Scenariusze rozpadu UE ,jezeli,winny się odnosic do FILARÓW.
    Uwielbiam Śródziemnomorze (spaghetti bolognese) ,trzymam (cross the fingers) za UK z Polakami wewnątrz,zimne Skandynawy mnie nie grzeją ale… jestem zobowiazany ..bez wyliczania powodów..ogólnie znanych ..bic się za „jedinstwo” Cesarstwa .Mutti naszej.

  7. @axiom1

    Federacja z definicji nie składa się z ‚niezależnych’ bytów. Czy Teksas czy Bawaria są niezależne?
    Jeśli już to masz na myśli Konfederację

    Osobiście to uważam że Europa powinna pogłębić integrację na wzór USA, oczywiście poprawioną w paru punktach (jak system wyborczy JOW). Już teraz gdyby dodać ekonomie UE to jesteśmy nr 1 na świecie (przed USA). Europa rozbita nie ma szans na konkurowanie, i jak nawet Niemcy nie mogą się mierzyć globalnie z USA czy Chinami, to co dopiero my solo.

  8. Scenariusz rozpadu UE, będzie bardzo prosty,stanie się to
    wtedy, jak jedna trzecia państw członkowskich utraci zdolność
    płacenia składek członkowskich. Z braku pieniędzy w kasie unijnej.
    O przyczynach upadku , już nie warto dyskutować, nawet o objawach tego upadku.
    UE jest już u szczytu swojej głupoty.
    Tego procesu już nie da się zahamować.
    To wspinanie się ludzkiej głupoty na szczyty, takie szczytowanie, dotyczy również struktur cywilizacyjnych, jest opisane przez naszego polskiego lekarza, odkrywcę,z Ciechocinka dr Jana Kwaśniewskiego, w książce
    „Jak nie chorować”, jako proces biologiczny, biochemiczny….z degenerowania ludzkich umysłów się biorący.
    Sami się nie rozwiążą, znajdą tysiące sposobów, żeby uzasadnić swoje
    istnienie, nikomu już niepotrzebne.

  9. Unia się nie rozpadnie, PiS nie wygra wyborów. Szydło nie będzie premierem.

  10. A to jest bardzo zły scenariusz dla Polski, bo Polska całkowicie zależy od UE. Nieładnie, panie Zielonka, tak źle życzyć swojemu krajowi.

  11. Szanowny Panie Jan Zielonka

    Nie ma pan nic madrego do napisania i tylko powiela pan kremlowska propagande. Rodzina europejska poradzi sobie z napieciami ekonomicznymi i politycznymi. Nikt nie chce wracac do przeszlosci i nie ma nic zlego w procesach decentralizacyjnych czy centralizacyjnych. Politycy musza sie czyms zajmowac. UE jest silna i bedzie silna bo tego chca jej obywatele.

    Slawomirski

  12. W czasach globalnej dyktatury nieznanych z nawiska banksterów upadek Unii będzie tragedią dla małych państw , których operetkowe ekipy polityczne natychmiast zaproszą do siebie bazy wojskowe odległych mocarstw i wtedy się zacznie prawdziwy dramat.
    Niezrozumiały jest chaos jaki wywołała pani Merkel zapraszając najeźdców zwanych uchodźcami. Unia powinna się zmieniać , bo ta forma wciagania małych państw do awantur globalnych , które muszą współuczestniczyć w ponoszeniu kosztów awantur wywolanych złymi decyzjami politycznymi może być poczatkiem końca UE.
    Prawdopodobnie Unia zamknie sie w granicach, które określi pieniądz , czyli Euro.
    Ci co będą posługiwali się Euro zostaną w Unii.
    Opuszczenie UE przez Anglię by przywróciło rozum europejskim politykom jak zimny prysznic , ale takie wstrząsy bywają również uzdrawiające.
    Globalizm europejski ma protoplastów w podobnych tworach z XX wieku , które się rozpadły , ale potrzeba szukania wspólnoty jest silniejsza niż pamięć o złych doświadczeniach dziadków czy rodziców.

  13. Oznaka rozpadania sie UE bylo przed 11 laty wpuszczenie panstw Europy Wschodniej. Juz wtedy tak bylo zle, ze nie bylo zadnego powodu bronic egalitaryzmu UE. Co pociagnelo za soba dalszy upadek UE…
    Dzis mozna dyskutowac jedynie – co bylo jajkiem, a co kura:
    Czy upadek UE wywolalo wpuszczenie OstBloku, czy OstBlok spowodowal upadek UE.
    Nie ma jednak na to odpowiedzi jednoznacznej.

  14. W latach dzieciństwa naszymi idolami ( słowo wówczas nam nieznane ) byli Staszek Gazda, Józek Beker, Janek Magiera i inni z drużyny Henia Łasaka . Z przejęciem opowiadaliśmy sobie historie o tym jak Staszek Gazda nap …ł Gajnana Sajdchuzyna pompką od roweru, o tym jak w trakcie wyścigu wszyscy są przeciwko wszystkim, nawzajem sobie przeszkadzają, zajeżdżają drogę, waląc innych pompką po plecach i głowach torują sobie wolny przejazd.
    Zorganizowaliśmy sobie swój mały ” Wyścig Pokoju”. Wystartowało nas 10-ciu .
    Oczywiście taktyka była taka jakie było nasze o tym wyobrażenie. Do mety dotarło dwóch – Czesiu, bo był najlepszy, gdyż codziennie dojeżdżał do szkoły 5 km rowerem i ja. Wydaje mi się , ze część współczesnych polityków ma o jej uprawianiu takie wyobrażenie jak my, 10-letni smarkacze o taktyce wyścigów kolarskich.

  15. Rozpad to chyba przesada. Prawie 50% obrotów UE – tego światowego giganta gospodarczego – przypada na obroty miedzy członkami UE. Swoboda przemieszczania się obywateli UE jest ceniona przez wszystkich. Wielkie przedsiębiorstwa działaja na wspólnym rynku i jego fragmentacja byłaby katastrofą. Kraje korzystają z uczestnictwa a u progu Unii jest kolejka ludzi i krajów, którzy pragną znaleźć się w środku.

    Unia nie zniknie, bo jest korzystna. Może co najwyżej zakończyć się fiaskiem polityka granic otwartych dla każdego oraz sugerowana przez Pana polityka ewolucji Unii w kierunku wyalienowanego tworu państwowego nadzorowanego przez ideologów. Niewielu będzie po tej porażce płakać.

  16. Jeśli nie UE, to co? A właściwie kto? Bajanie, że bez UE i tej ponoć przerośniętej biurokracji w Brukseli byłoby lepiej w Europie jest niepoważne, wynikające z braku elementarnej wiedzy. Taka Polska na przykład, poza klubem państw unijnych byłaby gałgankiem do rozgrywania i zabawy Rosji Putina, i jego być może jeszcze groźniejszych następców. Jakiś wariat pisze tu o wyzysku UE i USA, bo najprawdopodobniej nie wyszedł z domu od 1989 roku. Ja się Polską nie zachwycam, bo tak mówią i piszą w mediach, a dlatego że jestem codziennie między ludźmi, podróżuję po kraju z otwartymi oczami i uszami. Owszem są miejsca, gdzie czas się zatrzymał, a nawet cofnął, ale to jest margines. Cała reszta z roku na rok wygląda lepiej. Dwadzieścia lat temu spotykało się na ulicy smętne i złe gęby, a dzisiaj większość ludzi się uśmiecha i chyba nie dlatego, że PiS wygra wybory. Tak, Polacy się postarali, ale gdyby nawet pękli, to tych wszystkich inwestycji infrastrukturalnych bez pieniędzy z UE by po prostu nie było. Polska zrobiła niebywały skok cywilizacyjny i to trwa nadal, trwa dzięki solidarności krajów członkowskich UE!!! Wbijcie to sobie towarzysze do miedzianych głów. Jak będziemy oszukiwać, spotka nas to samo co Greków. I przyjmijcie do wiadomości, że na podium jest tylko jedno miejsce dla złotego medalisty. Zamiast ujadać, doradźcie co zrobić, żeby zająć miejsce Niemiec. No tak, powiadacie, trzeba rozwalić UE. Brawo!

  17. Ale jaki problem? Heraklit wam nie wytłumaczył? Darwin nie wyjaśnił?

  18. Czyta się to jak niezłą książkę sensacyjną, a dobra książka zawsze powinna opierać się chociaż częściowo na faktach. Niestety chyba pan ma rację, dobrze już było. Szkoda bo dobrze mi w tej UE.